Watykan: będą opłaty za publikowanie ''słów papieża''

Watykan będzie pobierał opłaty za wykorzystywanie fragmentów wszystkich przemówień i tekstów papieskich. Stolica Apostolska od dwóch dni znajduje się w ogniu krytyki za ?czerpanie zysków z głoszenia słowa Bożego"
Do tej pory prawami autorskimi objęte były tylko książki, które pisali papieże. Od kilku tygodni obowiązuje edykt, zgodnie z którym wydawnictwo watykańskie Libreria Editrice Vaticana ma pobierać opłatę za wykorzystanie każdego dokumentu kurii rzymskiej oraz "słów papieża". Czyli dosłownie za wszystko, co papież powie lub napisze - encykliki, listy, przemówienia na Anioł Pański czy przemówienia ze środowych audiencji generalnych.

Co więcej, nowe reguły będą obowiązywać pół wieku wstecz. Wydawnictwa czy stacje telewizyjne będą płacić za wykorzystanie słów nie tylko Benedykta XVI, ale i pięciu jego poprzedników - Jana Pawła II, Jana Pawła I, Pawła VI, Jana XXIII i Piusa XII (z ostatnich dwóch lat jego pontyfikatu).

Stolica Apostolska tłumaczy, że po prostu zaczyna egzekwować włoskie prawo autorskie. Zapewnia, że opłata będzie skromna - trzy do pięciu procent ceny detalicznej każdej publikacji, w której będzie przynajmniej 10 proc. treści dzieła papieża.

Watykan zostawia furtkę dla dzienników - będą mogły drukować fragmenty papieskich tekstów za darmo, muszą tylko mieć specjalną zgodę z Libreria Editrice Vaticana.

Cała sprawa zaczęła się od jednego z domów wydawniczych w Mediolanie, który w ostatnich dniach dostał z Watykanu rachunek - 15 tysięcy euro za wykorzystanie w jednej z książek 30 wersów z pierwszego przemówienia Benedykta XVI. Jak wylicza wydawnictwo, to 15 proc. wartości każdego egzemplarza książki.

Za wydawnictwem ujął się Związek Włoskich Księgarzy i Wydawców Katolickich, który uważa, że pobieranie opłat od słów papieży jest niedopuszczalne. - To zaprzecza naszej misji, jaką jest niesienie w świat przesłania papieża - napisał w oświadczeniu Związek.

Prasa włoska zarzuca Watykanowi, że chce się dorabiać na nauczaniu papieży. Znany publicysta katolicki Vittorio Messori, przyjaciel Jana Pawła II, którego wywiad-rzeka przeprowadzony z Papieżem-Polakiem na początku lat 90. zaowocował książką "Przekroczyć próg nadziei", mówi wprost: "Wokół Kościoła unosi się zapach pieniędzy".

- To zdumiewające i alarmujące - cytują Messoriego włoskie gazety. - Kościół katolicki istnieje po to, by głosić Słowo, tak jak nakazał sam Chrystus. Jak Kościół może nakładać podatek na słowa papieża, który jest pierwszym interpretatorem Ewangelii? Jego przesłanie powinno być dostępne dla wszystkich za darmo.

Watykan broni się, że nie chce "handlować słowami papieża", tylko ochraniać teksty przed pirackim, komercyjnym wykorzystaniem.

Co ciekawe, w edykcie napisano, że nowe opłaty obejmą też wszystkie teksty kard. Josepha Ratzingera z okresu, zanim został Benedyktem XVI. Sandro Magister, watykanista tygodnika "L'Espresso", uważa, że edykt był inicjatywą Benedykta XVI, który chce poddać ścisłej kontroli publikacje swoich słów, przemówień i książek zarówno przed wyborem na papieża, jak i po nim.

Nowym regułom będzie też podlegać pierwsza encyklika Benedykta XVI "Bóg jest miłością", która ukaże się w środę. Jej fragmenty przedostały się w zeszłym tygodniu do prasy, cytowała je m.in. "Gazeta". Watykan ma nadzieję, że opłaty uniemożliwią takie przecieki.

Ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego", uważa, że wprowadzenie opłat może być wynikiem nacisku watykańskich księgowych, którzy próbują łatać dziurawy budżet Stolicy Apostolskiej. Przyznaje w rozmowie z "Gazetą", że pierwszą myślą, jaka przychodzi mu do głowy, jest niemoralne czerpanie zysków z nauczania słowa Bożego. - To zmiana stylu symbolicznej bezinteresowności, jaki zawsze ujmował pielgrzymów w Watykanie i jaki panował za czasów Jana Pawła II - uważa ks. Boniecki. - Zmiana niekorzystna, bo zawęża dostęp do nauczania Papieża.

Pobieranie opłat przez Watykan jest uzasadnione