KRRiT sprawdza skargi, ale nie na Radio Maryja

14.04.2006 00:00
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie zajęła się skargą na Radio Maryja, bo - jak przyznaje jeden z dyrektorów Rady - to sprawa polityczna
KRRiT ma problem ze skargami od 28 marca. Wtedy Trybunał Konstytucyjny uznał, że zapis ekspresowo uchwalonej ustawy medialnej, który pozwolił prezydentowi wyznaczyć Elżbietę Kruk na szefową Rady, jest sprzeczny z konstytucją.

Parlament musi ten zapis zmienić. Do tego czasu Kruk będzie tylko przewodniczącą posiedzeń KRRiT. Według komunikatów Rady oznacza to, że będzie się ona zbierać, ale skargi na nadawców może jedynie "archiwizować i rejestrować".

- Rada nie może się zająć skargami, choćby chciała - mówi Tomasz Różański, asystent Kruk.

Ale prawnik KRRiT Robert Kroplewski dementuje: - Rada może skargi rozpatrywać, ale jeśli uzna, że nadawca złamał prawo, z karą musi poczekać, aż będzie prawomocny szef KRRiT.

W poniedziałek trafiła do KRRiT skarga na reklamy Radia ZET emitowane w telewizji. Występują w nich Monika Olejnik i Justyna Steczkowska. Telewidz protestuje, że łamie to rozporządzenie KRRiT, które dziennikarzom prowadzącym audycje informacyjne i publicystyczne zabrania występować w reklamach.

Już następnego dnia szef departamentu reklamy KRRiT Stanisław Celmer wysłał do wszystkich telewizji nadających tę reklamę pismo, w którym "prosi o nadesłanie wyjaśnień przyczyn naruszenia przepisów". Celmer: - Poinformowałem członków Rady o tej skardze i dostałem ustną zgodę na zajęcie się nią.

Jednak na mocy ustawy tylko przewodniczący KRRiT może żądać takich wyjaśnień. - Wiem o tym. Dlatego napisałem "proszę", a nie "żądam" - mówi Celmer.

Prośba poskutkowała. TVN, TVN 24, TVN Siedem, TVP, Polsat i TV 4 zawiesiły reklamy Radia ZET.

Zdaniem Celmera w innym razie groziłaby im grzywna. Ustawa pozwala wlepić karę równą połowie rocznych opłat za częstotliwości.

A Rada już pokazała, że umie nakładać wysokie kary. Polsatowi kazała zapłacić 1 mln zł za reality show "Nieustraszeni" i za to, że Kazimiera Szczuka przedrzeźniała dziewczynkę prowadzącą modły w Radiu Maryja.

Błyskawiczna reakcja na skargę ws. Radia ZET kontrastuje ze skargą na Radio Maryja. Złożyło ją stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita z powodu antysemickiego felietonu Stanisława Michalkiewicza (ustawa zabrania szerzenia antysemityzmu). Skrytykowała go Rada Etyki Mediów, protest napisał Marek Edelman, marszałek Sejmu Marek Jurek wezwał Michalkiewicza do przeprosin.

Nawet o. Tadeusz Rydzyk zdążył już na antenie swego radia wyznać, że jest mu przykro. Tylko KRRiT milczy.

Dlaczego Rada nie chce się tym zająć? Celmer odpowiada szczerze: - Bo ta sprawa ma charakter polityczny.

Radio Maryja to ulubiona stacja rządu i wielu posłów PiS. Często goszczą na jego antenie, chwalą je jako jedno z niewielu mediów naprawdę wolnych.

Brak gorliwości KRRiT ws. Radia Maryja jest rzeczywiście wyjątkowy.

Kiedy widz Polsatu poskarżył się, że Tomasz Lis w programie "Co z tą Polską?" 16 marca "przerywał wypowiedzi przedstawicieli PiS-u i LPR-u, był stronniczy i złośliwy", Elżbieta Kruk zażądała od stacji kopii nagrania programu i ustosunkowania się do zarzutów.

Pismo przyszło do Polsatu faksem 3 kwietnia, a pocztą - trzy dni później. Datę na dokumencie - 28 marca - wpisano ręcznie. Kruk mogła jeszcze "żądać", bo wyrok Trybunału został opublikowany dopiero następnego dnia.

Kruk interweniowała też po skardzie na program Lisa z 9 lutego z udziałem premiera Kazimierza Marcinkiewicza. Anonimowy widz zarzucił dziennikarzowi przekroczenie "granic wolności słowa oraz zasad kultury osobistej". I tu pismo KRRiT ma datę wpisaną ręcznie - znów 28 marca.

- Bo przewodnicząca podpisała list 28 marca. To, że został wysłany później, to kwestia procedury korespondencji - tłumaczy Tomasz Różański. - Często datę na pismach wpisuje się ręcznie. To zwyczaj urzędowy. Podpisując dokument, przewodnicząca czasem sama wpisuje datę.

Skomentuj:
KRRiT sprawdza skargi, ale nie na Radio Maryja
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje