ONZ przygotowała raport o więzieniu Guantanamo

Więźniowie w Guantanamo są przetrzymywani bezprawnie, traktowani w sposób, który można uznać za tortury, zaś więzienie powinno być zamknięte - uważają inspektorzy komisji praw człowieka ONZ. - Żaden z nich nie był w Guantanamo. Przyjmują jako fakty twierdzenia b. więźniów i ich prawników - komentuje Departament Stanu
Przygotowywany przez pięciu inspektorów w ciągu ostatnich 18 miesięcy raport jest miażdżący dla administracji George'a Busha. Rząd USA przetrzymuje ponad 500 terrorystów al Kaidy i talibów w obozie w Guantanamo, twierdząc, że nie można ich zwolnić, bo wrócą oni do walki przeciw Amerykanom. Raport komisji praw człowieka ONZ uznaje jednak, że ludzie ci są przetrzymywani przede wszystkim dlatego, by wydobywać z nich informacje. Tylko kilku z nich przedstawiono zarzuty, żaden nie stanął przed sądem. Stąd konkluzja, że są oni więzieni nielegalnie.

Wymieniając niepozwalanie więźniom na sen, przetrzymywanie ich w wyziębionych celach, wielogodzinne traktowanie bardzo głośną muzyką, straszenie psami inspektorzy piszą, że takie środki można uznać za tortury.

Najostrzej skrytykowali przymusowe dokarmianie więźniów prowadzących strajk głodowy. Unieruchomionym mężczyznom wprowadza się do żołądka przez nos rurki, którymi wpuszczana jest papka pokarmowa. Każde wkładanie i wyjmowanie rurki jest bolesne, czasem powoduje krwawienie. Zdaniem autorów raportu udział lekarzy w dokarmianiu na siłę głodujących pacjentów jest nieetyczny.

Lekarze w Guantanamo, z którymi rozmawiałem w bazie jesienią ubiegłego roku twierdzili, że stosują te same środki - rurki, pasy unieruchamiające, środki przeciwbólowe - jak w każdym innym amerykańskim więzieniu, szpitalu, czy domu opieki, gdzie wymagane jest sztuczne dokarmianie pacjentów.

Według nieoficjalnych informacji z Guantanamo surowe traktowanie głodujących (nie tylko dokarmianie na siłę, ale także odbieranie in przywilejów, trzymanie w izolatkach) spowodowało, że ostatnich tygodniach liczba odmawiających przyjmowania pokarmów zmalała z ponad stu jesienią do zaledwie kilku obecnie.

Raport powstał na podstawie rozmów z więźniami zwolnionymi z Guantanamo, ich rodzinami i prawnikami oraz zderzeniu ich zeznań z pisemnymi wyjaśnieniami rządu USA. Gdy inspektorzy ONZ chcieli odwiedzić Guantanamo, Pentagon zaproponował im program wizyty podobny do tego, jaki mają przyjeżdżający do bazy dziennikarze i członkowie Kongresu. Inspektorzy ONZ odmówili w końcu wizyty, gdyż nie pozwolono im na osobiste rozmowy z więźniami.

Jedyną instytucją, która ma stały dostęp do więźniów, jest Międzynarodowy Czerwony Krzyż, jednak status tej instytucji nie pozwala jej upubliczniać żadnych szczegółów tego, co się dzieje w więzieniu.

- Żadna z osób, które napisały raport, nawet nie odwiedziła Guantanamo. Przyjmują one jako fakty twierdzenia byłych więźniów i ich prawników, choć w ostatnich latach wiele ich twierdzeń okazało się nieprawdą - komentował publikację raportu rzecznik Departamentu Stanu USA Sean McCormack. Amerykanie twierdzą, że więźniowie w Guantanamo żyją w bardzo dobrych warunkach, są pod stałą opieką lekarzy.

Manfred Novak, jeden z autorów raportu, powiedział: - Właśnie zakończyliśmy pierwszą fazę naszego dochodzenia. Po Guantanamo zajmiemy się też traktowaniem przez Amerykanów więźniów w Iraku, Afganistanie i innych miejscach.