Megapapa na placu Piłsudskiego

W warszawskim konkursie na upamiętnienie Jana Pawła II zwyciężył banał. Plastycy i architekci wielkość Papieża traktują dosłownie. Rysują zamaszyste megakolumnady, ogromne krzyże, obeliski, piramidy lub proponują pomniki z ton spiżu
Władze Warszawy ogłosiły latem ekspresowy konkurs, by upamiętnić na placu Piłsudskiego papieską mszę z czerwca 1979 r. W niedzielę konkurs został rozstrzygnięty. Mogli w nim wystartować wszyscy, nie tylko architekci czy plastycy, stąd oczekiwanie na wizjonerskie pomysły. Organizatorzy podkreślali: - To nie jest konkurs na typowy pomnik. Takiego nie chce też Kościół.

W terminie nadeszło tylko 38 prac. Pierwszą nagrodę zdobyło warszawskie biuro architektów Andrzeja i Barbary Kaliszewskich oraz Bohdana Napieralskiego. Swój projekt nazwali bramą triumfalną. Chcą ją wznieść w miejscu, w którym stał papieski ołtarz, na wprost Grobu Nieznanego Żołnierza. 18-metrowej wysokości kolumnada z betonu i piaskowca na pierwszy rzut oka kojarzy się z ruinami antycznego Rzymu czy z dziełami socrealizmu. Jednak rozstaw podpór jest nieregularny, ma oddawać rytm słów wyrytych na belkowaniu: "Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi". Obiekt ma być gotowy na pierwszą rocznicę śmierci Papieża.

- Ten konkurs trzeba było jakoś rozstrzygnąć. Nie można marnować pieniędzy publicznych. Zawsze jakaś praca jest najlepsza i ta właśnie wygrała - przekonuje Ryszard Jurkowski, prezes SARP (zasiadał w sądzie konkursowym). Symboliczną bramę określa jako lekką, przejrzystą i podkreślającą Oś Saską. I dodaje: - Nieźle się będzie komponować z kolumnadą pałacu Saskiego.

Tymczasem młodzi autorzy z Grupy Projektowej SIT (Włodzimierz Sidorczuk, Szymon Tarnowski, Marcin Tryc) zaproponowali budowę pod pl. Piłsudskiego podziemnej sali kontemplacji, której sklepienie wspierałoby się na "duchowych" kolumnach światła - słonecznego w ciągu dnia, w nocy poświatę zapewniłyby reflektory. Jedynym znakiem na powierzchni placu byłby rysunek krzyża zaznaczony innym kolorem posadzki. W nocy z jego środka w górę biłby słup światła.

Taki pomnik nie burzyłby przestrzeni pl. Piłsudskiego - narodowej agory i symbolicznej świątyni Opatrzności - tylko ją wzbogacił o nowy wymiar. Wszystko, co najważniejsze, skrywałoby się w środku - pod ziemią, ale także w sercach i umysłach osób zwiedzających salę kontemplacji. Projekt wielki pomysłem, acz trudny do zbudowania, przegrał z tradycyjnym - łatwym, zrozumiałym dla wszystkich i stosunkowo tanim w realizacji (ok. 4 mln zł).



Dla Gazety

Prof. Adam Myjak, rzeźbiarz, były rektor warszawskiej ASP

- Boję się, by to upamiętnianie Papieża nie przytłoczyło placu Piłsudskiego. Uważam, że należy raczej fundować stypendia biednej młodzieży, budować szpitale czy domy dziecka imienia Jana Pawła II. Pomników papieskich w całej Polsce mamy już za dużo. Ich jakość często jest przerażająca. Powstają kukły, nie dzieła sztuki.



Maciej Miłobędzki, architekt z pracowni JEMS Architekci

- Zwycięski projekt to trafienie jak kulą w płot. Łuki triumfalne stawiano cesarzom wracającym do Rzymu. Nie należy tak upamiętniać papieża Jana Pawła II, który był skromnym człowiekiem. Do niego nie pasuje ani monumentalizm, ani klasycyzm. Kolumnada naprzeciwko drugiej kolumnady (odbudowanego pałacu Saskiego) jest też absurdem urbanistycznym. To po prostu grzech. Powinniśmy szukać czegoś bardziej kameralnego, a zarazem bardziej wyrazistego. I w czasach nie tak rozgorączkowanych jak wybory prezydenckie.



dr Piotr Szubert, historyk sztuki, znawca rzeźby pomnikowej z warszawskiej ASP

- Podziemna sala wydaje mi się dużo ciekawsza niż brama triumfalna. Upamiętniając Jana Pawła II, należy uciekać od alegorii, rozbudowanej symboliki. Poprzez rzeźbę trudno oddać to coś, co ulotne i sięga sfery niematerialnej.



Kazimierz Ożóg, historyk sztuki, za miesiąc broni na KUL doktorat o pomnikach papieskich

- Zwycięska praca mi się podoba. Dotychczas w Polsce powstawały tradycyjne figury Jana Pawła II. Bałem się, że coś podobnego, ale w wielkiej skali, może pojawić się w Warszawie. W pracy, która zdobyła drugą nagrodę, jest metafizyka, ale rodzą się pytania: dlaczego chcemy upamiętniać Papieża pod ziemią? Dlaczego ten pomnik jest w ukryciu, a nie na wierzchu?





Pierwsza kolumna z napisem "Habemus Papam" przypomina wybór Karola Wojtyły na papieża. Dziewięć kolejnych symbolizuje pielgrzymki do Polski z nazwami odwiedzonych przez Ojca Świętego miejscowości. Ostatnia, ze słowami: "Pozwólcie mi iść do domu Ojca" z 2 kwietnia 2005 r. ma być symbolem - jak to ujęli autorzy projektu - "narodzin do świętości".