Senator Cugowski: Tusk, Kaczyński! Zróbcie coś

Ewa Milewicz: Słyszałam, że jest Pan rozczarowany polityką.

Krzysztof Cugowski (PiS): Raczej zdziwiony. Zdobyłem dużo głosów, ponad 118 tys. Jeśli ja, prosto z Budki Suflera, zbieram tyle głosów, to widać, jaki ma społeczeństwo stosunek do polityki.

Jaki ma?

- Rozrywkowy. Sam pobyt w Senacie o tyle mnie zaskoczył, że dopiero po jakimś czasie zorientowałem się, że będę tylko trybikiem w maszynerii, która się w jakimś tam kierunku toczy.

Dlaczego to było dla Pana zaskoczeniem?

- Sądziłem, że będę miał jakikolwiek wpływ na bieg wydarzeń. Tymczasem obowiązuje mnie dyscyplina klubowa i bezwzględna lojalność. To mnie boli.

Jakiś przykład?

- Poprawka Samoobrony w ustawie medialnej. Przegłosowaliśmy, że KRRiT będzie się wypowiadać o etyce dziennikarzy.

Nie mieści mi się też w głowie poprawianie Polski z Samoobroną. Wiem, że pakt z nią zawieramy, a nie koalicję rządową. Ale na pewno - to wiem, że Kopernik umarł.

Gdyby były wybory, toby się skończyła ta Pana męka.

- Gdybym był posłem, tobym sam zrezygnował. W Sejmie nie ma problemu, bo zamiast mnie wszedłby następny z listy. Ale w Senacie, gdybym zrezygnował, musiałyby się odbyć wybory uzupełniające. Ja jestem państwowcem, więc na takie koszty nie pójdę.

Jakie są nastroje wśród senatorów PiS?

- Większość by chciała współpracy z PO. Bez tego nas czeka dryfowanie. Pakt stabilizacyjny z Samoobroną? Nie wierzę. Jak minie zagrożenie wyborami, to i pakt się rozpadnie.

W tak beznadziejnej sytuacji pozostaje nam wyskoczyć oknem.

- Jest pat totalny. Nie mogę tego zrozumieć. Partie z jednego źródła, przywódcy znają się kilkadziesiąt lat i nie są w stanie się porozumieć. To mnie przygnębia.

Przychodzi Panu do głowy jakiś pomysł?

- Pójść do Tuska i Kaczyńskiego, paść na kolana i powiedzieć: tak dobrej sytuacji już nie będzie. Macie większość w Sejmie i w Senacie. Macie prezydenta. Zróbcie coś. Tak to tylko wstyd.