Mocne uderzenie Empik.com na rynku internetowego handlu - wczoraj sklep ogłosił, że wprowadza do oferty 2 mln tytułów sprowadzanych z zagranicy
Mocne uderzenie Empik.com na rynku e-handlu. Wczoraj sklep ogłosił, że wprowadza do oferty 2 mln obcojęzycznych tytułów: książek, muzyki, filmów i multimediów. Do tej pory Empik.com miał "na półkach" nieco ponad 200 tys. tytułów, a najbardziej znany polski sklep internetowy Merlin.pl - około 250 tys. pozycji.
Jacek Kotur, dyrektor Empik.com, liczy najbardziej na naukowców, specjalistów i młodych ludzi chcących rozpocząć karierę lub studia za granicą. - To osoby, które szczególnie potrzebują szerokiego dostępu do zagranicznych wydawnictw - mówi. Internauci mogą kupować je w Empik.com podobnie jak polskie - płacą w złotówkach, a koszt przesyłki jest taki sam jak dla polskich pozycji.
Nowa oferta Empiku to wynik współpracy z dużą niemiecką hurtownią Libri. Systemy informatyczne obu firm zostały odpowiednio "spięte". Empik.com "widzi" dostępność poszczególnych towarów u swego partnera i może na bieżąco uaktualniać katalog. - Wiele tytułów nasi partnerzy mogą w ciągu 12 godzin dostarczyć w dowolny punkt Niemiec. Przepakowujemy tam towar i przywozimy przy pomocy tej samej machiny logistycznej, którą wykorzystujemy, sprowadzając do salonów Empik codzienną prasę zagraniczną - tłumaczy Kotur.
Internetowy biznes Empiku to działalność określana przez analityków mianem click & mortar - połączenie sprzedaży online z już istniejącą dużą siecią tradycyjnych sklepów, czyli mariaż "starej" gospodarki z "nową". Tak np. działa w USA jeden z głównych konkurentów słynnego e-hipermarketu Amazon.com - księgarnia Barnes & Noble. - Sieć salonów to duża przewaga konkurencyjna - uważa Kotur. - Klienci lubią w nich właśnie odbierać zamówione towary, bo nie płacą za przesyłkę. Tak dostarczamy ok. 50 proc. zamówień.
Co na to konkurencja? Krzysztofa Jerzyka z zarządu e-sklepu Merlin.pl nowości z Empiku nie stresują. - To ciekawa inicjatywa, ale grupa klientów zainteresowanych tytułami zagranicznymi jest niewielka. Nie widzę w tym zagrożenia dla nas i nie sądzę, by mogło to istotnie wpłynąć na układ sił na rynku - mówi Jerzyk.
Jacek Kotur widzi to inaczej: - Wśród uczniów i studentów znajomość języków jest niemal powszechna. Spodziewam się, że sprzedaż z katalogu zagranicznego będzie stanowić mocne kilkanaście procent całej naszej sprzedaży internetowej.