Śledczy prześwietlą sektor bankowy

Sejm powołał komisję śledczą ds. sektora bankowego. Nie zbada ona powiązań polityków PiS z BOŚ i SKOK-ami oraz polityków LPR z bankiem WBR, jak chciała opozycja
Za uchwałą o powołaniu komisji głosowały PiS, Samoobrona, LPR i PSL. Przeciwko - PO i SLD. W Lidze przeciwko komisji jako jedyny zagłosował wicemarszałek Sejmu Marek Kotlinowski: - Uważam, że komisja nie powinna być powołana. Jeśli były nieprawidłowości podczas prywatyzacji banków, powinna się tym zająć prokuratura. Powołanie tej komisji może zaszkodzić wizerunkowi Polski.

Prezes NBP Leszek Balcerowicz nazwał powołanie komisji śledczej ds. sektora bankowego brutalnym naruszeniem konstytucyjnej niezależności banku centralnego, od którego pozycji zależy możliwość czuwania nad stabilnością złotego oraz stabilnością systemu bankowego.

Prezes Europejskiego Banku Centralnego (ECB) Jean-Claude Trichet powiedział wczoraj Reutersowi, że jest żywotnie zainteresowany niezależnością polskiego banku centralnego i analizuje rozwój wypadków bardzo uważnie.

PO domagała się, by przed głosowaniem nad uchwałą o komisji śledczej powołać ekspertów, którzy stwierdzą, czy jest ona zgodna z konstytucją. Marszałek Sejmu Marek Jurek przekonywał: - Komisja ustawodawcza uznała, że nie ma potrzeby zasięgania dodatkowych opinii ekspertów.

Wcześniej pytani przez Sejm eksperci kwestionowali zgodność powołania komisji z konstytucją. Według Pawła Sarneckiego Sejm nie może powoływać komisji, która miałaby zbadać działalność NBP: - Wynika to z zaprowadzonego przez konstytucję oddzielenia organów władzy ustawodawczej od NBP. Inny ekspert Andrzej Szmyt zwracał uwagę, że zakres działania komisji jest zbyt szeroki, bo nie określono precyzyjnie, czym ma się ona zajmować.

Dziesięcioosobowa komisja będzie badać działania Narodowego Banku Polskiego i Komisji Nadzoru Bankowego w latach 1989-2006 oraz prywatyzacje banków z ostatnich 16 lat. W tym czasie kolejne rządy sprywatyzowały kilka dużych banków. Nadzór bankowy zapobiegł fali upadłości najsłabszych kapitałowo banków, także licznych spółdzielczych. Skład komisji będzie poddany pod głosowanie podczas kolejnego posiedzenia Sejmu, na początku kwietnia. Choć na razie nie wiadomo, które prywatyzacje jako pierwsze komisja weźmie pod lupę, Rafał Wiechecki (LPR), który pracował nad uchwałą, mówi: - Pierwsze powinny być Bank Śląski i Pekao SA.

Na pewno wiadomo, czym komisja się nie zajmie. Sejm odrzucił poprawki SLD, żeby zbadała np. powiązania polityków PiS z Bankiem Ochrony Środowiska, w którego władzach jest były skarbnik partii Kaczyńskich, i ze Spółdzielczymi Kasami Oszczędnościowo-Kredytowymi. Korzystają one z przychylności polityków PiS. Odrzucono też wniosek o zbadanie powiązań polityków LPR z problemami finansowymi Wielkopolskiego Banku Rolniczego, który miał olbrzymie straty, zanim przejął go Bank Śląski. W radzie nadzorczej WBR zasiadał szef Ligi Roman Giertych.

Wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski (PO): - Wyłączenie kwestii SKOK jest oczywistym działaniem na rzecz osłonięcia ludzi związanych z dzisiejszym obozem władzy nie tylko przed podejrzeniami, ale przed ewentualnymi oskarżeniami.

Artur Zawisza (PiS), który będzie prawdopodobnie kandydatem PiS na przewodniczącego komisji, tłumaczy, dlaczego komisja nie zajmie się powiązaniami polityków ze SKOK i WBR: - To jest komisja do zbadania działania instytucji publicznych, organów nadzoru bankowego i odpowiednich ministerstw. Nie ma ministerstwa SKOK i WBR, nie ma organu nadzoru bankowego SKOK i WBR, to są prywatne instytucje. Oczywiście działania instytucji publicznych wobec tych prywatnych instytucji będą badane, jeśli będzie taka potrzeba.

Politycy PiS wpadli na pomysł powołania komisji po tym, jak na początku marca prezes NBP Leszek Balcerowicz wykluczył wiceministra finansów Cezarego Mecha z posiedzenia Komisji Nadzoru Bankowego. KNB badała wniosek UniCredito o połączenie BPH z Pekao SA. PO rozważa, czy zaskarżyć uchwałę o powołaniu komisji śledczej do Trybunału Konstytucyjnego. Może to zrobić grupa 50 posłów.

Stanisław Gebethner, konstytucjonalista, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, mówi jednak, że nie ma żadnych podstaw, żeby skierować skargę do TK: - Do Trybunału Konstytucyjnego z zasady nie można zaskarżać uchwał sejmowych.

Z kolei inny konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek uważa, że Trybunał mógłby się zająć sprawą komisji