Lekarskie konsultacje na Gadu-Gadu

Adam Czerwiński
2006-01-01 , aktualizacja: 02.01.2006 00:00
A A A Drukuj
Anestezjolodzy z łódzkiego szpitala im. Biegańskiego zaczynają dyżury od włączenia internetowego programu do pogawędek Gadu-Gadu
- Mamy ten program na wszystkich służbowych komputerach w oddziale i wcale się z tym nie kryjemy - przyznaje dr Grzegorz Kruszyński, ordynator intensywnej terapii. - Wszyscy lekarze z oddziału zainstalowali go też w swoich domowych komputerach.

Do czego poważnym lekarzom potrzebna jest taka zabawka? - Początkowo korzystaliśmy z GG jak wszyscy - mówi dr Kruszyński. - Gawędziliśmy sobie, przesyłaliśmy śmieszne zdjęcia. Aż wpadliśmy na to, żeby wykorzystać program do internetowych konsultacji.

Dlaczego na taki pomysł wpadli akurat anestezjolodzy? - W naszej pracy mamy do czynienia z tyloma najnowocześniejszymi urządzeniami do podtrzymywania życia, że z komputerami jesteśmy za pan brat - tłumaczy dr Tomasz Woicki.

Do tej pory lekarze w razie wątpliwości urządzali telefoniczne narady. - Tylko że jak potrzeba, to nie zawsze można złapać kolegę przez telefon - mówi dr Kruszyński. - O pierwszej w nocy trochę nie wypada wyciągać ludzi z łóżka.

W takich sytuacjach GG okazało się niezastąpione. Program jest tak skonstruowany, że użytkownik widzi, kto ze znajomych jest przy komputerze. Dlatego medycy przestali krępować się z wysyłaniem pytań w środku nocy. Nawet jeśli ktoś odszedł od komputera, zobaczy, że dostał wiadomość, gdy do niego wróci.

Ordynator postanowił nawet wykorzystać GG do edukowania młodszych asystentów. - Zanim odpowiem im, proszę, by sami napisali, jakie mają propozycje leczenia. Gdy się pomylą, nie ma tłumaczenia, że się przejęzyczyli. Wszystko jest czarne na białym.

Lekarze cenią sobie tę nowinkę. - Nasza praca polega na ciągłej wymianie uwag - mówi dr Woicki. - Od kiedy mamy do tego dodatkowe narzędzie, czujemy się pewniejsi.

Do tej pory lekarze ze szpitala im. Biegańskiego mogli tylko do siebie tylko pisać. Ale postanowili wykorzystać więcej możliwości internetowego komunikatora. - Dostaliśmy spory unijny grant na urządzenie oddziału. Kupiliśmy nowe komputery ze skanerami. A do większości aparatury można podłączyć komputerowe karty pamięci i błyskawicznie zapisać na nich parametry pacjenta. Dlatego teraz będziemy mogli przesyłać sobie na GG zapisy ekg czy zdjęcia rentgenowskie. Bez wychodzenia z domu będziemy urządzać prawdziwe konsylia. On-line!

To nie koniec pomysłów anestezjologów z "Biegańskiego". Marzy im się, by GG zainstalowano w komputerach wszystkich oddziałów intensywnej terapii w Łodzi. Dzięki temu w konsultacjach mogłyby pojawić się dodatkowe cenne głosy. Byłaby też możliwość wymiany informacji o wolnych łóżkach.

Dr Kruszyński: - W styczniu będzie spotkanie Towarzystwa Anestezjologów i przedstawię ten projekt. Może niedługo na pieczątkach oddziałów anestezjologicznych oprócz numerów telefonów, faksów i adresów poczty elektronicznej pojawią się numery GG?

Podziel się