Ponad tysiąc młodych Polaków i Izraelczyków wzięło udział w uroczystościach ku pamięci ofiar Holocaustu na stacji-mauzoleum Radegast.
Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Do Łodzi na obchody Jom HaSzoah przyjechało 700 młodych Żydów z Izraela i innych krajów. Ceremonię zorganizował Urząd Miasta Łodzi wspólnie z Ministerstwem Edukacji Państwa Izrael. Wczoraj o godz. 17.30 spotkali się z łodzianami na stacji-mauzoleum Radegast. Przyszło też ok. 500 uczniów i harcerzy. Początkowo panowała atmosfera zabawy. Izraelczycy fotografowali się w wagonach, którymi Niemcy wywozili do obozów śmierci Żydów z łódzkiego getta. Z ciekawością przyglądali się polskim rówieśnikom. Ci byli zaskoczeni, że goście nie mają pejsów, większość wcale nie nosi charakterystycznych mycek na głowach, a niektórzy są czarnoskórzy.
Wszyscy wspólnie przeszli przez tunel-muzeum i wrócili po torach na centralne miejsce uroczystości. Zaczęła się od wyliczania nazwisk zamordowanych mieszkańców getta. - Chaja Grosman, 12 lat - rozlegało się z głośników. - Helena Rubińska, 16 lat. Rodzina Gołąb: Chaim, 25 lat. Szlomo, jego ojciec, 50 lat...
Zapadła cisza. Izraelskie dziewczynki dyskretnie chwytały się za dłonie, chłopcy odwracali wzrok, żeby nikt nie widział, jak ocierają łzy. Po chwili nad Radegastem zabrzmiał stukot kół pociągu i długi gwizd lokomotywy. - Jak się czujesz w tym miejscu? - pytanie dziennikarza zdumiało 15-letnią Sarę z Tel Avivu. - A pan? - powiedziała. - No answer. Nie ma odpowiedzi.
Na peronie zapalono sześć zniczy symbolizujących sześć milionów Żydów, którzy zostali wymordowani przez nazistów podczas II wojny światowej. Zebrani odmówili kadisz, żydowską modlitwę za zmarłych. Prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki przemówił do młodzieży po angielsku. Opowiadał o historii wielokulturowej Łodzi, getcie i tragedii 200 tys. łódzkich Żydów podczas okupacji. - Nie wolno zapomnieć - zakończył.
- Powinno być więcej spotkań z Izraelczykami na co dzień, bez takich specjalnych okazji - opisała swoje wrażenia Julia, licealistka z Widzewa. - Trzeba by z nimi porozmawiać na luzie, na jakiejś dyskotece. Mogliby częściej przyjeżdżać.