Wassermann: Zadania posła a własne sprawy

Miałem prawo interweniować w sprawie swojego osiedla - pisze koordynator służb specjalnych minister Zbigniew Wassermann po naszym wczorajszym tekście o jego osobistym zaangażowaniu w budowę obwodnicy osiedla, na którym mieszka
Oświadczenie Zbigniewa Wassermanna - posła na Sejm RP,Ministra - koordynatora ds. służb specjalnych

W związku z artykułem w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" pt. "Objazd Wassermanna" oświadczam, co następuje.

Artykuł 20 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora mówi, że poseł lub senator ma prawo podjąć - w wykonywaniu swoich obowiązków poselskich lub senatorskich - interwencję w organie administracji rządowej i samorządu terytorialnego, zakładzie lub przedsiębiorstwie państwowym oraz organizacji społecznej, a także w jednostkach gospodarki niepaństwowej dla załatwienia sprawy, którą wnosi we własnym imieniu albo w imieniu wyborcy lub wyborców, jak również zaznajamiać się z tokiem jej rozpatrywania.

"Gazeta Wyborcza" nie potrafi lub nie chce zauważyć faktu, że jestem posłem. Moim prawem i obowiązkiem moralnym jest podejmowanie interwencji na wniosek mieszkańców.

Już jako poseł IV kadencji podejmowałem wiele interwencji na wniosek mieszkańców mojego okręgu wyborczego. W wykonywaniu swoich obowiązków poselskich zamierzam korzystać z przysługujących mi uprawnień i nadal działać dla dobra lokalnej społeczności. W swoich ostatnich publikacjach "Gazeta Wyborcza" nie tylko chce odebrać mi prawo do takich interwencji, ale także odmawia, dzisiaj mieszkańcom Bielan, jutro być może całego Krakowa i Małopolski, prawa do skorzystania z pomocy posła tylko dlatego, że tym posłem jest Zbigniew Wassermann.

Sensacje "Gazety Wyborczej" po raz kolejny przypominają rewelacje słynnego niegdyś Radia Erewań. Kontynuowanie takiego stylu dziennikarstwa może spowodować, że nie pomoże akcja promocyjna oferująca "Gazetę Wyborczą" za połowę ceny, ale konieczność wprowadzenia nowej akcji: dopłacania, aby ktokolwiek chciał ją czytać.

Zbigniew Wassermann

Warszawa, 20 lutego 2006 r.

Co wolno ministrowi

Pisząc tekst "Objazd Wassermanna", wydawało mi się, że nikomu nie trzeba tłumaczyć, że władzy wolno mniej. Że sprawą oczywistą jest powstrzymanie się przez ministra od załatwiania spraw dla siebie. Że musi być poza podejrzeniami. Pomyliłem się - trzeba to wytłumaczyć ministrowi.

Zgodzę się z wyjaśnieniem posła-ministra, że jego "obowiązkiem jest podejmowanie interwencji na wniosek mieszkańców". Jednak z dotychczasowych działań ministra widać, że do jego interwencji mają szczęście tylko mieszkańcy Bielan. Dlaczego Zbigniew Wassermann dzwoni do centrum zarządzania kryzysowego, kiedy Bielany marzną (nielegalną rurę z gazem opisaliśmy na początku lutego - minister prostował, że dzwonił w sprawie przerw w dostawie prądu), a nie interesuje go lotnisko w Balicach (jako jeden z nielicznych krakowskich posłów głosował przeciw poprawce sejmowej, która ratowała konieczne inwestycje)? Tu jednak można dopatrzyć się pewnej logiki: z Bielan blisko do Balic, a więcej samolotów na lotnisku, to głośniej na osiedlu ministra.

Nie odmawiamy więc Zbigniewowi Wassermannowi prawa do interwencji w sprawach Krakowa i Małopolski, ale dziwi nas, że zaczyna od własnego podwórka.



Jak oceniasz doniesienia o interwencjach ministra w sprawach osiedla Bielany?