Min. Jurgiel zakazał rybakom łowić w niedzielę

Rybaków na Bałtyku obowiązuje 27-dniowy zakaz połowów, mogą jednak sami decydować, kiedy nie wypłyną w morze - więc odpoczywają np. w czasie sztormu. Polakom rząd kazał nie pracować w niedziele i święta
Rybacy - jest ich w Polsce ok. 3 tys. - wielokrotnie prosili ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela, aby obowiązywały ich te same reguły co szyprów z innych państw. Ministerstwo przekonuje, że winni są sami rybacy.

- Organizacje rybackie nie potrafiły się porozumieć i wskazać dni bez połowów, więc wyznaczyła je administracja - mówi Grzegorz Łukasiewicz, dyrektor departamentu rybołówstwa. - Wybraliśmy dni, które będą najmniej dolegliwe. Gdyby zakaz został wyznaczony na środy lub czwartki, również odezwałaby się grupa niezadowolonych.

- To bzdura! Pod koniec stycznia podpisaliśmy z panem Łukasiewiczem porozumienie. Ministerstwo przesłało nawet Komisji Europejskiej uzgodniony z nami projekt, zgodnie z którym wypełnialibyśmy zakaz w sztormowe dni. Komisja to zaakceptowała, ale minister Jurgiel i tak zrobił po swojemu: wydał rozporządzenie z niedzielami i świętami - oburza się Grzegorz Hałubek, prezes Związku Rybaków Polskich.

Rybacy zastanawiają się, czy wprowadzenie zakazu pracy w niedziele ma związek z wizytami ministra Jurgiela w Radiu Maryja (15 stycznia i 29 marca).

- Ojcu Rydzykowi chce się przypodobać, bo jak inaczej wytłumaczyć, że zmienił wcześniejsze ustalenia z nami - mówi Andrzej Rekowski, szyper z Ustki. Przypomina, jak minister dał się sprowokować dziennikarzowi "Faktu", który podając się za asystenta o. Rydzyka, poprosił o użyczenie duchownemu samochodu. Minister natychmiast dał służbowe auto.

- W sprawie wyznaczenia dodatkowych dni zakazu połowu dorszy nie było żadnych konsultacji z władzami kościelnymi - zapewnia Grzegorz Łukasiewicz. Kościół zresztą nie domaga się wcale, by rybacy odpoczywali w niedziele.

- Wiadomo, że sytuacja polskich rybaków w porównaniu z ich kolegami z Zachodu jest bardzo trudna - tłumaczy arcybiskup Tadeusz Gocłowski, krajowy duszpasterz ludzi pracy. - To specyficzny zawód, dlatego państwo nie powinno decydować, w jakie dni oni mają pracować, a w jakie nie. Najlepiej zostawić to samym rybakom.