Chłopaki się rodzą! Idzie wojna?

Z roku na rok w Polsce rodzi się coraz więcej chłopców! Czy to oznacza, że idzie wojna? Niekoniecznie. Wszystko przez to, że... polscy tatusiowie żyją coraz bardziej bezstresowo
To niesamowite! Dlaczego dookoła rodzą się sami chłopcy? - dziwi się Grzegorz Moszczyński, 28-letni menedżer spod Warszawy, któremu tydzień temu urodził się trzeci syn, Franek. Grzegorz, ojciec także dwuletniego Staśka i czteroletniego Jaśka, dziwi się tym bardziej, że nie jest żadnym wyjątkiem - większości jego kolegów także rodzą się ostatnio synowie. Gdy zaraz po porodzie odwiedzał swoją żonę w szpitalu na warszawskim Solcu, też widział niemal wyłącznie mamy z dziećmi płci męskiej. - Na mojej sali poporodowej były cztery dziewczyny i tylko jednej urodziła się dziewczynka. Identyczne proporcje były w sali obok - opowiada Luiza, żona Grzegorza. - Rozmawiałyśmy o jednym: skąd ten boom na chłopców? Rodzimy mężów, a gdzie oni znajdą żony, skoro nie widać dziewczynek? - opowiada Luiza, dodając, że jej siostra też niedawno urodziła chłopca. - To samo z moją szwagierką, drugiego grudnia urodził się jej trzeci chłopak.

Liczby nie pozostawiają złudzeń: w Polsce faktycznie rodzi się coraz więcej chłopców! Trzy lata temu - według danych GUS - urodziło się w naszym kraju o 10 tys. 261 więcej chłopców niż dziewczynek. W roku następnym (2004) przewaga chłopców wzrosła do ponad 11 tys. (na świat przyszło wtedy 184 tys. 354 chłopaków, a dziewczynek tylko 173 tys. 350). I ten trend wzrostowy trwa cały czas. W zeszłym roku w Polsce urodziło się aż o 14 tys. więcej chłopców niż dziewczynek! Tak przynajmniej wynika z nieoficjalnych danych GUS (oficjalne zostaną ogłoszone za kilka miesięcy). Wczoraj pytaliśmy o to w kilku urzędach stanu cywilnego. Odpowiedzi nie zostawiają wątpliwości. - Rejestrujemy więcej chłopców. Dlaczego? Trudno powiedzieć - usłyszeliśmy w dziale urodzeń częstochowskiego USC.

- Rzeczywiście, chłopców jest ostatnio więcej niż zwykle, ale nie mamy dokładnych statystyk - stwierdziła pani Agnieszka rejestrująca nowych obywateli w USC w Rzeszowie. - Ta tendencja jest zauważalna, ale jak długo i czy będzie to trwało, nie wiadomo - mówi pani Wanda ze szczecińskiego USC.

Skąd nagle tylu chłopaków? Może, jak głosi stare powiedzenie: skoro rodzą się chłopcy, to znaczy, że idzie wojna? - Coś w tym powiedzeniu jest, bo choć jest bardzo stare, to ciągle funkcjonuje - twierdzi prof. Jerzy Bralczyk, językoznawca. - Utarło się dzięki Mickiewiczowi. Już Gerwazy Rębajło w "Panu Tadeuszu" mówi: "Syn będzie, bo wojny nadchodzą, a w czasie wojny zawżdy synowie się rodzą". Może natura faktycznie stara się zawczasu wyrównywać straty w populacji męskiej, które przyniesie wojna? - zastanawia się prof. Bralczyk.

Prof. Krzysztof Łęcki, socjolog, ma jeszcze mniej wątpliwości. - Kiedy jest dużo młodych mężczyzn naraz, to skutek może być tylko jeden: rośnie wśród nich konkurencja, rodzi się agresja i z tego prędzej czy później wybucha wojna. To nie musi być wojna na miecze czy czołgi. Równie dobrze można walczyć w firmie, na rynku pracy czy w parlamencie. Dziś to kobiety często przyjmują postawy wojownicze. Może gdy urodzi się więcej mężczyzn, panie powrócą do swojej tradycyjnej roli, która z wojną nigdy nie miała nic wspólnego - tłumaczy.

Teorii tej nie potwierdza prof. Janusz Czapiński, socjolog społeczny. Ma za to swoją: rodzi się więcej chłopców, bo polscy tatusiowie żyją coraz bardziej bezstresowo. - Płeć ustalana jest już na poziomie plemników. Istnieje zasada, że jeśli mężczyzna żyje w stresie, poddawany jest przeciążeniom, to może zapomnieć o potomku płci męskiej, bo giną u niego męskie plemniki. Właśnie dlatego np. piloci samolotów - którzy uprawiają stresujący zawód - wszędzie na świecie mają córki. Skoro w Polsce rodzi się coraz więcej chłopców, to może Polacy utracili te przeciążenia i żyją na większym luzie? - opowiada prof. Czapiński. Skoro mężczyźni mają mniej problemów, to może po prostu coraz bardziej na wszystko bimbają! Pewnie zrzucają obowiązki na barki swoich partnerek? - Niekoniecznie. Człowiek, który żyje na luzie, jest bardziej efektywny, więcej osiąga i więcej zarabia. Wtedy żona też jest bardziej zadowolona i całej rodzinie żyje się lepiej. Po prostu to oznaka trendu, że w Polsce żyje nam się coraz lepiej - mówi prof. Czapiński.

Ale czy dziś ci, którzy oczekują potomka płci męskiej, żyją bardziej bezstresowo? Nawet jeśli do tej pory żyli na luzie, to wkrótce muszą przygotować się na stres. Boomu na chłopaków nie przewidzieli producenci dziecięcych ubranek. - W sklepach brakuje ubranek dla noworodków płci męskiej - alarmują nasze czytelniczki. - Szukanie ubranka dla chłopca to teraz faktycznie koszmar. Gdy w grudniu, tuż przed urodzeniem Franka, szukaliśmy dla niego ubranek, mieliśmy wielkie problemy, by znaleźć coś w kolorze niebieskim - mówi Luiza. - Różowych ubranek dla dziewczynek było na wieszakach pełno, a niebieskich tyle co kot napłakał.