Posłowie skrócili posiedzenie, bo jadą na mundial

Większość polskich polityków to mężczyźni, a ci są w większości kibicami piłki nożnej. Nic więc dziwnego że decyzja marszałka Marka Jurka o skróceniu posiedzenia tylko po to, by posłowie mogli obejrzeć mundial, musiała im się spodobać.
Rano jednak większość jej niedowierzała: "Słyszałem taką płotkę' ale czy to prawda? Nie wiem" - mówił sekretarz generalny SLD Grzegorz Napieralski i zastrzegał, że Sejm ma chyba ważniejsze sprawy niż oglądanie meczów przez posłów.

Ważniejsze sprawy może i są, ale marszałek wszystkie punkty sejmowego porządku obrad zaplanowane na jutro przeniósł na dzisiejszy wieczór. "Będziemy pracować do nocy. Myślę, że posłowie wolą zakończyć prace nawet późną nocą. Pewnie ci, którzy chcą dojechać na jutrzejszy mecz mają długą drogę przed sobą i nie należy ich narażać na zbytni pośpiech" - przekonywał marszałek Jurek dziennikarzy. Posłów z całą pewnością do tego pomysłu przekonywać nie trzeba było. "Jak znam niektórych posłów są tak zażyłymi kibicami, że i tak pojechaliby na mecz" - śmiał się Zbigniew Chlebowski z Platformy Obywatelskiej.

Wcześniejsze zakończenie posiedzenia Sejmu to nie jedyny przejaw mundialowej gorączki w parlamencie. Posłowie Ligi Polskich Rodzin przyozdobili dziś swoje miejsca biało-czerowonymi flagami. "Wszystko po to, by wspomóc naszych piłkarzy" - tłumaczył prezes LPR Roman Giertych