Samoobrona rządu niepewna

- Póki umowa koalicyjna nie będzie podpisana, nawet Lepper i Maksymiuk nie wierzą w koalicję z PiS - mówi nam jeden z polityków Samoobrony.
Politycy Samoobrony wczoraj promienieli. Powód oczywisty - środowe przyjęcie uzgodnienia programowego z PiS, czyli podstawy dla koalicji rządowej.

Z tej radości ogłosili nawet amnestię dla dziennikarzy, którzy ostatnio zaszli im za skórę. Sam Lepper przeprosił dziennikarzy TVN Andrzeja Morozowskiego i Tomasza Sekielskiego, autorów programu "Teraz my!". W programie razem z Lepperem wystąpili byli działacze Samoobrony, którzy zarzucają liderom partii nielegalne finansowanie kampanii wyborczej. Lepper myślał, że będzie występował sam, a zaproszenie adwersarzy nazwał w środę chamstwem. Dodał, że Morozowski powinien dostać "w papę". Kiedy TVN zażądał przeprosin, odmówił.

Wczoraj tłumaczył jednak, że jego słowa były żartem i że "nie stosuje języka przemocy".

Cieplej zaczęli rozmawiać ze mną partyjni eksperci, którzy ostatnio boczyli się na "Gazetę" za nieobiektywny według nich tekst o nieuprawnionych wpłatach na kampanię ich partii: - No i doszło do koalicji wbrew temu, co pisaliście o Samoobronie - triumfował Bogdan Socha, ekspert Samoobrony (w 1995 r. zaangażowany w kampanię prezydenta Kwaśniewskiego).

A potem rozpoczęła się konferencja prezesów PiS i Samoobrony z udziałem premiera Marcinkiewicza. Spotkanie przyszłych koalicjantów oprócz dziennikarzy ściągnęło wielu działaczy Samoobrony. Niektórzy robili pamiątkowe zdjęcia. Na tle Marcinkiewicza i Kaczyńskiego Lepper robił wrażenie najweselszego.

Jednak urzędowy optymizm polityków Samoobrony przypomina radość dziecka, które ma obiecaną zabawkę, ale boi się, że jak tata weźmie je do sklepu, tej zabawki już nie będzie. W partii Leppera najczęstsza odpowiedź na pytanie, co teraz będzie, brzmi: - Nie wiem, jest za wcześnie, żeby o tym mówić.

Politycy Samoobrony usztywniają się też pytani o szczegóły porozumienia z PiS. Nie chcą mówić o szczegółowych zasadach współpracy z Jarosławem Kaczyńskim ani o osobach typowanych do rządu. - Porozumienie leży w sejfie, a klucz do niego ma PiS. Jak coś wypłynie, to nie od Samoobrony - zarzeka się Janusz Maksymiuk.

- Nie wiemy jeszcze, jaki naprawdę jest plan PiS - wyjaśnia ten dystans jeden z działaczy. I dodaje: - Nawet Maksymiuk i Lepper uwierzą w koalicję z PiS dopiero, jak zobaczą podpisy na umowie.

Zdaniem niektórych polityków Samoobrony, którzy rozmawiali z "Gazetą", Jarosław Kaczyński może chcieć mimo wszystko wcześniejszych wyborów i szukać pretekstu do zerwania rozmów. - Jesteśmy już naprawdę blisko. Dlatego chcemy być solidnym partnerem i nie dawać żadnych pretekstów, żeby PiS mógł zarzucić nam nielojalność. Rozumiemy, że potrzebujecie newsów, ale jeśli dowiecie się za dużo, możecie nam zaszkodzić - wyznaje szczerze polityk Samoobrony.