Ordery Orła Białego za walkę z PRL

Prezydent Lech Kaczyński odznaczył Orderem Orła Białego: Annę Walentynowicz, Andrzeja Gwiazdę i abp. Ignacego Tokarczuka. Uznanie dla "najzacniejszych i sławnych ma być początkiem przywracania tradycji i odnowy kraju
Wczorajsze obchody święta 3 Maja były pierwszym świętem państwowym, na których Lech Kaczyński wystąpił jako głowa państwa. Po raz pierwszy przemówił także jako prezydent pod Grobem Nieznanego Żołnierza.

Kaczyński w swoim przemówieniu porównał czasy sprzed 215 lat, gdy powstawała Konstytucja 3 maja, do współczesności. Przypomniał, że wówczas konstytucja, a także reformy Sejmu Czteroletniego, Komisja Edukacji Narodowej, Kodeks Zamoyskiego wyrażały dążenia, których celem była naprawa państwa.

- Konstytucja majowa to wielkie dzieło naszej myśli prawniczej i dowód, że patriotyzm, że dbałość o państwo może zwyciężyć - mówił, dodając, że konstytucja miała wówczas przeciwników: - Byli bowiem tacy, którym w warunkach rozkładu, słabości państwa działo się najlepiej.

Kaczyński stwierdził, że także dziś państwo wymaga naprawy. Podkreślił, że dzieło naprawy Rzeczypospolitej "nie musi być realizowana tylko przez tych, którzy żywią poglądy bardzo konserwatywne czy też konserwatywne". - Nie zamykamy drogi nikomu. Wszyscy, którzy chcą lepszej Polski, chcą walczyć z patologiami, chcą silnego państwa, wszyscy ci powinni chcieć się zjednoczyć, są do tego wspólnego dzieła zaproszeni. Chciałbym z tego miejsca wyrazić nadzieję, że to zaproszenie przyjmą.

Kaczyński po raz kolejny starał się unikać określenia IV Rzeczpospolita, które było sztandarowym hasłem PiS z okresu kampanii wyborczej. Podkreślał osiągnięcia III Rzeczypospolitej - kraju, który wszedł do NATO i Unii Europejskiej. Wspominał o ostatnich sukcesach - rozwoju gospodarczym, spadku przestępczości, inwestycjach zagranicznych, powolnym spadku bezrobocia. - W Polsce 2006 roku z punktu widzenia tego, z czego rozlicza się państwa, sytuacja jest zupełnie dobra, to daje podstawy, aby iść dalej, żeby nasze państwo zasadniczo zreformować - stwierdził.

Dowodem na zmiany w kraju była zdaniem prezydenta ceremonia wręczenia orderów i nominacji generalskich w Pałacu Prezydenckim. - Traktujemy dzisiejszy dzień jako początek powrotu do korzeni, powrotu stuprocentowego - zapowiedział. - W oparciu o wspaniałą polską tradycję chcemy Polskę zmieniać - dodał. Jego zdaniem do tej pory zdarzało się, że odznaczani byli ci, którzy służyli zniewoleniu polski - czyli byli działacze PRL.

Kaczyński przedstawił wizję dziejów najnowszych Polski jako dzieje trzech konspiracji: pierwsza - antyhitlerowska - to AK i ZWZ, druga wiązała się ze zbrojnym oporem wobec okupacji sowieckiej, trzecia to ruchy opozycyjne, których ukoronowaniem była "Solidarność".

Prezydent zgodnie z tą filozofią przyznał aż 80 odznaczeń na 3 maja. Salę kolumnową wypełnili wczoraj sędziwi kombatanci, członkowie opozycji demokratycznej, artyści.

Najwyższe odznaczenie Order Orła Białego otrzymał abp Ignacy Tokarczuk - biskup przemyski, budowniczy przeszło 400 kościołów, który ze względu na umiejętność tworzenia wspólnot lokalnych i antykomunistyczne poglądy był przez lata uważany przez władze PRL za jednego z najbardziej niebezpiecznych przeciwników systemu.

