Po zakazie Marszu Równości

Prezydent Poznania: Nie należy propagować homoseksualizmu
Aleksandra Przybylska: Był Pan 11 listopada na mszy św. z okazji Święta Niepodległości w poznańskiej katedrze?

Ryszard Grobelny: Nie.

Biskup Marek Jędraszewski głośno krytykował ewentualną zgodę władz Poznania na Marsz Równości.

Wiem, co mówił biskup. Przekazali mi to współpracownicy.

I wziął Pan to sobie do serca.

Słowa biskupa nie miały żadnego wpływu na zakaz marszu.

A naciski polityków PiS?

Też nie. Poglądy polityków i Kościoła znam od kilkunastu miesięcy. One nie miały nic do rzeczy.

Może naciskali politycy PO?

Też nie. Moi urzędnicy podjęli decyzję o zakazie marszu ze względu na bezpieczeństwo uczestników i mieszkańców.

Rok temu nie zakazał Pan marszu.

I przez to było w Poznaniu niebezpiecznie.

W Polsce już mówi się o Panu jako drugim Lechu Kaczyńskim - on też zakazał Parady Równości w Warszawie.

Ani ja nie jestem Lechem Kaczyńskim, ani on nie jest Ryszardem Grobelnym.

A kim jest Ryszard Grobelny? Kilka lat temu podczas kampanii "Niech nas zobaczą" nie ukrywał Pan, że na ulicach Poznania nie chciałby Pan oglądać plakatów z gejami i lesbijkami trzymającymi się za ręce.

Naprawdę tak mówiłem? Mój osobisty pogląd jest taki, że jako prezydent nie wypowiadam się na temat treści kampanii reklamowych. Prywatnie powiem, że reklamowanie zachowań mniejszości powszechnie nieakceptowanych przez społeczeństwo, nie jest dobre. Choć mam szacunek dla tych zachowań, uważam, że homoseksualizmu nie należy propagować w społeczeństwie.

I dlatego zakazał Pan Marszu Równości.

Nie. Moje prywatne poglądy nie mają nic wspólnego z tym zakazem. Jeszcze raz podkreślam: urzędnicy podjęli taką decyzję w obawie o bezpieczeństwo uczestników imprezy i mieszkańców Poznania.

To dobra decyzja?

Decyzji administracyjnych nie oceniam w kategoriach dobra i zła, a jedynie według zgodności z prawem.

A wizerunek miasta? Teraz na nic cała kampania promocyjna "Poznań - miasto warte poznania".

Dlaczego? Poznań wciąż wart jest poznania.