Jarosław Kurski komentuje wystąpienie Kaczyńskiego

To było zdumiewające wystąpienie. Godzinne orędzie o tym, jak Jarosław Kaczyński widzi Polskę, demokrację i swoje historyczne posłannictwo. Bezlitosne oskarżenia, misjonarska pasja, słowa podyktowane osobistymi urazami. Oskarżenia o "łgarstwa i insynuacje": - Stanęła do walki w zwartym ordynku łże-elita III Rzeczypospolitej.
Ostatnie 17 lat Kaczyński sprowadził do obsesyjnej listy swoich wrogów. Dowiadujemy się tedy, że jedynym uczciwym, bo wolnym od układów, był rząd Jan Olszewskiego, a reszta - wszystkie inne rządy z pierwszym niekomunistycznym rządem Tadeusza Mazowieckiego - to furda - agenci i służby specjalne. Okazuje się, że jedyny sukces Leszka Balcerowicza - człowieka, który przeprowadził Polskę przez Morze Czerwone od socjalizmu do rynku - polegał na "spadku dochodu narodowego". "To koniec rządów pewnego pana, który uchodził za wielkiego, a prawie zawsze się mylił".

Teraz Jarosław Kaczyński przystępuje do bezwzględnej walki z wrogami przemiany. Walka się zaostrza. Okazuje się, że PO, niedoszły sojusznik, jest dziś najgroźniejszym wrogiem, który na zawsze chce zachować patologiczny układ.

Prawnicy, którzy ostrzegają przed naruszaniem demokracji i załamaniem systemu prawnego, należą do "frontu obrony przestępców". W tym froncie znajdują się takie niekwestionowane autorytety jak prof. Adam Strzembosz, prof. Andrzej Zoll czy przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego prof. Marek Safjan.

Wrogiem jest liberalna prasa. W swym exposé prezes PiS mówił o inwigilacji prawicy, ale słowem się nie zająknął, że sprawa ta ujrzała światło dzienne, dopiero kiedy to "Gazecie", a konkretnie niżej podpisanemu, udzielił na ten temat wywiadu, po którym wylała się seria artykułów. Przedwczoraj ten sam Jarosław Kaczyński mówił: "liberalne media są wrogiem wolności".

Ten komentarz uzna zapewne za potwierdzenie tej tezy.

"W Polsce nie będzie dyktatury - zapewniał Jarosław Kaczyński. - Tylko ktoś bardzo głupi może wierzyć w tego rodzaju zagrożenie. Nie będzie autorytaryzmu. Natomiast będzie porządek".

Nie słyszałem o przywódcy, który zapowiadałby, że zaprowadzi dyktaturę lub autorytaryzm.

Natomiast nie było wodza, który tak jak wczoraj prezes PiS nie obiecywałby w imieniu zwykłych ludzi, że zaprowadzi porządek. ?