Stracił stanowisko, bo nie posłuchał PiS

Dyrektor Świętokrzyskiego Parku Narodowego stracił stanowisko, bo nie chciał nielegalnie przekazać zakonowi Oblatów budynku muzeum przyrodniczego. A na tym akurat bardzo zależało przewodniczącemu klubu parlamentarnego PiS Przemysławowi Gosiewskiemu.
Żeby wyjaśnić, jak to się stało, że wybrany w zeszłym roku w konkursie z najwyższą liczbą punktów dyrektor Świętokrzyskiego Parku Narodowego Bogdan Hajduk stracił 20 kwietnia stanowisko, trzeba się cofnąć aż do XVII w.

Wtedy to jako zachodnie skrzydło klasztoru Benedyktynów na Świętym Krzyżu powstaje budynek obecnego muzeum przyrodniczego. Bryła budynku jest ciężka i ponura, choć widok z okien jest niezwykły: Św. Krzyż znajduje na szczycie Łysej Góry i w pogodne mroźne dni widać Tatry, a nawet przy kiepskiej pogodzie wspaniałą puszczę. Powstały jeszcze przed wojną rezerwat chronił słynną puszczę jodłową. To również dla puszczy powstał tu w 1950 r Świętokrzyski Park Narodowy.

Zakon rozwiązali już Austriacy po rozbiorach. Kościół utracił zabudowania w 1819 r. na mocy dekretu prymasa działającego na podstawie bulli papieża Piusa VII. Od połowy XIX w. władze Królestwa zakładają w nim coś w rodzaju zakładu poprawczego lub więzienia dla księży. Potem carat urządza tu więzienie karne.

W 1936 r. na Święty Krzyż przybywają o. oblaci. Obejmują część byłego klasztoru Benedyktynów.

Natomiast budynek obecnego muzeum i przyległy do niego szpitalik pozostają nadal więzieniem. Siedział w nim m.in. Stiepan Bandera i znany pisarz Sergiusz Piasecki.

Powięzienne budynki przejął w 1961 r. park narodowy. Od początku lat 90. starają się o ich przejęcie o. oblaci, którzy chcieliby zrobić tam dom pielgrzyma.

Gosiewski i powstanie

Ich wniosek rozpatrzyła w 2002 r. Komisja Majątkowa, w której skład wchodzą przedstawiciele MSWiA oraz Kościoła. Uznała, że zakon nie ma podstaw, by żądać zwrotu budynków.

Oblaci nie rezygnują. Gdyby dyrektor parku stwierdził, że budynki nie są mu potrzebne, mogliby łatwo je przejąć.

Ten odmówił. - W budynku byłego więzienia znajduje się muzeum, a edukacja należy do statutowych zadań parku. Nie mam możliwości przeniesienia muzeum w inne miejsce. Poza tym, jak się wytłumaczę z utraty budynku wartego około 12 mln zł? - tłumaczy nam dziś były już dyrektor Hajduk.

Zakonnicy liczą na wsparcie częstego gościa w ich klasztorze Przemysława Gosiewskiego, kieleckiego posła PiS. Jeszcze przed wyborami Gosiewski zwraca się do ówczesnego ministra środowiska Tomasza Podgajniaka o znalezienie możliwości przejęcia budynków. Minister takiej możliwości nie widzi i przypomina historię budynków.

Gosiewski napisał do ministra: "Nieprawdziwym jest twierdzenie, że klasztor został przekazany Skarbowi Królestwa Polskiego w drugiej połowie XIX w. Nastąpiło to wskutek represji władz carskich za pomoc udzieloną powstańcom podczas powstania styczniowego".

Dyrekcja Parku: - Wszystkie nasze informacje zostały poparte kopiami dokumentów i opracowań naukowych ludzi, którzy są historykami.

Gosiewski po wyborach przestaje się bawić w historyczne dywagacje. Jak donosi 7 stycznia lokalna gazeta "Echo Dnia", zapowiada: - Zrobimy wszystko, by całość klasztoru znalazła się w rękach misjonarzy oblatów.

Zakonników odwiedził na początku lutego premier Kazimierz Marcinkiewicz. Nie znalazł czasu na rozmowę z dyrekcją parku.

W związku z licznymi interwencjami posłów i duchowieństwa

Poza budynkiem muzeum zakonnicy interesują się szpitalikiem. Latem ub. roku roku wystąpili o wydzierżawienie obiektu na 20 lat.

Park przychyla się i zwraca się do ministra Podgajniaka o zgodę. Resort się zgadza, ale do ustalenia dzierżawcy ma dojść w drodze przetargu.

Na dzień przed jego rozstrzygnięciem nowy minister środowiska Jan Szyszko pisze do parku o bezpłatne przekazanie szpitalika oblatom "w związku z licznymi interwencjami poselskimi oraz duchowieństwa".

Dyrekcja odpisuje, że nie wstrzyma przetargu, bo inaczej nie może oddać majątku skarbu państwa. Przetarg zostaje w końcu unieważniony ze względów formalnych przez wojewodę świętokrzyskiego.

W lutym tego roku o. oblaci znów zwracają się o przekazanie szpitalika na cele sakralne. Dyrektor opiniuje wniosek negatywnie i 14 kwietnia ogłasza nowy przetarg.

20 kwietnia minister Jan Szyszko wręcza dyrektorowi Hajdukowi odwołanie. Nie podaje przyczyn.

- To skandal, bo wobec dyrektora nigdy nie było żadnych merytorycznych zarzutów - mówi prof. Marek Jóźwiak, przewodniczący Rady Naukowo-Społecznej Parku.

Ale minister nie musi się tłumaczyć. Takie prawo daje mu znowelizowana w 2004 r. ustawa o ochronie przyrody. Nie trzeba też tak jak kiedyś pytać o opinię Państwową Radę Ochrony Przyrody.

- Te przepisy zostały stworzone przez SLD, by pozbywać się niepokornych dyrektorów, i z tego teraz korzysta PiS - mówi anonimowo jeden z dyrektorów parku narodowego.

Zapytaliśmy resort o powody odwołania dyr. Hajduka. Rzecznik resortu Sławomir Mazurek przesłał nam odpowiedź: "Minister odwołał Bogdana Hajduka zgodnie z ustawą o ochronie przyrody i kodeksem pracy. Podejmując tę decyzję, nie podlegał żadnym naciskom. Celem działalności resortu jest zapewnienie ochrony zasobów przyrodniczych zgodnie z koncepcją zrównoważonego rozwoju".