Roman Kluska dostał 5 tysięcy odszkodowania

Symboliczne 5 tys. zł zadośćuczynienia za niesłuszne zatrzymanie przed trzema laty przyznał krakowski sąd byłemu prezesowi Optimusa Romanowi Klusce. Kluska domagał się blisko 1,5 mln zł odszkodowania od skarbu państwa. Zapowiada apelację.
Kluskę zatrzymano w czerwcu 2002 r. za rzekome wyłudzenia podatku VAT. Brygada antyterrorystyczna wpadła do jego domu o godz. 6 rano. - Skuto mnie na oczach dzieci. Córka później przez miesiąc bała się wyjść z domu - mówił w sądzie biznesmen. Podkreślał, że zrujnowano mu reputację, bo niektóre media pokazywały go z przysłoniętymi oczami na tle bazyliki w Łagiewnikach (był jednym z głównych sponsorów jej budowy). Na wolność wyszedł po wpłaceniu 8 mln zł kaucji. Pieniądze odzyskał, gdy prokuratura umorzyła postępowanie z braku znamion przestępstwa. Ale bez odsetek. Kluska domagał się więc odszkodowania za bezprawne zatrzymanie i "utracone pożytki" od tych ośmiu milionów. - Tu nie chodzi o pieniądze, bo przeznaczę je na cele charytatywne - powiedział wczoraj. - Chcę jedynie walczyć o zmianę rzeczywistości, w której państwo może gnębić obywatela bez żadnej konsekwencji.

Wczoraj pod sądem wspierała go grupa członków Stowarzyszenia Podatników RP, którzy przynieśli ze sobą transparenty z hasłem: "Płaćcie za swoje błędy" . - Państwo nie powinno za pomyłki swoich funkcjonariuszy sięgać do kieszeni podatników, urzędnicy muszą płacić za swoje pomyłki - przekonywał Jakub Opałka ze stowarzyszenia.

Sąd przyznał, że Kluska "będąc jednym z liderów życia gospodarczego, niemającym nic wspólnego ze środowiskiem kryminalnym, niewątpliwie boleśnie odczuł zatrzymanie przez policję". Uznał jednak, że za "utracone pożytki" z wpłaconej kaucji państwo płacić nie może, bo odszkodowanie należy się tylko za niesłuszne aresztowanie, zatrzymanie lub pozbawienie wolności. Adwokaci biznesmena zapowiedzieli dalszą walkę. - Niewinny obywatel zostaje zatrzymany, każe mu się wpłacić 8 mln, na czym traci 1,4 mln, po czym słyszy, że wszystko właściwie jest w porządku. Jeśli żyjemy w państwie prawa, to kardynalna zasada mówi, że szkodę należy naprawić - tłumaczy mec. Jan Widacki. Adwokaci podkreślają, że państwo na całej sprawie jeszcze zarobiło, bo od kaucji umieszczonej na nisko oprocentowanym koncie urosło 30 tys. zł odsetek, których biznesmenowi nie zwrócono. Prokuratura potraktowała je jako dochód skarbu państwa.

Jerzy Balicki, rzecznik krakowskiej prokuratury apelacyjnej, nie widzi powodów, by prokuratura musiała "uderzyć się w piersi za sprawę Kluski". - Bycie zatrzymanym zapewne nie należy do przyjemności i zostawia pewien uraz. Z drugiej jednak strony zachowanie pana Kluski było w pewnym sensie niekonwencjonalne i musiał liczyć się z tym, że organa ścigania będą je badały zgodnie z procedurami, które są nieprzyjemne. A nikt nam nie zarzucił, że naruszyliśmy przepisy - powiedział "Gazecie".