Wiedźmin w komputerze

08.11.2005 00:00
''Wiedźmin'' będzie tzw. nieliniową grą RPG, w której węzły scenariusza będzie można rozwiązać albo magią i mieczem, albo dyplomacją i fortelem

''Wiedźmin'' będzie tzw. nieliniową grą RPG, w której węzły scenariusza będzie można rozwiązać albo magią i mieczem, albo dyplomacją i fortelem (Fot. Marzena Hmielewicz / AG)

Powstaje zainspirowana prozą Andrzeja Sapkowskiego gra, która ma być przełomem na polskim rynku komputerowej rozrywki


W pomieszczeniach biurowca na warszawskiej Pradze 30 młodych ludzi tłoczy się przed monitorami. Jeden drapuje strzechę na średniowiecznym młynie, drugi cyzeluje warowną bramę ze zwodzonym mostem, a trzeci animuje bardzo realistyczną, ponętną kobietę. - Tak wygląda zeskanowana modelka, która zagra czarodziejkę Triss Merigold - tłumaczy Michał Kiciński, menedżer projektu "Wiedźmin". To największe przedsięwzięcie w historii gier komputerowych w Polsce powstaje na podstawie powieści i opowiadania Andrzeja Sapkowskiego.



Pan Andrzej czuwa

"Wiedźmin" kosztuje kilka milionów dolarów. Pieniądze wykłada CD Projekt - firma, którą w 1994 r. założyli dwaj licealiści Michał Kiciński i Marcin Iwański, żeby opracowywać polskojęzyczne wydania importowanych gier. Pierwszy sukces odnieśli przed sześcioma laty, wydając grę fantasy "Wrota Baldura". Zainwestowali wówczas w marketing, staranne tłumaczenie i dubbing nagrany m.in. przez Piotra Fronczewskiego.

Opłaciło się, bo w czasach szalejącego piractwa, gdy oryginalne tytuły sprzedawały się w 2-3 tys. egzemplarzy, "Wrota Baldura" w ciągu premiery osiągnęły aż 18 tys., chociaż egzemplarz kosztował 159 zł. CD Projekt udowodnił, że są już w Polsce odbiorcy gotowi zapłacić za starannie wydany oryginał. Rynek szybko urósł, pojawiła się konkurencja - m.in. Lem (oddział Empiku) czy Cenega (międzynarodowy gigant). Handel spod stolika na giełdzie komputerowej ustąpił miejsca stoiskom w supermarketach.

Dziś gry to poważna gałąź show-biznesu, a CD Projekt jest jednym z potentatów krajowego rynku. Nakłady stale rosną, a w branży chałturzą najlepsi aktorzy. Dubbing dla CD Projektu nagrywali nie tylko Wiktor Zborowski czy Olaf Lubaszenko, ale nawet Jerzy Stuhr i Gustaw Holoubek.

Teraz firma chce dokonać kolejnego przełomu i wyprodukować swój pierwszy autorski tytuł - "Wiedźmina". - Każdy, kto zajmuje się grami, marzy o tym, żeby kiedyś stworzyć własną - mówi Kiciński. Po dziewięciu latach rozwoju CD Projektu stać go na realizację marzeń.

Tworzenie gier uchodzi jednak za piętę achillesową krajowego rynku. Dominuje import z Zachodu, a Polaków wyprzedzili już deweloperzy - to fachowe określenie autorów gier - nawet z Węgier, Czech czy Ukrainy. Jednym z nielicznych wyjątków jest "Painkiller", krwawa strzelanina warszawskiego zespołu People Can Fly z ubiegłego roku. Turnieje tej gry organizowano na całym świecie, a w Polsce "Painkiller" pokonał barierę 100 tys. sprzedanych egzemplarzy.

"Wiedźmin" też ma ją pokonać, w czym pomoże bezprecedensowa kampania marketingowa, m.in. w telewizji. Niewykluczone, że ukaże się także album z muzyką towarzyszącą grze - na rozwiniętych rynkach to już standard, tak jak płyta z muzyką filmową. - Może uda się namówić pana Andrzeja, żeby z okazji premiery napisał coś nowego? - mówi Kiciński. Na razie pisarz czuwa nad rozwojem wypadków poprzez systematyczne konsultacje.



Czas ucieka, Zachód czeka

Prace nad grą mają rozmach filmowej produkcji. Od czasu oficjalnego otwarcia projektu dwa lata temu zespół urósł od 16 do 43 osób. Scenariusz napisali Jacek Komuda i Maciej Jurewicz, pisarze fantasy. Ich pomysły dopieszczają teraz projektanci, a na komputerowy kod przekłada je kilkunastu programistów i tyluż grafików na pensjach, które pochłaniają 90 proc. budżetu. - Ciągle szukamy utalentowanych ludzi. W Polsce brakuje specjalistów od gier, szczególnie animatorów i projektantów - mówi Kiciński.

