Otylia Jędrzejczak w sekcie kabalistów?

Czerwona nitka na ręku Otylii Jędrzejczak to nie jest zwyczajny gadżet. To rozpoznawalny na całym świecie emblemat stowarzyszenia kabalistów uważanego przez Kościół za sektę. Kabaliści działają też w Polsce. Z ich znakiem Otylia pojawiła się publicznie na konferencji prasowej.
Hasło "kabała" robi ostatnio zawrotną karierę. Na polskim rynku ukazała się właśnie książka "Bóg używa szminki". Jej wydawca - Fundacja Centrum Kabbalah - reklamuje ją jako "pierwszy przewodnik po duchowym wszechświecie", który "wyjaśnia, jaki jest prawdziwy cel życia człowieka", uczy, "jak kierować swoim życiem, aby być szczęśliwym" i jest publikacją "dla osób, które szukają odpowiedzi na najbardziej fundamentalne pytania".

Zaczęło się od Madonny

- Przez lata nie znajdowałam odpowiedzi na wiele ważnych pytań. No i pojawił się rabin Berg - mówi znana piosenkarka o Philipie Bergu, przewodniczącym Centrum Kabały na nowojorskim Manhattanie. Gwiazda zafascynowana jego naukami dała dla niego prywatny koncert i wydała na Centrum Kabały 22 mln dol. Nowojorskie Centrum Kabały słynie ze sprzedaży poświęconych czerwonych nitek, które wiąże się na lewym nadgarstku, a także wody święconej, której picie rzekomo sprawia cuda. W Polsce do związków z kabałą przyznaje się piosenkarka Maryla Rodowicz. Na swojej stronie internetowej fundacja cytuje jej słowa: "Najwyższy czas skończyć z obwinianiem innych o nasze niepowodzenia, narzekaniem z byle powodu. Nie pozwólmy innym przejąć kontroli nad naszym życiem. Kabała może nam w tym pomóc".

Czy Otylia też w to wierzy?

Nie wierz w magię

- Na ludziach znajdujących się w dramatycznej sytuacji życiowej często żerują hieny. Są nimi np. sekty. Oferują człowiekowi chwilową pociechę i wsparcie psychiczne, by po chwili uzależnić i czerpać korzyści materialne - mówi dominikanin Tomasz Alexiewicz, prezes Fundacji Przeciwdziałania Uzależnieniom "Dominik". Radzi, by w trudnych chwilach szukać wsparcia mądrych ludzi i brać odpowiedzialność za własne życie bez uciekania się do magii, bo czerwona wstążeczka niczego za nas nie załatwi.

Apeluje do Otylii: - Otylio, kochana! Nie oceniam Cię, ale czerwona wstążeczka nie jest Ci potrzebna. Jeśli zdobędziesz złoty medal, wiele osób uwierzy, że to ona ci pomogła. Zawierz na nowo Bogu. Odprawię dziś (piątek) mszę św. w intencji Twojej i Twojego brata Szymona - dodaje Alexiewicz.

Skąd ta czerwona nitka?

Otylia Jędrzejczak przyznaje, że wie, czym jest kabała. Czerwoną nitkę dostała tuż po tragicznym wypadku, w którym zginął jej brat Szymon. Dała ją jej Anna Domańska, siostra chłopaka, który trenuje razem z Otylią.

- Poświęcona przez rabina w Jerozolimie nitka ma przynosić szczęście - mówi Otylia Jędrzejczak. - Jestem katoliczką. Noszenie czerwonej opaski nie jest dla mnie sprzeczne z chrześcijaństwem. Chodzę do kościoła, wprawdzie nie w każdą niedzielę, ze względu na liczne wyjazdy, ale co wieczór spotykam się z Bogiem przez modlitwę.

- Noszenie czerwonej nitki podobno ściąga dobre fluidy i przynosi boże błogosławieństwo. To przekonanie wywodzi się z tradycji żydowskiej. Myślę, że to działa na zasadzie samospełniającej się przepowiedni - jeśli wierzymy, że coś nam pomoże, to jesteśmy nastawieni pozytywnie i dzięki temu wiedzie nam się lepiej - mówi Anna Domańska. Deklaruje, że sama jest protestantką, ale Otylia oraz jej przyjaciele potrzebują teraz wsparcia i opieki, dlatego wręczyła im czerwone nitki.

Czy pływaczka powinna się jednak pokazywać z nią publicznie?

- Otylio, jesteś wzorem dla innych. Za chwilę wszyscy będą powoływać się na to, że nosisz czerwoną wstążeczkę - mówi ksiądz Alexiewicz.

Skomentuj:
Otylia Jędrzejczak w sekcie kabalistów?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX