Ponad pół tysiąca demonstrantów przeszło wczoraj ulicami Poznania w proteście przeciwko zwolnieniu z zakładów Goplana przewodniczącego tamtejszej ?Solidarności? Dariusza Skrzypczaka.
Marsz spod Goplany pod Urząd Wojewódzki zorganizował Komitet Pomocy i Obrony Represjonowanych Pracowników, a wśród demonstrantów, którzy przyjechali z całej Polski, byli także związkowcy m.in. z Sierpnia '80 oraz Inicjatywy Pracowniczej. Razem z nimi szli grający na bębnach młodzi alterglobaliści.
Dariusz Skrzypczak został zwolniony dyscyplinarnie 29 grudnia 2005 r. Poszło o jego wypowiedź dla "Gazety", w której skrytykował plany nowego właściciela Goplany (firma należy teraz do bydgoskiej Jutrzenki), które zdaniem Skrzypczaka miały prowadzić do obniżenia zarobków pracowników. Zdaniem pracodawcy Skrzypczak zaszkodził swoimi wypowiedziami spółce. - To, co zrobiono z Darkiem, to skandal! - przekrzykiwali się wczoraj rozemocjonowani związkowcy. - Przywrócić Skrzypczaka! - skandowali.
- Będziemy protestować aż do skutku, czyli do momentu, kiedy Darek zostanie przywrócony do pracy - zapowiadał Jarosław Urbański z Inicjatywy Pracowniczej.
Podobne akcje przyniosły już skutek w przypadku Krzysztofa Łabądzia, związkowca zwolnionego z kopalni Budryk na Śląsku. Sąd nakazał przywrócenie go do pracy, a szefowie kopalni pod wpływem protestów postanowili nie odwoływać się od tego wyroku.
Jednak w przypadku Skrzypczaka i Goplany nie będzie raczej szybkiego happy endu. Poznański związkowiec także domaga się przed sądem przywrócenia do pracy, ale władze zakładu już zapowiadają apelację w razie niekorzystnego dla nich wyroku. A ten może zapaść już 6 lutego. Na wczorajszej rozprawie zeznawał Przemysław Poznański, po którego artykule Skrzypczaka wyrzucono z pracy.
- Domagam się przestrzegania prawa, ponieważ zależy mi na moim zakładzie - deklarował wczoraj związkowiec. Sceptyczny wobec jego słów był Michał Aleksandrowicz, rzecznik Goplany. - Proszę zobaczyć, kto za nim stoi - mówił na wiecu pod UW, wskazując na transparenty radykalnie lewicowych organizacji. Jego zdaniem Skrzypczak uparcie nie chce dojść do kompromisu. - Oferowaliśmy mu przecież pokaźną odprawę - twierdzi rzecznik. - To była raczej próba przekupstwa - odparowuje Skrzypczak.