Orła Białego otrzymali również Andrzej Gwiazda i Anna Walentynowicz - działacze Wolnych Związków Zawodowych i przywódcy strajku w sierpniu 1980 roku w Stoczni Gdańskiej.

Oboje w latach 90. należeli do krytyków odrodzonej "Solidarności" i III Rzeczypospolitej. Oskarżali również m.in. na falach Radia Maryja prezydenta Lecha Wałęsę o współpracę z SB. Dlatego wniosek o ich odznaczenie wywołał konsternację wśród członków kapituły Orła Białego.

- Nie jest to odznaczenie osobiście dla mnie, ale dla całej "Solidarności" - powiedział Gwiazda, który przemawiał w imieniu udekorowanych. Przypomniał, że ludzie, którzy tworzyli ten ruch w 1980 roku, mieli dość odwagi, by powiedzieć dość, i dość rozumu, by doprowadzić strajk do zwycięstwa. Gwiazda podziękował wszystkim tym, którzy głosowali na Lecha Kaczyńskiego, "od którego może przyjąć to odznaczenie z podniesionym czołem". Walentynowicz powiedziała natomiast dziennikarzom, że pod przywództwem prezydenta Lecha Kaczyńskiego będzie można zbudować IV RP i mówiła, że Wałęsa powinien na kolanach naród polski przepraszać.

Gwiazda wystąpił z gorącą obroną mediów ojca Tadeusza Rydzyka (choć ich nazwy nie wymienił). Stwierdził, że tylko jeden dziennik i jedno radio w kampanii wyborczej mówiło co innego niż pozostałe media i że postulat wolności słowa z 1980 roku nie został w Polsce zrealizowany.

Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski otrzymała żona Gwiazdy Joanna Duda-Gwiazda, a także pośmiertnie Alina Pieńkowska. Ją w przemówieniu wspomniał prezydent jako "wspaniałą dziewczynę", która w 1980 roku uratowała strajk, gdy robotnicy chcieli się już rozchodzić. Krzyże Komandorskie z Gwiazdą otrzymali: działacze ROPCiO (Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela) Stanisław Karpik i Tadeusz Szczudłowski oraz KOR Anka Kowalska, pośmiertnie dziennikarz i działacz "Solidarności" Lech Bądkowski i kombatanci AK Michał Nieczuja Ostrowski i Jerzy Woźniak.

Wśród innych odznaczonych znaleźli się m.in.: działaczka "Solidarności" Henryka Krzywonos, ks. Bohdan Zaleski, artyści: Ewa Błaszczyk i Antonina Krzysztoń.

Odznaczonych prezydent zaprosił na bankiet w ogrodach pałacowych. Nie uczestniczył w nim były premier Tadeusz Mazowiecki, który powiedział, że przyszedł tu z szacunku dla urzędu prezydenta, ale nie zgadza się z wypowiedzianymi w Pałacu słowami.

Dla "Gazety"

Anka Kowalska, odznaczona Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski

Wiadomość o odznaczeniu bardzo mnie ucieszyła. Prezydent Lech Kaczyński pamięta o 30-leciu KOR - pomyślałam - i zaczęłam dzwonić po kolegach i koleżankach z tamtych czasów. Ale nic nie wiedzieli, do nich nikt z kancelarii się nie odezwał. Dziś okazało się, że na liście odznaczonych jest jeszcze Wiesław Kęcik.

Przez pewien czas miałam nadzieję, że prezydent uhonoruje Komitet Obrony Robotników, który przez kilka lat jeszcze przed "Solidarnością" w ciemnościach PRL walczył o demokrację i wolną Polską, biorąc na siebie wszelkie nieprzewidziane konsekwencje.

Niestety. Jak widać, odznaczenie reszty członków KOR byłoby dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego kłopotliwe. Są w niesłusznych partiach, niesłusznych gazetach, mają niesłuszne poglądy.

Prezydent nie wykorzystał szansy okazania wielkodusznego szacunku dla niezakłamanej polskiej historii, której był współuczestnikiem i świadkiem.