Posłowie Prawa i Sprawiedliwości nie zgadzają się na niekorzystny dla Śląska projekt podziału unijnych pieniędzy. Chcą rozmawiać o tym z Jarosławem Kaczyńskim, szefem partii. - Jeśli trzeba będzie, to odejdziemy z klubu PiS. Zostaliśmy posłami, ale to na Śląsku będziemy świecić oczami - mówi jeden z nich.
Fot. Fot . ELIZA OLEKSY / AG
Poseł Mikuła: w 2013 roku może się okazać, że to my będziemy najbiedniejszym województwem
Poszło o blisko 16 mld euro, które w latach 2007-2013 zostaną wydane na tzw. programy operacyjne. - O podział tych unijnych pieniędzy będą starać się w konkursach samorządy i instytucje publiczne, np. uczelnie. Unia może się dołożyć do budowy nowych dróg, oczyszczalni ścieków, bibliotek czy bloków operacyjnych w szpitalach, a nawet do renowacji zabytków - mówi Marek Wójcik, poseł Platformy Obywatelskiej i członek komisji sejmowej ds. Unii Europejskiej.
Ministerstwo Rozwoju Regionalnego przygotowało już trzy warianty podziału pieniędzy między poszczególne województwa. W każdym z nich Śląsk jest na szarym końcu. Najwięcej pieniędzy ma przypaść województwom wschodnim. To w nich - z wyjątkiem warmińsko-mazurskiego - najlepsze wyniki w drugiej turze wyborów prezydenckich osiągnął Lech Kaczyński. - Taki sposób podzielenia pieniędzy jest krzywdzący dla Śląska. Wygląda to na spłacanie wyborczych zobowiązań - ocenia Wójcik.
Ta sytuacja nie podoba się też posłom PiS-u.
Krzysztof Mikuła z Katowic, sekretarz śląskiego PiS-u, mówi, że zdegradowany Śląsk potrzebuje inwestycji. - Jeżeli tak się nie stanie, to w 2013 roku może się okazać, że to my będziemy najbiedniejszym województwem w Polsce, a nie któreś ze wschodu! Będziemy głośno mówić o tym, że proponowany podział pieniędzy jest zły i przekonywać do zmian - zapowiada Mikuła.
Posłowie PiS-u ze Śląska mają już plan. Jeden z nich, zastrzegając anonimowość, powiedział nam, że zamierzają spotkać się z szefem partii Jarosławem Kaczyńskim. - Powiemy, co o tym myślimy. Taki podział kasy to decyzja polityczna. Widać to gołym okiem - mówi jeden z parlamentarzystów. Dodaje, że w rozmowie z Kaczyńskim zamierza postawić sprawę na ostrzu noża. - Jeżeli przelicznik nie będzie korzystny dla regionu, to odejdziemy z klubu parlamentarnego PiS - grozi.
Z naszych informacji wynika, że przeciwko decyzji rządu w sprawie podziału unijnych pieniędzy zbuntowało się 10 z 24 śląskich posłów PiS-u. Nasz informator podkreśla, że nie mają nic do stracenia. - Ważniejsze niż kariera w Warszawie jest dla mnie to, co pomyślą o mnie w moim mieście - dodaje nasz rozmówca.
Nie wszyscy posłowie wierzą jednak, że rozmowa z Kaczyńskim da efekty. - To człowiek, który nie ugnie się pod szantażem - obawia się inny parlamentarzysta. Sam woli porozmawiać o tej sprawie z premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem.