TK: Nie trzeba zgody władz do demonstrowania

19.01.2006 00:00
Trybunał Konstytucyjny o naszym prawie do manifestacji. Przekonania moralne władzy nie mogą być powodem zakazania zgromadzenia. Podobnie jak groźba kontrdemonstracji czy utrudnienia w ruchu
Wczoraj Trybunał Konstytucyjny dał wykładnię, czego władzy nie wolno, jeśli chodzi o ograniczanie wolności zgromadzeń. Rozpatrzył skargę rzecznika praw obywatelskich na przepis, na podstawie którego w czerwcu ub. roku ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński zakazał Parady Równości. Kaczyński powołał się na to, że organizatorzy nie dopełnili wymagań nałożonych przez art. 65 prawa o ruchu drogowym. Tych wymagań jest kilkanaście, są bardzo skomplikowane i kosztowne (zagwarantowanie systemu łączności, barierek, oznaczeń, transportu, opracowanie planu zmiany ruchu drogowego itd.), a ich spełnienie uzależnione jest od dobrej woli policji, straży pożarnej, pogotowia i służb miejskich.

Tymczasem prawo o zgromadzeniach nie nakłada na organizatorów żadnych wymogów poza zgłoszeniem zgromadzenia i dopilnowaniem, aby przebiegło pokojowo, bez łamania prawa. - Konstytucyjna wolność nie może być uzależniona od uzyskiwania zezwoleń czy zgód. A do tego sprowadza się procedura przewidziana prawem o ruchu drogowym - mówił na wczorajszej rozprawie przed Trybunałem Stanisław Trociuk w imieniu rzecznika praw obywatelskich. - Nakładając na organizatorów zgromadzeń takie same obowiązki jak na organizatorów zawodów sportowych czy innych imprez, ustawodawca zignorował fakt, że zgromadzenia, w odróżnieniu od imprez komercyjnych, korzystają z ochrony konstytucji.

- Chodziło o ochronę innej konstytucyjnej wolności - poruszania się. Ograniczeniom podlegają te zgromadzenia i imprezy, które powodują utrudnienia w ruchu samochodów czy pieszych - bronił przepisu w imieniu Sejmu Maks Kraczkowski (PiS). Sędzia sprawozdawca Mirosław Wyrzykowski chciał wiedzieć, jak Sejm rozumie konstytucyjną wolność poruszania się: - Czy chodzi o fizyczno-kinetyczne przemieszczanie się określoną drogą? Bo do tej pory tę wolność rozumiano raczej jako wolność wyboru miejsca pobytu i zamieszkania? - pytał posła. Poseł nie był pewny: - Chyba Sejm rozumie ją raczej w kinetyczny sposób...

Trociuk zwrócił uwagę, że ustawodawca zwolnił z obowiązków wynikających z prawa o ruchu drogowym pielgrzymki, pogrzeby i inne imprezy religijne, które też utrudniają ruch drogowy. Sędzia Wyrzykowski pytał: - Czy pan poseł może wytłumaczyć, dlaczego w przesłanym Trybunałowi pisemnym stanowisku marszałek Sejmu niezgodnie z prawdą napisał, że wolność zgromadzeń nie jest wolnością, tylko prawem, a więc może podlegać większym ograniczeniom niż wolność sumienia gwarantująca swobodę praktyk religijnych? - Niestety, nie potrafię tego wyjaśnić - przyznał poseł. - Szkoda, bo na tym rozumowaniu marszałek oparł obronę przepisu - skonstatował sędzia Wyrzykowski.

Trybunał uznał, że zgromadzeń, podczas których ludzie chcą wyrażać swoje poglądy, nie wolno poddawać takim samym rygorom jak imprez sportowych - co zrobiono w prawie o ruchu drogowym. - Wolność zgromadzeń jest warunkiem demokracji - uzasadniała wyrok sędzia Ewa Łętowska. - Zgromadzenia dają obywatelom możliwość wpływania na politykę władz przez krytykę i protest. Są przejawem demokracji bezpośredniej. Dla władzy są źródłem informacji o postulatach obywateli, przyczynach ich niezadowolenia. Spełniają rolę mechanizmu wczesnego ostrzegania. Gwarantują fundamentalny dla demokracji mechanizm konfrontacji różnych, kontrowersyjnych, często zwalczanych lub spychanych do niebytu poglądów, stanowisk i opinii. Taka publiczna debata zapobiega powstawaniu napięć społecznych - mówiła sędzia Łętowska.

Trybunał podkreślił, że ze względu na tak fundamentalne znaczenie wolności zgromadzeń dla demokracji władza ma bardzo ograniczone możliwości ingerowania w nią. W szczególności nie może uzależniać korzystania z niej od własnej moralnej oceny poglądów i postulatów demonstrantów czy od groźby kontrdemonstracji (pod takimi pretekstami zakazano warszawskiej Parady Równości w 2004 r. czy Marszu Równości w Poznaniu w 2005 r.).

Nie można jej też ograniczyć niejasnymi przepisami. - Zaskarżony artykuł prawa o ruchu drogowym pozostawiał władzy niedopuszczalny luz decyzyjny. Konsekwencją było różne traktowanie organizatorów zgromadzeń: od jednych wymagano spełnienia dodatkowych warunków, a od innych nie - oceniała sędzia Łętowska.

- Wyrok przywraca normalność. Reanimacja demokracji się powiodła - skomentował wyrok dla "Gazety" współorganizator Parady Równości, prezes Kampanii przeciw Homofobii Robert Biedroń.

Zobacz także
  • Poznański Marsz Równości znowu idzie do sądu
Skomentuj:
TK: Nie trzeba zgody władz do demonstrowania
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje