Prawa, sprawiedliwości i chleba - komentuje Jerzy B. Wójcik

Energia, z jaką PiS wkroczył na scenę polityczną, nie słabnie. Premier Kazimierz Marcinkiewicz dzielnie walczy o sprawiedliwy podział pieniędzy z Unii. A przecież tak między Bogiem a prawdą są to jego pierwsze lekcje polityki zagranicznej.
Być może z Anglikami przegra, na pewno jednak poprawi wizerunek gabinetu za granicą. Tuż po wyborach kochające uproszczenia zachodnie media widziały bowiem w PiS jedynie zamkniętych na świat, ciemnych kołtunów.

Zgodnie z wyborczymi deklaracjami PiS zabrał się też za odnowę kraju. Na razie moralną. Błyskawicznie przygotował listę polityków, którzy powinni stanąć przed Trybunałem Stanu. Sprytny jest też pomysł kontraktu z Rywinem - wolność za najciekawszą informację III RP, kto był w grupie trzymającej władzę i jak to udowodnić. Paradoksalnie to najlepszy moment na taki targ. Rywin zmęczony więziennym życiem, opuszczony przez kolegów z SLD, którzy sami mają kłopoty, może chcieć mówić. Musi tylko dostać ciekawą propozycję. A PiS potrafi zawierać pakty nawet z wrogiem, co pokazali Kaczyńscy, układając się z samym diabłem, czyli z Samoobroną.

Mój optymizm studzi nieco minister Lubińska, która wczoraj ogłosiła kolejny dziki pomysł podatku ekologicznego od aut. Mniejsza o samą minister, przetrwaliśmy szalone pomysły Kołodki, wytrzymaliśmy podatek Belki, zapewne i Lubińska nie zepsuje bardzo naszej gospodarki. Delikatny niepokój budzi jedynie to, że pani minister to jedyny harcownik PiS-u na polu ekonomii. Tymczasem pora już skierować siły na sprawy może mniej fundamentalne niż prawo i sprawiedliwość, ale równie ważne. Czekamy na mocny spadek bezrobocia, poprawienie warunków dla rozwoju biznesu, przyspieszenie gospodarki. Bez tego może i zostaniemy najsprawiedliwszym, ale i najbiedniejszym krajem Unii.