Pornowydawnictwo promuje Bytom i polityków SLD

Przemysław Jedlecki, Marcin Pietraszewski
2006-05-12 , aktualizacja: 12.05.2006 00:00
A A A Drukuj
W Bytomiu pojawiły się billboardy opatrzone zdjęciami Krzysztofa Wójcika, SLD-owskiego prezydenta miasta, Jana Kazimierza Czubaka, szefa SLD, oraz Aleksandra Sieronia i Juliusza Ursyna Niemcewicza - honorowych obywateli miasta. To element kampanii promującej Bytom. Przygotowała ją i prowadzi mikołowska firma Omix, wydawca pism pornograficznych i właściciel portali erotycznych.
Jeden z promocyjnych bilboardów
Fot. Bartłomiej Barczyk / AG
Jeden z promocyjnych bilboardów
Od kilkunastu dni w centralnych punktach miasta można się natknąć na billboardy z napisem: "Bytom, miasto w które wierzę". Na plakatach zdjęcia Jana Kazimierza Czubaka, szefa Rady Miasta i zarazem przewodniczącego SLD, Krzysztofa Wójcika, lewicowego prezydenta Bytomia, oraz honorowych obywateli miasta: profesora Aleksandra Sieronia i śpiewaka operowego Juliusza Ursyna Niemcewicza.

- To nasz prywatny pomysł. Osoby znane mówią, co sądzą o Bytomiu - tłumaczył nam wczoraj Czubak. Kampania ma promować pozytywne myślenie o mieście, finansują ją Czubak z Wójcikiem. - To nie są wielkie pieniądze, ale można by za nie kupić wczasy na Wyspach Kanaryjskich - podkreśla szef bytomskiego SLD.

Projektowaniem promocyjnych billboardów, ich rozklejeniem i publikacją ogłoszeń w prasie zajęło się prywatne przedsiębiorstwo handlowo-usługowe Omix z Mikołowa. To znany wydawca pism pornograficznych i właściciel internetowych portali o treści erotycznej. Od 1991 r. Omix wydaje m.in. "Peep Show" oraz "Sexolatki". Publikowane tam zdjęcia są bardzo odważne. - W przypadku promocji Bytomia działamy jak agencja reklamowa, a Czubak i Wójcik z nami się tylko rozliczają - tłumaczyła nam wczoraj jedna z zaangażowanych w projekt osób. Z właścicielem Omiksu nie udało się nam wczoraj porozmawiać. Nie odbierał telefonów.

Szef bytomskiego SLD przyznaje, że przygotowanie kampanii zlecono firmie Omix. Tłumaczy, że dzięki niej wszystko przebiega sprawniej, niż gdyby sam się tym zajmował. Nie przeszkadza mu, że firma zajmuje się wydawaniem pism pornograficznych - Wiem, że z ich usług korzystały już różne partie. To fachowcy. Dlaczego więc miałoby mi to przeszkadzać? Nie czytuję tych pism, kupuję za to "Playboya" - mówi Czubak.

Z kolei Wójcik porównał wydawane przez Omix publikacje do filmów z Brigitte Bardot. - Czy nie razi pana, że w niektórych filmach pokazywała gołą pupę? Czy to znaczy, że na następny jej film nie powinno się iść do kina? - pyta prezydent miasta.

Profesor Sieroń, którego twarz widać na billboardach promujących miasto, był wczoraj zaskoczony informacją, że kampanię prowadzi wydawca pism pornograficznych. - Nikt mnie o tym nie uprzedzał - stwierdził zdziwiony. Zapytany, czy mu to przeszkadza, oznajmił, że potrzebuje godzinę do namysłu. Później już nie odbierał telefonów.

Niemcewicz - kolejna twarz z billboardów - także nie wiedział, jaka firma poprowadzi kampanię. Nie przeszkadza mu jednak, że na co dzień zajmuje się ona pornografią. - Nie ma w tym nic zdrożnego. Ta firma produkuje coś, co ludzie chcą kupować i oglądać - stwierdził.

Janusz Paczocha, lider bytomskiej opozycji, jest oburzony zaangażowaniem do promocji miasta firmy kojarzonej z seksbiznesem. - Pomysł prezydenta i przewodniczącego Rady Miasta jest nieprzyzwoity i moim zdaniem przekreśla ich jako osoby publiczne - powiedział wczoraj Paczocha.

Podziel się