Tajemnice gazowej ugody Rosji i Ukrainy

Ugoda z Rosją może doprowadzić do utraty przez Ukrainę strategicznych gazociągów - alarmuje była premier Julia Tymoszenko. Powszechne zaskoczenie budzi zaś zaangażowanie w gazową ugodę tajemniczej szwajcarskiej spółki RosUkrEnergo
W środę Rosja i Ukraina podpisały porozumienie, które zakończyło gazowy spór między tymi państwami. Ogłoszono, że do 2011 r. rosyjski Gazprom nie będzie już sprzedawał gazu bezpośrednio Ukrainie, lecz zarejestrowanej w Szwajcarii spółce RosUkrEnergo (RUE) - po 230 dol. za 1000 m sześc. A RUE "wymiesza" rosyjski gaz z tańszym surowcem z Azji Środkowej i sprzeda Ukrainie po 95 dol.

Porozumienie - choć brzmi jak bajka - wywołało krytykę ukraińskiej opozycji. Była premier Julia Tymoszenko zapowiedziała, że zaskarży je do sądu. Co ją niepokoi? Zapis, że ukraiński Naftohaz i RUE do lutego utworzą kolejną spółkę, która będzie handlować gazem na Ukrainie. Do spółki, której zasad działania nie zapisano, mają być wniesione aktywa. Co za aktywa? Tymoszenko twierdzi, że ustnie uzgodniono, iż będą to gazociągi. W razie plajty spółki gazociągi mógłby przejąć Gazprom. A Ukraińcy od lat bronią swoich rur jak niepodległości. Tymoszenko uważa, że taki wariant jest możliwy, bo dotychczasowe porozumienia międzyrządowe zastąpiono umową z nieprzejrzystym prywatnym pośrednikiem ze Szwajcarii.

Tekst rosyjsko-ukraińskiego porozumienia ujawnił dziennik "Ukrayinska Pravda". Faktycznie, jest w nim sporo zagadek. Okazuje się, że Ukraina ma kupować gaz od RUE po 95 dol. za 1000 m sześc. tylko w pierwszej połowie 2006 r. Ceny na drugie półrocze nie zapisano. Natomiast aż do 2011 r. na sztywno zapisano opłatę za tranzyt przez Ukrainę rosyjskiego gazu do Europy Zachodniej. Opłata wyniesie 1,6 dol. za przesył 1000 m sześc. gazu na odległość 100 km. To więcej niż obecna stawka - 1,09 dol. Ale mniej niż 2,5 dol., których w grudniu domagały się władze Ukrainy.

Według umowy w tym roku Naftohaz kupi od RUE 34 mld m sześc. gazu. To za mało na pokrycie potrzeb Ukrainy, które wynoszą ok. 75 mld m sześc. (w tym 20 mld m sześc. z własnych złóż). Natomiast od 2007 r. Ukraina ma kupować od RUE do 58 mld m sześc. surowca. Skąd zatem Ukraina weźmie surowiec, którego brak w tym roku?

RUE ma kupić 41 mld m sześc. gazu z Turkmenii - tego tańszego do "mieszania". Tyle że ostatnio Gazprom informował, że w 2006 r. kupi w Turkmenii 30 mld m sześc. gazu po 65 dol. za 1000 m sześc. Natomiast prezydent Wiktor Juszczenko ogłosił, że Ukraina ma kontrakt na 40 mld m sześc. turkmeńskiego gazu po 50 dol. W sumie Rosja i Ukraina miały kupić 70 mld m sześc. gazu. To dużo więcej, niż w ogóle da się przetransportować z Turkmenii!

RUE ma też kupić od Gazpromu do 17 mld m sześc. rosyjskiego gazu w "bazowej" cenie 230 dol., a także do 7 mld m sześc. gazu uzbeckiego i do 8 mld m sześc. gazu z Kazachstanu (o nieustalonej cenie). Co dziwniejsze, umowa Gazpromu i Naftohazu przewiduje dostawy nie tylko do Ukrainy, ale także do państw Kaukazu, np. Gruzji, które z konfliktem nie miały nic wspólnego.

Po krytyce Tymoszenko obecny premier Ukrainy Jurij Jechanurow oświadczył, że porozumienie Gazpromu i Naftohazu to nie koniec negocjacji. Bo Ukraina chce jeszcze podpisać z Moskwą umowę międzyrządową o dostawach gazu na 2006 r. I swój projekt takiej ugody Kijów przedstawi do 16 stycznia. Moskwa nie zareagowała na razie na to oświadczenie. Ale wcześniej o porozumieniu rządowym nie wspominała.

Działania Rosji ostro skrytykowała sekretarz stanu USA Condoleezza Rice. - To nie był dobry tydzień, bo Rosja nie zdołała dowieść, że jest gotowa być odpowiedzialnym dostawcą nośników energii - powiedziała Rice, zarzucając Moskwie wykorzystywanie gazu do celów politycznych. Sekretarz stanu USA przypomniała, że Rosja ograniczyła dostawy gazu do Europy dokładanie tego samego dnia, kiedy objęła przewodnictwo w G8, grupie najbardziej uprzemysłowionych państw. Zdaniem Rice, jeśli Rosja chce być częścią światowej gospodarki, to "powinna grać według zasad światowej gospodarki". Rzecznik rosyjskiego MSZ stwierdził w odpowiedzi, że konflikt gazowy był wyłącznie sprawą między Rosją i Ukrainą.