Na znak protestu przeciwko nominacjom Andrzeja Leppera i Romana Giertycha Krzysztof Deroń postanowił zostać bezpaństwowcem.
Fot. Julian Sojka / AG
Decyzję Krzysztof Deroń podjął w piątek, kiedy usłyszał o nominacji Leppera na stanowisko wicepremiera. Mianowanie Giertycha utwierdziło 37-letniego poetę, fotografika i członka Partii Demokratycznej w słuszności wyboru. - Postanowiłem zrzec się obywatelstwa i zostać bezpaństwowcem - mówi. - Rodzina zaakceptowała taką formę mojego protestu.
Wczoraj o godz. 13 Deroń przyszedł do wydziału spraw obywatelskich i migracji Urzędu Wojewódzkiego. W asyście dziennikarzy wypełnił stosowny wniosek. Rozdał też "oświadczenie woli", wymagane w takiej sytuacji. - Rezygnuję z obywatelstwa w Rzeczpospolitej Polskiej, którą ukochałem własną miłością i której to miłości nigdy nie odrzucę - pisze w dokumencie. - Nie mogę zgodzić się na rządzenie moją Ojczyzną przez ludzi, którzy uwikłani są w procedury karne oraz w retorykę trącającą nienawiścią wobec osób inaczej rozumiejących niż oni. Boję się o swoje dzieci.
Dziennikarzy najbardziej interesował status Polaka, który nie chce być obywatelem swojego kraju, ale też nie ma zamiaru z niego wyjeżdżać. Na pytania o emeryturę, prawo do opieki zdrowotnej, zameldowanie itd. nie umieli odpowiedzieć pracownicy wydziału spraw obywatelskich. - Dotychczas mieliśmy tylko dwa przypadki, kiedy ktoś chciał zrezygnować z obywatelstwa - tłumaczyła Lucyna Janicka, starszy inspektor wydziału. - Zostały zwrócone, bo wnioskodawcy nie dopełnili wszystkich formalności. My jedynie pośredniczymy. Decyzję podejmuje prezydent RP.
Sam Deroń jest spokojny. - Po utracie obywatelstwa będę miał trochę komplikacji z urzędami - przyznaje. - Ale wystąpię np. o kartę stałego pobytu i tzw. paszport nansenowski (to dokument, wprowadzony w 1922 r. przez Fridtjofa Nansena, wysokiego komisarza Ligi Narodów. Pozwala bezpaństwowcom podróżować po świecie - red.).
Prezydent RP rozpatrzy wniosek łodzianina w ciągu 30 dni. Najprawdopodobniej go odrzuci. Dlaczego? Żeby pozbyć się obywatelstwa, trzeba mieć przyrzeczenie nadania go przez inny kraj. To jeden z koniecznych wymogów. Krzysztof Deroń zostanie wezwany do uzupełnienia dokumentów o takie przyrzeczenie. Nie dostarczy go, bo przecież nie chce opuszczać Polski. - Zobaczymy, co odpowie prezydent - mówi. - Jeśli rozpatrzy wniosek pozytywnie, w moje ślady pójdą inni.