W Zakopanem premier lepi bałwana

Kazimierz Marcinkiewicz śmiga na nartach, zajada się góralskimi smakołykami i spaceruje po Krupówkach. Szef rządu pierwszy raz jest w Zakopanem zimą i bardzo mu się tu podoba.
Tak bardzo, że postanowił zostawić po swoim urlopie ślad i ulepił wczoraj bałwana. - Z tymi bałwanami to jest tak jak z bałwanami w polityce - pod Tatrami premier tryska dobrym humorem. - Trzeba takiego bałwana należycie uformować, by miał ręce i nogi. No i nos jak się patrzy.

Marcinkiewicz zjechał do zimowej stolicy Polski z żoną Marią, synami: 10-letnim Piotrkiem i 19-letnim Staszkiem, a także ze swoim bratem Arkiem i jego żoną. Towarzyszy mu także europoseł PiS Adam Bielan i dyskretni funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu. W kameralnym góralskim hoteliku wynajęli dwupokojowe apartamenty. Po 1,2 tys. zł za noc każdy! - Prosimy nie podawać nazwy hotelu - zastrzega Bielan. - Pan premier będzie tu do 2 stycznia i chce mieć trochę spokoju.

Mimo urlopu rodzina premiera wczoraj już o 8 rano była na nogach. Godzinę później pojawiła się na śniadaniu w góralskiej restauracji. O 10 premier wraz z synami wyruszyli na narty. Pierwsze szusy, dla rozgrzewki, odbyli z Nosala. Potem pojechali na Kasprowy Wierch.

Do tej pory rodzina Marcinkiewiczów była znana z familijnych wypadów narciarskich do Karpacza. - Kiedy mieszkałem w Gorzowie, to miałem bliżej do Karpacza - tłumaczy szef rządu. - Kiedy przyjechaliśmy do Zakopanego w środę wieczorem, Kazik od razu pognał na Polanę Szymoszkową pozjeżdżać. Żona Kazika nie ma takiego zacięcia narciarskiego i chętniej spaceruje z bratową premiera - zdradza europoseł Adam Bielan.

Wśród narciarzy premier cieszy się dobrą opinią. - Prawidłowo skręca i co najważniejsze, nie wywraca się. Nie zajeżdża też trasy innym narciarzom - fachowo komentował pod Nosalem Maciej Kudacki, turysta z Torunia. Obsługa hotelu także uważa, że Kazimierz Marcinkiewicz sprawuje się należycie. - Pan premier je dokładnie to, co inni goście. Nie korzysta z osobnego menu - zapewnia kelner, który obsługiwał rodzinę szefa rządu. - Mamy z Kazikiem słabość do zapiekanych oscypków z brusznicami - zdradza Adam Bielan.

Wybrane menu hotelowej restauracji

- zupa - kwaśnica "bacowska"

- danie główne - stek schabowy "Harnaś", ćwiartki ziemniaków ze skórką, zestaw surówek

- deser - szarlotka z sosem waniliowym i gałką lodów

Bufet zimny:

- oscypki

- kiełbasa wiejska, salceson,

- smalec ze skwarkami, chleb domowy,

- zimne mięsa pieczone (polędwica, schab, boczek),

Podczas posiłku przygrywa kapela góralska i płonie ogień w kominkach.

Góralski hotel ma luksusowo wyposażone pokoje 1- i 2-osobowe, apartamenty i studia. W każdym pokoju znajduje się TV-SAT, telefon (łącza internetowe), w łazienkach podgrzewana podłoga, suszarka