Rząd powstanie dzięki głosom Samoobrony i LPR

Mniejszościowy rząd Kazimierza Marcinkiewicza otrzyma w czwartek wotum zaufania. Kropkę nad "i" postawiły wspólnie Samoobrona i LPR
Jeszcze niedawno Andrzej Lepper i Roman Giertych powtarzali: "Ostateczną decyzję podejmiemy po czwartkowym exposé premiera". Podjęli ją w środę. - Poprzemy rząd Marcinkiewicza - oświadczyli na wspólnej konferencji prasowej. Do 154 głosów PiS dodali więc 56 Samoobrony i 32 LPR. Razem 242. 11 głosów ponad niezbędne minimum.

Zaskakująco mała cena za rząd

Skąd to przyśpieszenie? Jaka była cena? - brzmiały najczęściej powtarzane wczoraj pytania. - Cena? Bardzo mała. Pierwszą ratą były stanowiska wicemarszałków. Wchodząc do prezydium Sejmu, Lepper dostał przy okazji szansę na pozbycie się gęby politycznego watażki. Może budować nową - męża stanu - odpowiadali politycy PiS.

"Gazeta": Co dodaliście wczoraj?

- Giertych dostał szefostwo sejmowej komisji służb specjalnych - słyszymy. Partia Leppera ma kierować trzema komisjami: sportu, środowiska, polityki społecznej. Tę ostatnią chciała zamienić na komisję rolną. PiS się nie zgodził.

Podobno Samoobrona nie stawiała sprawy na ostrzu noża. - Wśród jej liderów nie było tu zgody. Krzysztof Filipek mówił: "żądać", Lepper: "niekoniecznie" - relacjonują PiS-owcy.

Dodatkowy warunek miał też Giertych. Szefostwo komisji służb specjalnych jest rotacyjne - zmienia się co pół roku. Lider LPR chce nią kierować aż do końca kadencji. Co na to PiS? Rotacyjność nie zawsze zapewniała dobrą pracę komisji - mówił w Radiu Zet Jarosław Kaczyński.

Posłowie jego partii przyznają, że w negocjacjach bardzo im pomogły najnowsze sondaże. Według PBS w listopadzie PiS mógłby liczyć na 39 proc. poparcia. To aż 12 proc. więcej niż we wrześniowych wyborach. Samoobrona miałaby ponownie 11 proc., LPR znalazłby się pod progiem.

Poza PiS wszyscy uczestnicy rozmów boją się więc panicznie przyśpieszonych wyborów. - Paradoksalnie pomógł nam prezydent Aleksander Kwaśniewski, sugerując, że mogłyby się odbyć w połowie stycznia - analizuje polityk PiS. I dodaje kolejny powód lęku Leppera i Giertycha przed wcześniejszymi wyborami - puste partyjne kasy.

Prawdziwa cena za rząd

"Niska cena" LPR i Samoobrony za poparcie rządu nie jest jednak taka niska. Obie partie sięgają bowiem do budżetu.

Giertych chciał 1000 zł becikowego dla każdego nowo narodzonego dziecka. Kazimierz Marcinkiewicz nie ma nic przeciwko becikowemu, choć nie wiadomo, czy dostawałaby je każda rodzina, czy tylko te najuboższe. Koszt wyprawek to ponad 300 mln zł.

Lepper zażądał np. wprowadzenia zasiłków dla bezrobotnych "na poziomie minimum socjalnego", czyli 849 zł; zwolnienia z podatku "płac, rent i emerytur na poziomie minimum socjalnego" oraz wprowadzenia 50-proc. stawki PIT dla najbogatszych. Lider Samoobrony sam przytomnie zauważył, że nie da się od razu wszystkiego wprowadzić. Bo pomysły Samoobrony kosztowałyby budżet kilka miliardów złotych.

A to i tak nie koniec. Lepper dokłada do tego podniesienie cen skupu, tanie paliwo dla rolników i biopaliwa. Wspólnie LPR i Samoobrona domagały się też renegocjacji traktatu akcesyjnego z UE - by polscy rolnicy dostawali takie same dopłaty jak rolnicy ze "starej" Unii.

Na jakie koncesje poszedł Marcinkiewicz w zamian za poparcie Giertycha i Leppera? Nie wiadomo, bo - jak poinformował wczoraj wieczorem premier - rząd program wprawdzie przyjął, ale go nie ujawnił.

- Jest on oparty na programie PiS z niezbędnymi modyfikacjami, np. w ochronie zdrowia - mówił premier.

Zajrzeliśmy więc do programu PiS. Jest w nim zapowiedź "renegocjacji wielkości dopłat unijnych" i "promowania" biopaliw, co spodoba się Samoobronie. Ale też np. zapowiedź wyższych składek na KRUS dla rolników o wysokich dochodach.

Program rządu z dokładnym planem na pierwsze 100 dni poznamy dziś.