CBA będzie tropić życie seksualne podejrzanych

Podejrzanemu o korupcję Centralne Biuro Antykorupcyjne będzie mogło potropić nawet życie seksualne albo religijne. Pozwala na to rządowy projekt ustawy skierowany właśnie do komisji sejmowych
CBA - zgodnie z projektem - zajmie się zbieraniem danych dotyczących najbardziej osobistych spraw: •  pochodzenia rasowego i etnicznego; •  poglądów politycznych; •  przekonań religijnych lub filozoficznych; •  wyznania; •  przynależności partyjnej lub związkowej; •  stanu zdrowia; •  nałogów; •  życia seksualnego.

Biuro może te dane zbierać bez wiedzy i zgody osoby, której one dotyczą. Prawo zajrzenia w te dane ma mieć tylko funkcjonariusz upoważniony przez szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Jeśli podejrzany o przestępstwo nie zostanie za nie skazany, to te dane zostaną komisyjnie zniszczone. Dane będą niszczone dopiero po uprawomocnieniu się wyroku.

Zdobycie tych osobistych danych będzie dla funkcjonariuszy Biura niespecjalnie trudne. CBA ma bowiem mieć olbrzymie uprawnienia. Jego funkcjonariusze dostaną prawo do rewizji, także osobistej, i zatrzymywania osób. Mogą użyć chwytów obezwładniających, kajdanek, kolczatek drogowych, kaftanów bezpieczeństwa, paralizatorów, granatów łzawiących i miotaczy gazu, pocisków niepenetracyjnych, a w szczególnych sytuacjach - broni palnej. Za zgodą sądu Centralne Biuro może kontrolować korespondencję i podsłuchiwać podejrzanego, a bez zgody dostanie dane typu billingowego.

- Zapis art. 22 ust. 4-7 projektu ustawy o CBA jest analogiczny do zapisów w ustawach o ABW i AW (art. 31 ust. 1) oraz o Policji (art. 20 ust. 2 pkt. 1). Na CBA jest dodatkowo nałożony obowiązek niszczenia "wrażliwych informacji", czego nie ma w ustawie o ABW i AW. Takie informacje są często przesłanką, że osoba uwikłana w sytuację korupcyjną może być szantażowana. Wejście w ich posiadanie nie jest zadaniem CBA, ale może zdarzyć się przy okazji realizacji jego zadań ustawowych. W takiej sytuacji, nie może czynić tego nielegalnie - wyjaśnił nam autor projektu Mariusz Kamiński (PiS)

Co na to prawnicy?

Dr Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich

Nie mogę komentować przepisów przed ich uchwaleniem. Metoda wczesnego ostrzegania ustawodawcy stosowana przez jednego z moich znakomitych poprzedników prof. Tadeusza Zielińskiego jest kontrowersyjna. Trudno bowiem komentować płynną materię, a projekty ustaw w trakcie prac w parlamencie ciągle się zmieniają.

Zadaniem i obowiązkiem rzecznika jest kontrolowanie ustaw pod kątem ich stosunku do praw i wolności obywatelskich i na pewno to zadanie będę wypełniał.

Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzecznik prasowy Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych

O wykorzystywaniu tych danych zdecydował sam ustawodawca i przewidział to w projekcie ustawy o CBA. I ma do tego prawo. Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych nie może ograniczać kompetencji ustawodawcy. Mogą powstać wątpliwości, czy wykorzystywanie tego typu danych, o jakich mówi projekt ustawy - z punktu widzenia demokratycznego państwa prawa - jest uzasadnione, ale ta wątpliwość może być przedmiotem oceny Trybunału Konstytucyjnego, a nie Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

prof. Andrzej Rzepliński, Fundacja Helsińska

Pomysł zbierania danych szczególnie wrażliwych przez policję antykorupcyjną budzi poważne wątpliwości. Można sobie jakoś wyobrazić, że organ państwa zbiera informacje o czyimś wyznaniu. Np. chodzi o terrorystę i ważne jest zbadanie jego powiązań z islamskimi organizacjami terrorystycznymi. Czy jednak można sobie wyobrazić jakąś sytuację, w której państwu do zwalczania korupcji potrzebne są dane o czyimś życiu seksualnym? Jaki jest związek między tym, czy ktoś "bierze", czy nie, a faktem np. jego abstynencji seksualnej? Obawiam się, że przepis ten został pomyślany jako narzędzie do zbierania informacji o osobach, którymi państwo się zainteresuje z przyczyn politycznych, nie kryminalnych. Sądzę, że jeśli ten ten przepis zostanie uchwalony, to zakwestionuje go Trybunał Konstytucyjny.

Komentarz Ewy Milewicz

Gdyby tak minister Mariusz Kamiński - autor projektu ustawy - i jego partia PiS wyobrazili sobie swojego największego wroga.

Gdyby sobie wyobrazili, że ten ich wróg rządzi w Polsce i na dodatek jest szefem CBA.

Gdyby sobie wyobrazili, że oni, PiS, są w opozycji, a ten wróg dostaje prawo tropienia ich życia prywatnego.

Czy też bez wahania poparliby tak szerokie uprawnienia CBA?

Politycy PIS sądzą, że są aniołami, które prawa nie nadużyją. Być może tak będzie. Ale przepisy nie powinny być pisane dla aniołów, lecz dla diabłów.