Komórki rządzą politykami

Może gdyby 13 lat temu telefony komórkowe były równie powszechne co dziś, nie upadłby rząd Hanny Suchockiej. Podczas głosowania nad wotum nieufności zabrakło wtedy jednego głosu posła Zbigniewa Dyki, który siedział akurat w toalecie. Dziś posła Dykę koledzy zasypaliby ponaglającymi SMS-ami, zanim zdążyłby spuścić wodę.
Komórki wniknęły w naszą politykę i zaczęły nią rządzić. A może nawet psuć, bo dziś polityk często zanim pomyśli, wysyła SMS-a, a dwa kolejne odbiera.

Telefon co pół minuty

Politycy bez komórki nie wstają dziś z łóżka. Standardowo każdy z posłów ma dwie. - Jedną podstawową, która dzwoni co pół minuty, i drugą osobistą dla wybranych - przyznaje szef klubu parlamentarnego PiS Przemysław Gosiewski. Nawet jego prezes Jarosław Kaczyński znany z niechęci do komórek przyznaje, że bez tej "smyczy" nie potrafi już uprawiać polityki: - Podczas rewizji osobistej na pewno nie znaleziono by przy mnie komórki, ale w samochodzie rozmawiam przez nią cały czas. A podróżuję sporo.

Andrzej Lepper, przewodniczący Samoobrony, przestał już właściwie odbierać komórkę, zerka tylko na wyświetlacz, kto do niego dzwoni. - Średnio zwykły poseł odbiera 60 telefonów dziennie i niewiele mniej SMS-ów, a co dopiero mówić o szefie - tłumaczy inny lider Samoobrony Stanisław Łyżwiński.

Sejm wisi na SMS-ie

SMS-ami rozsyłane są informacje o partyjnych spotkaniach i pilnych głosowaniach. - Komórka traktowana jest jak narzędzie dyscyplinujące - przyznaje profesor socjologii Paweł Śpiewak, od niedawna także poseł PO. Coraz częściej jednak także jako narzędzie pozwalające na manipulowanie wydarzeniami w Sejmie. Gdy w połowie stycznia marszałek Sejmu Marek Jurek próbował przerwać debatę budżetową, szef SLD Wojciech Olejniczak wysłał SMS, w którym informował, że Jurek chce zawiesić obrady na dwa tygodnie. SMS rozszedł się po Sejmie lotem błyskawicy i rozbudził umysły zawsze gotowych do boju liderów LPR i Samoobrony. Oni także przy użyciu telefonów komórkowych natychmiast zwoływali w Sejmie konferencje. - To zamach stanu - gorączkował się Andrzej Lepper. - Liberum veto - wzywał Roman Giertych. Wcześniej ogłoszono dwugodzinną przerwę, bo szef PiS udał się na występ do jednej z telewizji.

Nie minął miesiąc i mieliśmy powtórkę z rozrywki.

- Gdyby nie komórki, może wcale nie byłoby fałszywego alarmu z wyborami i orędziem prezydenta Kaczyńskiego? - zastanawia się Ryszard Kalisz (SLD). Tego pamiętnego poniedziałku komórki dziennikarzy i polityków rozgrzały się do czerwoności. Politycy, śledząc rozwój wydarzeń i wiadomości w mediach, zwoływali naprędce spotkania z dziennikarzami, a ci słali w świat coraz to nowe relacje i rozkazy. Napięcie sięgnęło zenitu o godzinie 21.10 tylko po to, by po 3,5 minutach przemowy Lech Kaczyńskiego do narodu opaść niczym przekłuty balon. Wyszło na jaw, że sześciogodzinny godzinny kryzys w państwie, podczas którego pikowały w dół notowania na giełdzie i kurs złotego, zapoczątkowany był jednym telefonem polityka do Polskiej Agencji Prasowej.

SMS niezgody

To zresztą nie jedyne przypadki wykorzystywania komórek do odwołania brudnej roboty w polityce.