Żeby ruchy komputerowych bohaterów były bardziej naturalne, zatrudniono kaskaderów ze specjalizacją w białej broni. Wykonywane przez nich parady i sztychy zostaną - podobnie jak w filmach animowanych - przeniesione techniką motion capture na cyfrowe korpusy bohaterów.

"Wiedźmin" pod nazwą "The Witcher" ma podbić także zachodnie rynki. Elementy gry, które udało się już zbudować, Polacy przedstawiali wiosną na największych amerykańskich targach gier w Los Angeles. Recenzje były pochlebne, bo migawki z nieukończonego projektu wyglądają efektownie. Autorzy stawiają sobie za cel stworzenie barwnego, choć zarazem okrutnego i mrocznego świata fantasy - takiego jak u Sapkowskiego. Na razie nie podają daty premiery. - Chcemy wszystko idealnie przygotować. Termin ogłosimy jakieś pół roku przed zakończeniem prac - zapowiada Kiciński.

Wśród fanów gier nikogo to jednak nie dziwi, bo opóźnienia premier to branżowa tradycja. Co jakiś czas spotykają na przykład "Stalkera" - głośną i oczekiwaną już od kilku lat ukraińską grę, której akcja rozgrywa się w ruinach elektrowni atomowej w Czarnobylu (scenariusz jest inspirowany powieścią "Piknik na skraju drogi" braci Strugackich).

"Wiedźmin" ukaże się najwcześniej jesienią 2006 r. Prace muszą potrwać także dlatego, że jest to tzw. gra fabularna (RPG) - gatunek najtrudniejszy, wymagający nie tylko dobrej oprawy graficznej, ale również żywych dialogów, nie za trudnej ani nie za łatwej fabuły i starannie opracowanych reguł walki.

Zabili go i wróci

Akcja "Wiedźmina" zaczyna się od niespodziewanego powrotu tytułowego bohatera do świata żywych (Sapkowski wysłał go na emeryturę w "Pani jeziora", ale fani do dziś spierają się, czy ulubiony bohater umarł, czy tylko zmienił uniwersum). Gracz będzie musiał ustalić, kto kryje się za kradzieżą magicznych receptur ze zrujnowanej siedziby wiedźmińskiego bractwa, co sprawi, że wyląduje w środku politycznej intrygi zaprawionej bioetycznymi podtekstami. Zawarta w recepturach wiedza pozwala bowiem zamieniać ludzi w nadludzi, którymi w pewnym sensie są wiedźmini, czyli zmutowani zabójcy potworów.

Rozgrywka będzie jednoosobowa, choć niewykluczone, że jeżeli gra odniesie sukces, CD Projekt stworzy wersję sieciową (albo zupełnie nową grę) na podobieństwo popularnych obecnie na Zachodzie i w Azji tytułów "World of Warcraft" czy "Lineage II".

Stworzenie takiej gry wymaga jednak jeszcze większych pieniędzy, fachowców i sprzętu. Wielu fachowców z warszawskiego światka o projekcie wyraża się sceptycznie. - To trochę tak, jakby debiutujące studio filmowe liczyło na to, że powtórzy sukces "Titanica" albo "Gwiezdnych wojen" - mówią. W Hollywoodzie jednak takie rzeczy już się zdarzały, czego przykładem jest kariera studia Pixar, które swoimi animacjami złamało monopol Disneya. Nominowany do Oscara za "Katedrę" Tomasz Bagiński udowodnił, że światowy sukces jest możliwy nawet na tanim sprzęcie w kraju, który z komputerowej animacji bynajmniej nie słynie. Porównanie jest o tyle trafne, że szybka ewolucja sprzętu sprawia, iż gry komputerowe i animacja mają coraz więcej wspólnego. Analitycy branży są pewni, że za kilka lat gry osiągną graficzny poziom "Shreka" albo "Iniemamocnych".

"Wiedźmin" będzie tzw. grą nieliniową, w której węzły scenariusza będzie można rozsupłać na kilka sposobów - nie tylko magią i mieczem, ale także drogą dyplomatyczną lub fortelem. Zachowany ma być klimat powieści - gra odwzoruje literackie nawiązania i humorystyczne aluzje charakterystyczne dla Sapkowskiego. Pojawi się m.in. motyw zanieczyszczenia środowiska i międzyrasowe konflikty. Napis "Elfy do rezerwatu" już niedługo będziemy mogli zobaczyć na własne oczy.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje