Giertych: Geje chcą mojej dymisji

Homoseksualistów, a także SLD, SdPl i PD oskarżył nowy minister edukacji o inspirowanie protestów przeciw jego nominacji
Od kilku dni w całym kraju odbywają się protesty młodzieży przeciw nominacji szefa LPR na ministra edukacji. W poniedziałek do premiera trafił list z żądaniem dymisji, pod którym podpisało się ponad 60 tys. osób - uczniów, nauczycieli i studentów, wiele znanych osobistości.

Co na to Giertych? - Widziałem jedną manifestację, przed Sejmem. Tam były transparenty SLD, SdPl i PD. Dla mnie jako dla historyka to nawet radosna wieść, że te dwa ostatnie ugrupowania jeszcze istnieją! Wiem też, że trzy organizacje homoseksualne wnioskują do premiera o dymisję mojej skromnej osoby. To tyle.

- Ale pod listem podpisała się też Agnieszka Holland, Marek Edelman, Andrzej Wajda... Do której grupy pan ich zaliczy? - dopytywali dziennikarze. - Te osoby są związane z jedną z partii, które wymieniłem - odpowiedział minister.

Roman Giertych uważa, że środowiska homoseksualne chcą jego odwołania, bo uniemożliwia im "propagandę homoseksualną w szkołach". - I ja chcę podkreślić: dopóki jestem w MEN, nie będzie w szkołach żadnych spotkań z aktywistami tych środowisk. Tolerancja tak, propaganda nie. Sądzę, że to nie tylko moje stanowisko, ale i przytłaczającej większości rodziców.

Według naszych informacji wczoraj minister zażądał od pracowników resortu informacji, w jakich szkołach odbywały się spotkania z przedstawicielami organizacji gejów i lesbijek.

Czy minister edukacji popiera list posła LPR Wojciecha Wierzejskiego do ministrów sprawiedliwości i MSWiA? Wierzejski twierdzi w nim, że to "środowiska homoseksualne" organizują protesty przeciw Giertychowi, i domaga się zbadania ich powiązań "ze środowiskami pedofilskimi i zorganizowanym światem mafii narkotykowej". Wierzejski twierdzi w nim też, że homoseksualiści to "niemal w stu procentach" pedofile. - Nie czytałem go, nie będę komentował - uciął szef LPR. (List wisi od kilku dni na stronie internetowej LPR).

Tymczasem Fundacja Równości wysłała wczoraj do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie popełnionym przez posła LPR. Zarzuca mu pomówienie o związki ze światem przestępczym, w szczególności z pedofilami i mafią narkotykową. Tomasz Bączkowski z fundacji zapewnia, że żadna z organizacji gejowskich nie była inicjatorem antygiertychowskich wystąpień.

Kto je organizował? Jedna z pierwszych osób podpisanych pod "listem 60 tysięcy" jest Halina Bortnowska, publicystka. - Dostałam list pocztą internetową od osoby, która znam i szanuję - powiedziała nam. - Podpisałam i wysłałam osobom, które znam. To przykład spontanicznej samoorganizacji społeczeństwa obywatelskiego. Czy pan Wierzejski oczekuje, że osoby, które podpisały protest lub były na manifestacji, będą teraz inwigilowane jako podejrzane o pedofilię lub handel narkotykami?

Zapytaliśmy, co z listem Wierzejskiego zrobi minister Zbigniew Ziobro. Choć wysłaliśmy mu w poniedziałek kopię listu, to wczoraj oświadczył, że nie zna treści listu. Od dwóch dni nie odpowiada też na nasze telefony rzecznik MSWiA.