Dzięki SMS-owym ponagleniom udało się PiS przeforsować ostatnio także kontrowersyjną ustawę medialną. Posłowie SMS-ami zwołali się naprędce na posiedzenie komisji kultury i mimo braku ekspertyz przepchnęli wygodną dla siebie wersję. - Aby KRRiT nie mogła robić tego, co zrobił Aleksander Kwaśniewski w sprawie pana Sobotki, czyli nadużyć swoich uprawnień, wybierając z półrocznym wyprzedzeniem rady nadzorcze mediów publicznych - tłumaczył w radiu łamanie regulaminu marszałek Sejmu Marek Jurek.

- W polityce jak w życiu komórka przyśpieszyła tempo. Nie można od niej uciec, czyli jest okropna i zła - przyznaje poseł Śpiewak (PO).

To właśnie komórka doprowadziła do jednego z przełomowych kryzysów między PO i PiS w ostatnich tygodniach. Jeden z liderów Platformy Bronisław Komorowski ujawnił, że jest w posiadaniu SMS-a, który ówczesna minister finansów Teresa Lubińska rozesłała swoim kolegom. - Pisze wprost, że pan premier jej zapowiedział, że za mianowaniem Zyty Gilowskiej na wicepremiera kryje się możliwość wyrwania 30 do 40 posłów PO - powiedział Komorowski. Dwa dni później z SMS-a musiał tłumaczyć się po posiedzeniu rządu premier Kazimierz Marcinkiewicz: "Ja dostaję kilkadziesiąt SMS-ów dziennie, czy był wśród nich ten od minister Lubińskiej - nie wiem. Może powinienem ujawniać treść moich SMS-ów, tak jak już ujawniłem kalendarz ze spotkaniami?

Może, choć historia ujawnianych SMS-ów w polityce dowiodła, że prawie zawsze kończyło się to skandalem.

Wszystko na sprzedaż

Wszystko zaczęło się w 2003 r., gdy Jan Rokita podczas prac komisji śledczej ds. Rywina ujawnił SMS-a Adama Halbera do szefa TVP Roberta Kwiatkowskiego: "Chwała nam i naszym kolegom. Ch... precz!". Od tej chwili SMS-y rozpoczęły mącić w polityce.

Podczas prac innej komisji - ds. Orlenu w czasie przesłuchań Leszka Millera do Sejmu wkroczyło ABW, by sprawdzić, skąd wyciekają tajne informacje. Roman Giertych (LPR) zażądał natychmiast dymisji szefa ABW Andrzeja Barcikowskiego, więc ten wysłał SMS innemu śledczemu Zbigniewowi Wassermannowi (PiS): "Czynności funkcjonariuszy ABW w czasie przesłuchania b. premiera Leszka Millera to niezamierzona niezręczność prowadzących kontrolę. Pozdrawiam". Ten SMS zamiast sprawę złagodzić, tylko ją rozognił i w Sejmie od razu wybuchł pożar dotyczący inwigilacji parlamentu. Poselskie głowy płonęły w sporach niemal całą noc. Czy następnego dnia ci sami posłowie mogli spokojnie pracować nad ustawami? Czy większość debat nie destabilizują SMS-y i telefoniczne alarmy braci partyjnej, która wie, że dobra rozróba polityczna oznacza dobry czas antenowy i miejsce na pierwszych stronach w gazetach.

Oczywiście to nie wina komórki. Ona działa jedynie jak katalizator procesów zapalnych. Może więc nie bez kozery kardynałowie na konklawe nie wnoszą ze sobą komórek? Może odrobina spokoju jest potrzebna do pracy nad istotnymi sprawami?

Puentę do harców politycznych napisali ostatnio sami wyborcy, oczywiście w postaci SMS-a, rozsyłając sobie taki dowcip:

- Jaki SMS dostał marszałek Sejmu Marek Jurek?

- Prosimy nie odśnieżać kopuły. Naród.

  • Czy Twoja komórka rządzi Tobą? Podyskutuj na forum!

  • Skomentuj:
    Komórki rządzą politykami
    Zaloguj się

    Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX