Ofiar obozu na Majdanku było dużo mniej

W obozie koncentracyjnym na Majdanku hitlerowcy zamordowali 78 tys. osób - ustalił lubelski naukowiec Tomasz Kranz. To kilka razy mniej od szacunków, które funkcjonują do tej pory


Dotychczas podawano dwie liczby ofiar Majdanka - ok. 360 tys. lub ok. 235 tys. Według Tomasza Kranza, kierownika Działu Naukowego Państwowego Muzeum na Majdanku, w obozie zginęło jednak ok. 59 tys. Żydów oraz ok. 19 tys. obywateli innych narodowości, głównie Polaków i Białorusinów. Swoje ustalenia Kranz opublikował w najnowszych "Zeszytach Majdanka".

Liczbę 360 tys. ofiar podają "Encyklopedia Holokaustu", "Britannica. Edycja Polska" czy "Nowa Encyklopedia Powszechna PWN" w ślad za publikacją z 1948 r. Zdzisława Łukaszkiewicza, sędziego Głównej Komisji Ścigania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce.

Druga liczba - 235 tys. ofiar - pochodzi z artykułu z 1992 r. dr. Czesława Rajcy, obecnie emerytowanego pracownika muzeum. Taką liczbę podaje też np. internetowa "Wikipedia" czy ekspozycja znajdująca się w Państwowym Muzeum na Majdanku.

Czesław Rajca: - Tę liczbę ustaliłem na podstawie wyliczeń historyków, które ukazały się w 1991 r. w monografii Muzeum na Majdanku. A ci, zbierając do niej materiały, nie mieli dostępu do wszystkich źródeł, np. tych w Niemczech. Sam również nie korzystałem ze źródeł dostępnych w archiwum muzealnym, bo są fragmentaryczne, a dopóki dane, które zawierają, nie zostaną wprowadzone do komputera, dokonanie za ich pomocą analiz śmiertelności w obozie na Majdanku jest niemożliwe.

Podkreśla: - Nie czytałem jeszcze artykułu Tomasza Kranza, ale na pierwszy rzut oka ustalona przez niego liczba zabitych w obozie jest niewiarygodnie niska.

Kranz zbadał - jak twierdzi - wszystkie dostępne źródła, np. zachowane fragmenty ksiąg zgonów w obozie, rejestry zmarłych, zawiadomienia o zgonach więźniów, które hitlerowcy wysyłali do parafii kościelnych w Lublinie, zeznania esesmanów z załogi Majdanka złożone podczas ich procesu w Düsseldorfie na przełomie lat 70. i 80 oraz relacje więźniów.

Nim tekst został skierowany do druku, przeczytała go większość pracowników lubelskiego muzeum, był też dyskutowany na specjalnym zebraniu. Nikt nie zgłosił zastrzeżeń.

- Ustalenia są bardzo rzetelne - uważa prof. Zygmunt Mańkowski, przewodniczący Rady Muzeum na Majdanku. - Nie znamy jednak ostatecznie liczby więźniów, którzy przeszli przez obóz, ani liczby tych, których zgony nie zostały zewidencjonowane przez administrację obozu. Nie możemy wykluczyć, że zostaną odkryte nowe dokumenty, które zmienią ustalenia Kranza - trzeba o tym pamiętać i jego wyliczenia przyjmować z pewną ostrożnością.

Edward Balawejder, dyrektor muzeum, polecił przewodnikom, którzy oprowadzają zwiedzających po dawnym obozie, by informowali o nowych ustaleniach liczby ofiar oraz o tym, że trwają badania, które odpowiedzą na pytanie, ilu więźniów przeszło przez obóz.

- 78 tys. zmarłych i zabitych w ciągu niespełna trzech lat to zbrodnia w ogromnym wymiarze, nie tylko na tle innych obozów, np. Buchenwaldu, gdzie w ciągu ośmiu lat zginęło ok. 56 tys. osób - podkreśla Tomasz Kranz. - Trzeba jednak pamiętać, że liczba ofiar - jak każda statystyka ludzkich tragedii - daje jedynie wyobrażenie o skali ludobójstwa, ale nie oddaje bezmiaru bólu i cierpienia, jakiego doświadczyli więzieni i mordowani na Majdanku ludzie.

Mechanizm zagłady

Obóz na Majdanku funkcjonował w Lublinie od października 1941 r. do lipca 1944 r. Jedną z głównych form masowej zagłady były rozstrzeliwania. Największa z egzekucji miała miejsce 3 listopada 1943 r., gdy w ramach akcji Erntefest ("Dożynki") rozstrzelano 18 tys. Żydów. By zagłuszyć strzały i krzyki ofiar, z dwóch wozów puszczano muzykę. Więźniów też gazowano przy użyciu tlenku węgla albo cyklonu B. Funkcjonowały trzy komory gazowe. Ludzi mordowano również pałkami czy żelaznymi łomami - np. podczas jednej z egzekucji esesmani zatłukli w ten sposób 200 osób. Więźniowie masowo umierali też z głodu, wycieńczenia i chorób.

(Źródło - Józef Marszałek, "Majdanek. Obóz koncentracyjny w Lublinie", wydawnictwo Interpress, Warszawa 1987)

W Auschwitz też zweryfikowano liczbę ofiar

Przez wiele lat po wojnie przyjmowano, że w KL Auschwitz zginęło ok. 4 mln więźniów. Ta liczba pochodziła z ustaleń sowieckiej komisji badania zbrodni hitlerowskich, która oparła ją na relacjach byłych więźniów, szczątkowych dokumentach i oględzinach pozostałości po obozie. W 1983 r. francuski badacz z Centrum Dokumentacji Żydów w Paryżu Georges Wellers, były więzień KL Auschwitz, badając m.in. dokumenty dotyczące liczby deportowanych do obozu, uznał, że przywieziono do niego ok. 1,6 mln osób, spośród których zginęło blisko 1,5 mln.

W 1992 dr Franciszek Piper, kierownik działu historyczno-badawczego Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, opublikował książkę "Ilu ludzi zginęło w KL Auschwitz", w której stwierdza, że do obozu przywieziono co najmniej 1,3 mln ludzi, spośród których około 200 tys. przeniesiono do obozów koncentracyjnych w głębi Trzeciej Rzeszy, a pozostali w liczbie co najmniej 1,1 mln zginęli na miejscu.

Publikacja wywołała ogromne emocje. - Zarzucano mi - przede wszystkim niektórzy byli więźniowie - że moje ustalenia nie znajdują potwierdzenia w dokumentach - mówi Franciszek Piper. - Natomiast podanych przeze mnie liczb nie zakwestionował żaden historyk prowadzący badania nad Holokaustem i historią KL Auschwitz.