Zwyczajni-niezwyczajni goście na zaprzysiężeniu Lecha Kaczyńskiego

Stanisław Żmija, papieski szewc, Antoni Cholewka, komendant ochotniczej straży pożarnej, państwo Sowińscy, którzy podejmowali Lecha Kaczyńskiego śląskim obiadem - wszyscy znaleźli się na osobistej liście gości prezydenta. Pojawią się na ceremonii przekazania władzy.
Dzień przed Wigilią, 23 grudnia Lech Kaczyński złoży prezydencką przysięgę i obejmie formalnie władzę. Prócz kilku setek oficjalnych gości zaproszonych zgodnie z obowiązującym protokołem na uroczystości pojawią się także obywatele RP, których Kaczyński poznał, przemierzając kampanijne szlaki.

- Oni wszyscy udzielili panu prezydentowi wsparcia, okazali serdeczność podczas osobistych rozmów. Lech Kaczyński szczególnie ich zapamiętał i zaprasza na tę szczególną[wyjątkową - kor.] uroczystość. Myślę, że będzie to dla nich jedyna taka szansa w życiu - mówi poseł PiS Paweł Kowal.

Takich wybrańców jest kilkunastu. Będą gośćmi prezydenta na mszy w katedrze św. Jana, na Zamku Królewskim i na pl. Piłsudskiego, gdzie Lech Kaczyński przejmie zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi. Pod koniec zeszłego tygodnia zaczęło się rozsyłanie zaproszeń.

Na ceremonię przyjedzie Stanisław Żmija, szewc ze Stanisława Dolnego pod Kalwarią Zebrzydowską. Gdy lider PiS w kampanii podróżował po Małopolsce, miał w planach rozmowę z panem Żmiją. - Pan Stanisław jest wielkim sympatykiem Lecha Kaczyńskiego. Wiem, że na tej rozmowie bardzo mu zależało. Wtedy nie udało im się spotkać, jak to w kampanii. Mamy nadzieję nadrobić to zaproszeniem - mówi Paweł Kowal.

Żmiję nazywają "szewcem Papieża". Pierwsze buty dla Jana Pawła II fasował w 1982 r. Pojechał do Watykanu, poszedł na audiencję generalną i z nowymi butami, nieco speszony, stanął w szeregu znamienitych gości, aż podszedł do niego Ojciec Święty, zagadnął, potem położył rękę na mokasynach. - Zrozumiałem, że je przyjął - wspomina pan Żmija. Ostatnią parę podarował Janowi Pawłowi II na zeszłoroczne Boże Narodzenie. Ile tych butów było? Dokładnie już nie pamięta, ale przy każdej parze się modlił. - Mówi się, że ktoś klnie jak szewc, a nikt jeszcze nie powiedział, że jak szewc można się modlić - mówi.

Pan Stanisław na uroczystość jest przygotowany. Do Warszawy wybiera się też z prezentem. Dokładnie ze "sznurowanymi półbutami wizytowymi z czarnej skóry bydlęcej nr 41". - Chcę to zrobić, bo dla takiego prezydenta trzeba coś zrobić - powiedział. Niewykluczone, że Lech Kaczyński wystąpi w butach ze Stanisława Dolnego już podczas uroczystości przekazania władzy.

O zaproszeniu od Lecha Kaczyńskiego nic nie wiedział Antoni Cholewka, który dowodzi wadowicką ochotniczą strażą pożarną. - Trochę jestem zaskoczony, że właśnie mnie pan Kaczyński zaprasza na uroczystą inaugurację swojej prezydentury. Widać musiałem zapaść mu w pamięć, kiedy tu u nas był jeszcze przed wyborami. Rozmawialiśmy wtedy o bezpieczeństwie i w ogóle o sytuacji w Polsce. Moje uwagi pewnie wziął sobie do serca.

Komendant Cholewka zapewnia, że do Warszawy nie pojedzie z pustymi rękami. Co do prezentu będzie się jeszcze musiał naradzić z kolegami. Na razie czeka na zaproszenie na piśmie.

Wśród gości ceremonii znalazła się także rodzina Sowińskich z Katowic, która podejmowała Lecha Kaczyńskiego obiadem. Mimo wcześniejszych oporów ("nie chciałam się zgodzić, bo akurat mamy remont" - mówiła "Gazecie Wyborczej" Zofia Sowińska) zdecydowała się ugościć Lecha Kaczyńskiego, bo był jej faworytem w wyborach prezydenckich. Z menu pani Zofii - rosołu z makaronem, rolad, klusek śląskich i modrej kapusty - gościowi najbardziej smakowało "zawijane mięso". Rozmawiali m.in. o planowanym obniżeniu sufitów, które ma zmniejszyć zużycie ciepła w mieszkaniu.

Skomentuj:
Zwyczajni-niezwyczajni goście na zaprzysiężeniu Lecha Kaczyńskiego
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje