Oliwka zmienia historię

Andrzej Hołdys
2006-04-28 , aktualizacja: 28.04.2006 00:00
A A A Drukuj
Gigantyczna erupcja wulkanu na wyspie Santorini miała miejsce ponad sto lat wcześniej, niż twierdzą archeolodzy. To oznacza, że historycy muszą wprowadzić zmiany w chronologii wydarzeń w tej części świata
Białe złoża pumeksu widoczne na klifach Santorini są pozostałością po erupcji wulkanu
Fot. SCIENCE
Białe złoża pumeksu widoczne na klifach Santorini są pozostałością po erupcji wulkanu
ZOBACZ TAKŻE
Na greckiej wyspie Santorini naukowcy odkryli dobrze zachowany fragment drzewa oliwnego, które zostało żywcem zasypane przez popioły wulkaniczne podczas gigantycznej eksplozji, jaka wydarzyła się... no właśnie, kiedy?

Uczeni od ponad 30 lat próbują ustalić dokładną datę tego wybuchu, który w okresie późnego brązu, czyli jakieś 3,5 tys. lat temu, zatrząsł nie tylko ziemią, ale także kwitnącymi cywilizacjami wschodniej części basenu Morza Śródziemnego.

Thera zatrzęsła ziemią

Z badań archeologicznych wynika, że wybuch miał miejsce około roku 1520 p.n.e., kiedy w Egipcie rozpoczynał się okres Nowego Państwa - po stu latach chaosu faraonowie XVIII dynastii zabierali się do odbudowy kraju. Już wkrótce uczynią z niego największe mocarstwo w tej części świata.

W tym samym czasie pod uderzeniem żywiołu miała się załamać, choć jeszcze nie upaść, wspaniała i tajemnicza cywilizacja minojska na Krecie, której władcy budowali w środku miast bogate pałace składające się z niezliczonej ilości pokoi, kompletnie nie dbając jednak o ich obronę - nie wznoszono żadnych murów ani fortyfikacji.

Najwyraźniej ówcześni mieszkańcy Krety nie mieli powodu, by obawiać się najazdów. Zapewne dlatego, że od kilkuset lat kontrowali tę część Morza Śródziemnego. Wtedy bardziej niż ludzie zagrażała im przyroda - trzęsienia ziemi już w przeszłości nieraz dokuczały wyspie, a prawdopodobnie jedno z nich około roku 1700 p.n.e. zmiotło z powierzchni większość starych pałaców.

Dopiero kolejny kataklizm, który przyszedł z Santorini, zwanego wówczas Therą lub Thirą, w postaci najpierw kilkunastometrowej fali tsunami, a potem gęstej chmury pyłów wulkanicznych, które zasnuły niebo na wiele miesięcy, zachwiał liczącą ponad tysiąc lat cywilizacją.

Kultura kontra nauka

Czy rzeczywiście tak było? Ponieważ pismo, którego w tym czasie używali Kreteńczycy, tzw. linearne A, wciąż milczy, badacze tamtego okresu powiązali wybuch wulkanu ze zmierzchem potęgi Krety głównie na podstawie inskrypcji egipskich z początków Nowego Państwa, a także podobieństw w zdobieniu naczyń ceramicznych znalezionych na wyspie oraz w odradzającym się Egipcie.

Co innego mówią jednak bezpośrednie datowania znalezisk archeologicznych w pobliżu miejsca katastrofy wykonane metodą radiowęglową. Pierwszych pomiarów dokonano w latach 70., stopniowo rozszerzając obszar badań. Okazało się, że eksplozję odczuła cała planeta. Wybuch zmienił na kilka lat klimat półkuli północnej. Unoszący się w powietrzu pył wulkaniczny zatrzymał część promieniowania słonecznego, co doprowadziło do spadku temperatur. Ochłodzenie zanotowano w Chinach, a w Kalifornii i Irlandii badacze znaleźli warstwę przemarzniętych drzew z tego okresu. Pył z Thery dotarł nawet do Grenlandii. Wykonane datowania sugerują, że wybuch nastąpił 100-150 lat wcześniej, niż sądzono, zatem nie był przyczyną upadku cywilizacji minojskiej. Jak rozstrzygnąć tę kontrowersję?

Dylemat rozwiązał prof. Sturt Manning z Cornell University (USA). Z zespołem współpracowników zebrał kilkaset próbek przedmiotów, nasion roślin i kawałków drewna znalezionych w różnych stanowiskach archeologicznych na Santorini i sąsiednich wyspach. Próbki rozdzielił pomiędzy laboratoria na uniwersytetach w Oksfordzie, Wiedniu i Heidelbergu, by każde z nich niezależnie określiło ich wiek. Wyniki pomiarów przedstawia dzisiejsze "Science".

Z wyjątkiem jednego wszystkie testy wskazują, że eksplozja na Therze nastąpiła przed rokiem 1600 p.n.e. W powietrze wyleciała niemal cała wyspa, a po wulkanie pozostała kaldera - dół o średnicy około 10 km i głębokości kilkuset metrów, który został natychmiast zalany przez morze.

Nad jego powierzchnię wystają resztki dawnego wulkanu tworzące krawędź kaldery.

72 słoje oliwki

Największym z ocalałych od zagłady fragmentów lądu jest dziś Santorini. Na nim właśnie badacze znaleźli dowód, który - jak twierdzą - powinien przekonać niedowiarków do tego, że Thera eksplodowała o ponad wiek wcześniej. Tym dowodem jest fragment pnia drzewa oliwnego znaleziony na stanowisku Akrotiri, gdzie odkryto szczątki osady kultury minojskiej zasypanej przez popiół wulkaniczny. Wykopaliska prowadzone od połowy lat 60. określa się mianem egejskich Pompejów.

Na oliwnym pniu z Akrotiri zachowały się kawałki kory, a w pobliżu leżały szczątki liści. Badania dendrologiczne doprowadziły uczonych do wniosku, że w chwili eksplozji oliwka rosła, a zatem przy odrobinie szczęścia można będzie określić, kiedy dokładnie została zasypana.

Aby określić moment śmierci drzewa, musieli oni znaleźć w pniu najmłodszy przyrost roczny, najlepiej pochodzący z roku eksplozji. Zidentyfikować coś takiego w kawałku drewna sprzed ponad 3,5 tys. lat, na dodatek w oliwce, której słoje są bardzo wąziutkie i często nieregularne, wydawało się mało realne.

A jednak udało się dzięki prześwietleniu drzewa za pomocą tomografu rentgenowskiego. Naukowcy ujrzeli 72 słoje, w tym również ten najmłodszy. Jego wiek określono na lata 1627-1600 p.n.e. - Błąd pomiaru wynosi 5 proc. Jesteśmy prawie pewni, że to drzewo zostało pogrzebane żywcem przez popiół wulkaniczny podczas wybuchu Thery. Trudno o lepszy dowód na to, że eksplozja nie mogła nastąpić o cały wiek później, trzeba więc będzie zrewidować historię tego regionu - podsumowuje Manning.

- Nie byłbym tego taki pewien, ale wyniki datowań traktuję jako ważny głos w dyskusji - mówi w "Science" brytyjski archeolog Peter Warren z uniwersytetu w Bristolu. - Archeolodzy od kilkudziesięciu lat próbują ułożyć te zawiłe historyczne puzzle, bo rzeczywiście danych z tego okresu jest niewiele - komentuje Warren.

Podziel się