"Gazociąg Wassermanna" został rozebrany

PAP, pi
2006-02-03 , aktualizacja: 03.02.2006 00:00
A A A Drukuj
Prowizoryczny gazociąg, który dostarczał gaz mieszkańcom krakowskich Bielan został na polecenie powiatowego inspektoratu nadzoru budowlanego rozebrany. Krakowski Zakład Gazowniczy twierdzi, że zbudował go w czasie najcięższych mrozów po interwencjach mieszkańców i ze względu na ich bezpieczeństwo.
Ulicami Krakowa biegnie luźno rzucona rura z gazem
Fot. Paweł Piotrowski / AG
Ulicami Krakowa biegnie luźno rzucona rura z gazem
ZOBACZ TAKŻE
Według piątkowej "Gazety Wyborczej", gazownia zdecydowała się na prowizoryczny gazociąg po interwencji koordynatora ds. służb specjalnych Zbigniewa Wassermanna, którego dom stoi na Bielanach. Gazeta podała, że minister dzwonił do centrum zarządzania kryzysowego.

W oświadczeniu przekazanym w piątek PAP Wassermann napisał: "nie jest prawdą, jakobym interweniował w sprawie instalacji gazowej w krakowskim Centrum Zarządzania Kryzysowego lub w Zakładzie Gazowniczym w Krakowie".

Wassermann przyznał, że na prośbę mieszkańców Bielan zwrócił się do Centrum Zarządzania Kryzysowego o przyspieszenie usuwania awarii instalacji elektrycznej. Według rzecznika wojewody małopolskiego Jacka Bartlewicza miało to miejsce 28 stycznia.

Informacje podane przez "GW" Wassermann określił jako "nadużycie i manipulacje dziennikarza" i przejaw "dziennikarskiej nierzetelności".

Rzecznik Zakładu Gazowniczego w Krakowie Mariusz Dobrzański powiedział PAP, że prowizoryczny gazociąg został zbudowany 22 stycznia, kiedy temperatury sięgały poniżej minus 20 stop. C.

Dodał, że nigdzie nie ma potwierdzenia o interwencji ministra Wassermanna. "Mieliśmy liczne telefony od mieszkańców tego osiedla, że ich piece gazowe działają nieprawidłowo albo nie działają wcale. Po kilkukrotnej interwencji pogotowia gazowego w tym rejonie, okazało się, że ciśnienie gazu w sieci jest tak niskie, a spadki ciśnienia na końcówkach sieci tak duże, że zagrażają bezpieczeństwu urządzeń, zdrowia i mienia naszych klientówń - wyjaśnił rzecznik Zakładu Gazowniczego.

Jak przyznaje Dobrzański, instalacja gazowa nie została wykonana "tak, jak powinien zostać położony gazociąg budowany normalnień, ale była to sytuacja nadzwyczajna i trzeba było działać szybko, żeby usunąć zagrożenie dla odbiorców.

"Ta dodatkowa rura działała tylko 16 godzin pod stałym monitoringiem naszych służb technicznych, pogotowia gzowego i rejonu eksploatacji sieci. Nigdy nie miało to być rozwiązanie docelowe" - zapewnił Dobrzański. Dodał, że po 16 godzinach gaz został wyłączony.

W czwartek Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Krakowie wydał decyzję o natychmiastowej rozbiórce gazociągu. Wanda Kostrzewa, zastępująca Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, powiedziała w piątek PAP, że sieć ta została wykonana bez pozwolenia na budowę i z naruszeniem wszelkich norm technicznych. Według inspektorów rura miała 1,6 km długości i była położona częściowo na gruncie, a w części podwieszona na słupkach i ogrodzeniach.

Kostrzewa powiedziała PAP, że inspektorat skierował do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Zakład Gazowniczy.

Według rzeczniczki krakowskiej Prokuratury Okręgowej Bogusławy Marcinkowskiej zawiadomienie to jeszcze nie dotarło do prokuratury.

Podziel się