To pogarsza nasz wizerunek - rozmowa z prof. Markiem Dziekanem

Dlaczego opublikowanie karykatur Mahometa w europejskich gazetach tak bardzo oburza muzułmanów na świecie?

prof. Marek Dziekan, arabista z Uniwersytetu Łódzkiego: Przedstawianie postaci proroka, i w ogóle postaci żywych, w klasycznym prawie muzułmańskim jest stanowczo zakazane! Bluźnierstwem jest zwłaszcza pokazywanie twarzy Mahometa. W sztuce islamu nawet jeśli prorok jest przedstawiany np. na miniaturach, to zawsze z zasłoniętą twarzą. Ukazanie go w taki sposób, jak zrobiły to gazety w Europie, jest dla muzułmanów niedopuszczalne, np. w Pakistanie za obrazę Mahometa grozi kara śmierci [taka kara zapisana jest w tamtejszym kodeksie karnym - red.].

Jakie żarty mogłyby równie mocno oburzyć chrześcijan?

Podobnie moglibyśmy zareagować na przykład na karykaturę przedstawiającą Chrystusa w mundurze gestapowca. To mniej więcej jest ta skala emocji. Każdy, kto choć trochę zna kulturę muzułmańską, wie, że naigrywanie się z islamu i obraza religii wywołują na Bliskim Wschodzie zawsze bardzo silne i gwałtowne reakcje.

Czy opublikowanie przez polską gazetę karykatur Mahometa może być niebezpieczne dla Polski?

Publikacja karykatur w "Rzeczpospolitej" zdecydowanie naraża nas być może nie na ataki, ale na pogorszenie wizerunku Polski na Bliskim Wschodzie w sytuacji, gdy i tak już go sobie bardzo pogorszyliśmy udziałem w wojnie irackiej. Dokładanie kolejnych elementów, które stawiają nas w obozie przeciwnym światu muzułmańskiemu, jest absolutnie nieodpowiedzialne. Niestety, nawet gdy za kilka dni protesty w krajach muzułmańskich i w Europie się uspokoją, do muru dzielącego nasze kultury przybędzie kolejna cegiełka.