Filmy, gry, gazety będą znakowane

Powstanie Centrum Dobrych Mediów, które ma pilnować, by w prasie, grach i programach dostępnych dla dzieci nie było przemocy i seksu. Projekt ustawy w tej sprawie PiS złożył wczoraj w Sejmie
PiS chce, by każda gazeta, każdy film, program telewizyjny, gra komputerowa czy ulotka były oznakowane według sześciu kategorii: "A" to przekaz, w którym nie ma żadnych szkodliwych dla dzieci treści (znaczek +0), "B" - dla dzieci powyżej trzech lat (+3), "C" - powyżej siedmiu lat (+7) i tak aż do "F", czyli treści przeznaczonych wyłącznie dla dorosłych (+18).

- Nie możemy tylko ścinać kwiatów zła, trzeba się jeszcze zająć ogrodnikami. Jeżeli dobry obyczaj, poczucie przyzwoitości, odpowiedzialności nie działają, to musi być sankcja - tak kwieciście tłumaczył wczoraj dziennikarzom ideę projektu poseł PiS Tadeusz Cymański.

A jak to ma wyglądać w praktyce? Wydawca albo producent będzie musiał pobrać z internetu "formularz klasyfikacyjny" i dla każdej gazety, programu czy ulotki wybrać znaczek według zasad zapisanych w ustawie. Po wypełnieniu formularz trzeba odesłać do Centrum Dobrych Mediów, a wcześniej wpłacić jeszcze na jego konto 100 zł.

Z obowiązku "znakowania" zwolnione będą tylko serwisy informacyjne i agencyjne, dzienniki i czasopisma informacyjne, transmisje sportowe.

Na taryfę ulgową raczej nie mają co liczyć wydawcy tabloidowych dzienników. "Faktem społecznym jest obecność w codziennym życiu tabloidów z makabrycznymi i wulgarnymi fotografiami, z przerażającymi tytułami" - czytamy w uzasadnieniu do projektu ustawy.

A jeśli w sprzedaży pojawi się przekaz bez znaczka albo z błędnym oznakowaniem - wydawca może zostać ukarany grzywną. Kary będzie nakładać Centrum Dobrych Mediów.

Co wiadomo o Centrum? Ma podlegać bezpośrednio premierowi. I to premier będzie wybierał na sześcioletnią kadencję jego prezesa. Ten do pomocy będzie mieć jeszcze 18-osobową Radę Dobrych Mediów.

Poseł Cymański nie odpowiedział wczoraj, ile nowa instytucja będzie kosztować budżet. - Tam będzie pracować na etatach najwyżej kilka, kilkanaście osób. To nie ma być instytucja zżerająca publiczne finanse - mówił wymijająco.

Kłopot w tym, że monitorowaniem mediów ma się zajmować według planów rządu także Narodowy Instytut Wychowania. I oczywiście Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. - Ja nie wykluczam, że w trakcie sejmowych dyskusji zdecydujemy się włączyć Centrum Dobrych Mediów do którejś z tych instytucji - mówił poseł PiS.

Poza obowiązkiem "znakowania" projekt przewiduje jeszcze kilka surowych zakazów. ?  W środkach masowego przekazu zabronione mają być treści "zagrażające fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu rozwojowi małoletnich". Co się kryje za tą definicją - nie wiadomo. ?  W prasie bezpośrednio adresowanej do dzieci i młodzieży nie będzie można zamieszczać "scen przemocy, obscenicznych i wulgarnych". ?  A wszystkie pisma z takimi scenami muszą być wycofane ze sprzedaży samoobsługowej. ?  Zakazane będą też billboardy, reklamy, plakaty czy ulotki z innej kategorii niż "A" i "B" (czyli wszystkie, które zostaną uznane za szkodliwe dla dzieci poniżej trzech lat).

- Ochrona dzieci wymaga pewnych ograniczeń - tłumaczył Cymański.

Wczoraj projekt trafił do laski marszałkowskiej. Po świętach zajmą się nim najpewniej sejmowe komisje.