Giertych będzie nam dzieci uczył - komentarz Piotra Pacewicza

Minister edukacji Roman Giertych to policzek dla kilkuset tysięcy polskich nauczycieli i dla milionów uczniów.
Jego poglądy na edukację nie są znane z tego powodu, że nie istnieją. Wypowiadał się, jeśli już, to o wychowaniu w rodzinie. Ale znany jest ogólny duch moralnej krzepy ("naszym celem jest wychowanie człowieka prężnego, aktywnego, o dużym poczuciu obowiązkowości" - pisał w manifeście Młodzieży Wszechpolskiej) i niegdysiejszego patriotyzmu skażonego nacjonalizmem. Znana jest LPR-owska niechęć do obcych i innych, zamykanie się na Europę i świat. Wojciech Wierzejski, prawdopodobny wiceminister i jeden z najbliższych ludzi Giertycha, powiesił kiedyś na drzwiach gabinetu napis "pedałom wstęp wzbroniony".

W tym kontekście wczorajsza deklaracja Giertycha, że szkoła powinna wychować nowe pokolenie Polaków, brzmi tyleż komicznie, co groźnie.

Nigdy jeszcze w III RP ministrem resortu edukacji nie był ktoś tak ostentacyjnie pozbawiony kwalifikacji. Nawet nijacy ministrowie, jak ostatni, mieli profesorskie tytuły, jakieś doświadczenie w szkolnictwie. Teraz edukacja staje się politycznym łupem (Giertycha) czy - jak kto woli - łapówką, jaką PiS wręcza LPR-owi za wejście do koalicji.

Giertych jest politykiem nielubianym. Jego poglądy budzą czasem strach. W niedawnym sondażu PBS DGA dla "Gazety" aż 58 proc. uznało, że ma zły wpływ na to, co się dzieje w Polsce, a tylko 13 proc., że dobry. Za nim na liście 22 nazwisk był już tylko o. Rydzyk.

PiS dezawuował Giertycha - jeszcze niedawno - podkreślając, że jest nielojalny, kłamie, nie dotrzymuje umów.

Minister edukacji to z definicji nauczyciel wszystkich uczniów, co symbolicznie wyraża się tym, że 1 września prowadzi lekcję w jakiejś szkole. Polskie dzieci dostają teraz takiego nauczyciela.

Partia Kaczyńskich wysyła szkodliwy sygnał: edukacja jest nieważna, można nią kupczyć. To, co bodaj najważniejsze dla przyszłości narodu, zostaje najbardziej poniżone.

Jestem daleki od idealizowania szkoły, ale choćby na podstawie naszej akcji "Szkoła z klasą" wiem, jak wiele jest nauczycielskich środowisk, które starają się lepiej uczyć i wychowywać. Przeżywamy edukacyjny boom, wbrew - trzeba tak powiedzieć - politykom, dzięki nauczycielom, rodzicom i samym uczniom, którzy wiedzą, że bez dobrej edukacji są bez szans.

Roman Giertych jest jak powrót zimy do wiosennego sadu.