Nauczyciele nie chcą stosować kar cielesnych

Ewa Furtak
2006-05-08 , aktualizacja: 09.05.2006 00:00
A A A Drukuj
Henryk Urban, działacz PiS-u, będzie zabiegał o powrót kar cielesnych do szkół. Nauczyciele, z którymi rozmawialiśmy, nie wyobrażają sobie jednak bicia uczniów.
Henryk Urban, działacz PiS z Bielska-Białej, zapowiada, że będzie zabiegał o powrót kar cielesnych do szkół
Fot. Maciej Jarzębiński / AG
Henryk Urban, działacz PiS z Bielska-Białej, zapowiada, że będzie zabiegał o powrót kar cielesnych do szkół
ZOBACZ TAKŻE
O pomyśle napisaliśmy we wczorajszej "Gazecie". Henryk Urban, kilka lat temu członek bielskiego zarządu miasta odpowiedzialny za edukację, a dzisiaj działacz PiS-u i członek Rady Politycznej tej partii, twierdzi, że zaprzestanie stosowania kar cielesnych doprowadziło do eskalacji przemocy wśród młodych ludzi. - Będę zabiegał o stworzenie przepisów umożliwiających powrót kar cielesnych do szkół. Będę namawiał do tego polityków, dziennikarzy, nauczycieli i rodziców - zapowiada.

Dodaje, że jeśli taką karę będą wymierzali wychowawcy pasjonaci, kochający dzieci i młodzież, nie będzie ona zemstą na uczniu, a jedynie wyrazem troski o jego odpowiednie wychowanie.

Nauczyciele są przerażeni pomysłem Urbana. Bożena Kotkowska, bielska radna i nauczycielka, od siedemnastu lat pracuje w pogotowiu opiekuńczym. - Nigdy nie zdarzyło mi się użyć kary cielesnej wobec ucznia, w ogóle nie wyobrażam sobie, że mogłabym to zrobić - tłumaczy. Dodaje, że często to właśnie dzieci bite w rodzinnych domach używają przemocy wobec młodszych i słabszych. - Jeśli dorośli, którzy mają być dla nich wzorem, stosują wobec nich przemoc fizyczną, to dzieci dochodzą do wniosku, że to najskuteczniejszy sposób na rozwiązywanie problemów - tłumaczy.

- Bicie jest przejawem zupełnej bezsilności ze strony nauczyciela. Jeśli ktoś musi posunąć się do takich metod, w ogóle nie nadaje się na wychowawcę młodzieży. Nie wyobrażam sobie, że z wyrachowaniem biorę do ręki np. pas i wymierzam razy uczniowi. Gdzie go mam uderzyć? W dłoń? Pośladki? - dodaje nauczyciel o ponaddwudziestoletnim stażu, uczący w jednym z bielskich gimnazjów.

Także ksiądz Józef Walusiak, który w bielskiej dzielnicy Komorowice prowadzi Katolicki Ośrodek Wychowania i Resocjalizacji Młodzieży "Nadzieja", mówi, że wprowadzenie kar cielesnych nie poprawi stanu naszej oświaty:

- Dziecko ma zrozumieć, dlaczego zrobiło źle, ponieść konsekwencje swojego postępowania. Dlatego czasami trzeba dziecku odmówić jakiejś przyjemności. Sam tak robię. Jeśli któryś z moich wychowanków nie wypełni jakiegoś zadania, zabraniam mu np. oglądania telewizji w sobotę. Jednak w ogóle obawiam się używać słowa kara, bo dzieciom to kojarzy się z czymś okropnym. Nie wyobrażam sobie powrotu kar cielesnych, chłosty, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Obawiam się poza tym, że mogłoby to otworzyć furtkę do różnych nadużyć - dodaje.

Podziel się