Brazylijskie Stonehenge w pobliżu Amazonki

17.05.2006 00:00
Zaskakujące odkrycie w Amazonii. W jej północnej części, niedaleko Oceanu Atlantyckiego, archeolodzy znaleźli kamienny krąg z czasów prekolumbijskich. Zdaniem naukowców mogło to być obserwatorium astronomiczne
Krąg znajduje się w północno-wschodnim krańcu Brazylii, w stanie Amapa sąsiadującym z Gujaną Francuską. Znaleźli go przypadkiem naukowcy badający ekonomiczny potencjał okolicy. Ich uwagę zwróciło równomierne rozłożenie grupy kilkutonowych kamieni. Choć całość jest dość zniszczona, uczeni po bliższych badaniach nabrali pewności, że skupisko 127 granitowych bloków musi być dziełem człowieka. Miejsce było co prawda znane miejscowej ludności, ale nie zdawała sobie ona sprawy z jego znaczenia. Badacze byli zaskoczeni - nikt dotąd nie znalazł w Amazonii megalitycznej budowli.

Pradawne obserwatoria

Ich zaskoczenie wzrosło, gdy okazało się, że krąg najpewniej był obserwatorium astronomicznym. Zdaniem odkrywców jeden z kamieni pozwalał dokładnie określić dzień przesilenia zimowego. Krąg mógł więc służyć jako kalendarz, dzięki któremu miejscowi Indianie ustalali m.in. termin uroczystości religijnych czy sadzenia roślin.

Na razie nie wiadomo, kiedy budowla powstała. Znalezione w pobliżu fragmenty ceramiki mają około 500-2000 lat. Dla porównania słynne angielskie Stonehenge, z którym natychmiast zaczęto porównywać amazoński krąg, jest dużo starsze - ostateczny wygląd uzyskało około 4000 lat temu. Jest też większe i wyższe niż budowla w Amapie. Brazylijskie głazy wystają na wysokość trzech metrów, podczas gdy konstrukcja na terenie Anglii ma ponad siedem metrów wysokości.

Krąg w Amapie nie jest jedynym megalitem w Brazylii. Kamienne konstrukcje, które służyły do obserwacji nieba, znaleziono wcześniej w stanie Santa Catarina. Leży on jednak na drugim końcu kraju, 3 tys. km na południe od Amapy. Znaleziony megalit nie jest też najstarszym obserwatorium astronomicznym w Ameryce. Ten tytuł zagarnęła odkryta w 2004 r. peruwiańska świątynia sprzed około 4 tys. lat, o której znalezieniu poinformował kilka tygodni temu amerykański profesor Robert Benfer.

Jednak megalit z Amapy ma ogromne znaczenie. Pozbawioną wielkich kamiennych budowli porównywalnych z dziełami Inków czy Majów Amazonię naukowcy dawno temu uznawali za dziką, nietkniętą ręką człowieka krainę. Tymczasem jest coraz więcej dowodów no to, że 500 lat temu Amazonia była dość dobrze zaludniona, a jej mieszkańcy mieli dużo większą wiedzę, niż nam się wydaje.

Sadownicy z Amazonii

Pierwszych dowodów dostarczyła amerykańska archeolog Anna Roosevelt. W latach 80. XX w. odkryła na wyspie Marajó przy ujściu Amazonki, usypane setki lat temu płaskie kopce wysokości od jednego do dwunastu metrów, na których ludzie budowali osady, by zabezpieczyć je przed wylewami rzeki. Jej zdaniem na wyspie (ok. 40 tys. km kw. powierzchni) żyło do stu tysięcy ludzi, którzy utrzymywali się głównie z rolnictwa i rybołówstwa.

Kolejne dowody pojawiły się w 2003 r., gdy grupa amerykańskich i brazylijskich naukowców opublikowała w "Science" wyniki badań w okolicy rzeki Rio Xingu, kilkaset kilometrów na południe od Amapy. Odkryli oni ślady 19 wiosek połączonych szerokimi drogami! Mieszkało w nich łącznie od 2,5 tys. do 5 tys. ludzi. Korzystali oni z amazońskiej puszczy, nie niszcząc jej. Głównymi uprawami były bowiem dające owoce i orzechy drzewa, a także maniok (krzaczasta roślina z bulwami). By hodować takie rośliny, nie trzeba karczować lasu, jak to się robi pod europejskie uprawy. Niektórzy szacują, że podobne plantacje były rozsiane w całej Amazonii i mogły pokrywać nawet 15 proc. jej nizinnej części.

Jednym z dowodów na to ma być występowanie gdzieniegdzie terra preta - czarnej ziemi. Wiele wskazuje na to, że była ona tworem Indian, którzy ubogą ziemę amazońskiej niziny uzupełniali węglem drzewnym i kośćmi upolowanych zwierząt. Powstała w ten sposób szalenie żyzna gleba, która bardzo długo zachowuje swoje walory.

Kolejną poszlaką są znajdowane w całej Amazonii urny pogrzebowe. Najbardziej oryginalne, w kształcie siedzących ludzi, pochodzą właśnie z Amapy. Naukowcy szacują ich wiek na 500-1500 lat. Odkryty krąg może się okazać kolejnym doskonałym argumentem dla zwolenników teorii o rozwiniętej społeczności amazońskich rolników, pokazując, że nie tylko dobrze znali się oni na polowaniu, uprawie ziemi i ekologii, ale też na gwiazdach i porach roku.

Nagła zagłada

Szacuje się, że gdy w 1500 r. w Brazylii wylądowali Portugalczycy, mieszkało w niej ok. 4-6 mln Indian. Wraz z białym człowiekiem do Ameryki trafiły też nękające go od dawna, a nieznane Indianom choroby. Zdaniem Charlesa Manna, autora wydanej w ubiegłym roku w USA głośnej książki "1491. New Revelations of the Americas before Columbus", potworne epidemie ospy, tyfusu, odry, grypy i innych chorób zabiły w XVI w. 90 proc. mieszkańców obu Ameryk. Większość z nich nigdy nawet nie zobaczyła białego człowieka.

W Brazylii dodatkowym przekleństwem były rajdy łowców niewolników. Indianie, którzy przeżyli epidemie, uciekali przed łowcami w głąb dżungli. W Amazonii wszystko gnije i zarasta błyskawicznie, więc wszelki ślad po budowanych głównie z drewna wioskach znikał krótko po ich opuszczeniu, a sady oraz pola manioku dziczały. W dodatku najsłabiej rozwinięte plemiona, które żyły w odizolowanych rejonach puszczy, uniknęły epidemii. Tak miał się narodzić błędny pogląd o nietkniętej ludzką ręką dziewiczej amazońskiej puszczy zamieszkanej przez garstkę prymitywnych Indian.

Skomentuj:
Brazylijskie Stonehenge w pobliżu Amazonki
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje