Idealny wygląd kosztuje 62 tys.

Polki są niezadowolone ze swojego wyglądu. Osiem kobiet na dziesięć chciałoby sobie coś poprawić. Co piątej marzy się inny biust. Urodę poprawiają sobie nie tylko gwiazdy estrady, ale i zwykłe kobiety. Do chirurgów plastyków trafiają już nastolatki. 53 tys. kobiet zgłosiło się do programu Polsatu, w którym na oczach telewidzów poddadzą się operacjom plastycznym.
- Polki są najpiękniejsze - twierdzi wielu obcokrajowców. Wśród nich gwiazda programu "Europa da się lubić" - Włoch Paolo Cozza i zagraniczni klienci biur matrymonialnych, którzy marzą o żonie Polce. Jednak kobiety nie akceptują swojego wyglądu i coraz częściej trafiają pod nóż chirurga.

- 20 lat temu przychodziły do mnie starsze panie, by zrobić sobie lifting twarzy. Dziś w gabinecie pojawiają się młode kobiety. Czytają, że jakaś aktorka poprawiła sobie to i owo, i też chcą się zoperować - mówi dr Tadeusz Myczkowski z wrocławskiej Prywatnego Ośrodka Chirurgii Plastycznej "Ogrody".

Na topie jest powiększanie piersi i odsysanie tłuszczu, czyli liposukcja. Wśród starszych kobiet także lifting twarzy. Polki mają obsesję na punkcie tuszy. - Wszystkie chcą być chude. Nie zdają sobie sprawy, że lansowane przez media anorektyczne modelki dla większości facetów wcale nie są ideałem urody - mówi dr Myczkowski. Zdarza się, że wydzwaniają do niego panie ważące 120 kg. - A odsysanie tłuszczu nie zastąpi odchudzania. Można tylko wymodelować biodra, brzuch czy uda - mówi dr Myczkowski.

Niektórym kobietom za pomocą drakońskich diet udaje się osiągnąć wymarzoną sylwetkę. Ceną, jaką płacą za chudość jest jednak schudnięcie biustu, czasem zmniejsza się nawet o dwa rozmiary. To problem wielu modelek. Niektóre powiększają wtedy piersi operacyjnie.

Zdarza się, że na salę operacyjną pacjentka wnosi zdjęcia gwiazd filmowych. Chce mieć usta jak Angelina Jolie, piersi jak Monica Bellucci, pupę jak Salma Hayek. Kilka lat temu wielu mężczyzn żądało od lekarzy, żeby zrobili im nos a la Michael Jackson. Nie każdy nos i nie każde usta pasują jednak do wszystkich twarzy. - Niektóre pacjentki wypędzam z gabinetu i wysyłam do psychiatry - wspomina dr Myczkowski. I podaje przykład Amerykanek - niektóre z nich tak bardzo chcą upodobnić się do lalki Barbie, że poddają się nawet 30 operacjom. A operacja powiększenia piersi to popularny za oceanem prezent, jaki rodzice dają swoim córkom na "18". Moda ta zapewne niebawem dojdzie do Polski, bo jak twierdzi dr Myczkowski jesteśmy w tych sprawach kilka lat za zachodem. Już dziś bywa, że polskie dzieci idące do Pierwszej Komunii "dostają" np. "nowe" uszy, czyli operacyjną korektę odstających.

- Co chwilę pojawiają się cudowne, nowocześniejsze sposoby operacji plastycznych. Przekonałem się, że te tradycyjne metody, niemal z ubiegłego wieku sprawdzają się najlepiej - mówi dr Andrzej Bieniek z kliniki "Ogrody". - Tak było np. z operacją powiększenia piersi. Wprawdzie włożenie implantu przez pępek nie pozostawiało żadnych blizn, ale zwykle piersi po zabiegu były niesymetryczne. Zdarzały się powikłania, bo chirurg nie miał pełnego wglądu w to, co dzieje się w ciele - dodaje dr Bieniek. - Widuje piękne kobiety z ogromnymi kompleksami. Potrafi uszczęśliwić je nawet niewielka korekta nosa czy kształtu piersi. Z sali operacyjnej wychodzą jak z gabinetu dobrego psychoterapeuty - wspomina anestezjolog dr Jarosław Terpiński, szef Prywatnego Ośrodka Chirurgii Plastycznej "Ogrody".

Świetny wygląd dobrze się sprzedaje. Operują się pracownicy banków, pielęgniarki, biznesmeni, politycy. - Kobiety głosują na przystojnych - twierdzi dr Myczkowski. Niektóre panie operacje plastyczne potrafią wciągnąć jak hazard. Do "nowych" piersi pasują nowe uda, do efektownego ciała młodsza twarz. - Zarówno liczba pacjentów, jak i gabinetów chirurgów plastycznych będzie rosła - dodaje Jarosław Terpiński. Zdesperowane kobiety potrafią całymi miesiącami oszczędzać na wymarzoną operację. Niektóre decydują się wziąć kredyt.