Maria Peszek śpiewająco

"Miasto mania" Marii Peszek. Kapitalna płyta i już nie tak udany spektakl o młodej kobiecie wędrującej po wielkomiejskim labiryncie


Mania mieszka na dachu. Czasem patrzy w niebo i wyobraża tam sobie drugie miasto, dokładne odbicie tego, w którym żyje. Widzi nawet drugą siebie, niczym w lustrze przeglądając się w jakiejś chmurze. Ale znacznie częściej spogląda do góry, by obserwować przelatujące nad jej głową samoloty. Już nie wyobrażone, lecz jak najbardziej prawdziwe. Stawiające na nogi rykiem silników. Śledzi je wzrokiem i snuje marzenia, tęskni za mężczyzną, opowiada o swoim mieście. A raczej o swoim życiu w swoim mieście. Czasami schodzi z obserwatorium (a może i bezpiecznego schronienia) na dachu i zanurza się w betonowej dżungli. Warczą silniki samochodów, ciemność rozświetla zimne neonowe światło, błyskają elektroniczne gadżety. Mania przechadza się wśród plastikowych rekwizytów, przybiera wystudiowane pozy na tle obrazów wideo rzucanych na ekran. Tworzywa sztuczne, asfalt, szkło. Nawet deszcz, który pojawia się w pewnym momencie i kojąco szumi, jest sztuczny.

Tekst i głos plus Voo Voo

Miasto, o którym opowiada Maria Peszek ustami swojej bohaterki, to Warszawa. Nie mówi o tym wprost ani w tekstach piosenek, ani w spektaklu. Ale wątpliwości co do tego nie ma ani przez chwilę. Zarówno wtedy, gdy śpiewa: "Z mitu wykrojone/ metrem przestrzelone/ moje miasto". Ale także: "Pieprzę cię miasto/ twoje krwawe dzieje/ bledną gdy dnieje". Mania i jej miasto tworzą nierozerwalny organizm. Gdyby wrzucić ją w inną rzeczywistość, jej opowieść też byłaby inna. Ale Mania mieszka w Warszawie, mieście, które jest "wiecznie niewyspane/ na kataklizm skazane". Dlatego w jej świecie wszystko jest nie do końca dopowiedziane, niespokojne, nerwowe. Od kawy pitej w biegu, przez seks, aż po oczekiwanie na prawdziwe uczucie.

Na płycie ta historia brzmi porywająco. Peszek już wcześniej udowadniała, że potrafi śpiewać. Teraz pokazuje w pełni swoje możliwości. Ma ku temu okazję, bo od strony muzycznej za płytę odpowiada klan Waglewskich. Większość piosenek skomponował lider Voo Voo Wojciech. W paru utworach palce maczali jego synowie Bartek i Piotr, lepiej znani jako Fisz i Emade. "Moje miasto", "Mam kota", "SMS", "Pieprzę cię miasto", "Nie mam czasu na seks", "Miły mój" - większość z 11 piosenek z płyty to utwory, które od razu biorą słuchacza w niepodzielne władanie. Nie sposób się od nich uwolnić. Z każdym kolejnym przesłuchaniem uzależnienie tylko się pogłębia. Muzyka - czasem ocierająca się o stylistykę Voo Voo, czasem bliższa poczynaniom Fisza, mocno senna, triphopowa, na przemian pulsująca leniwym rytmem lub urzekająca melodią - świetnie współgra z głosem Peszek. Niby niewinnym, czasami wręcz dziecinnym, ale też niepokojącym, zawsze podszytym erotyzmem. Można by powiedzieć, że to najlepsza płyta Voo Voo, jaką grupa nagrała od dłuższego czasu. Ale to tylko żart - Peszek dostała na "Miasto manii" kapitalny materiał muzyczny, lecz nie ulega wątpliwości, że to ona nadaje tu główny ton. Bez jej zmysłowego głosu nie byłoby takiego efektu. Nie byłoby go także bez tekstów, za które odpowiada sama aktorka do spółki z Piotrem Lachmannem. To serie zaskakujących skojarzeń - z pozoru prostych, wręcz naiwnych, ale i bardzo przewrotnych, dwuznacznych. Peszek i Lachmann znaleźli własny język, którym z równym powodzeniem mówią o miejskim życiu, jak i ludzkich emocjach. "Samolot pisze list na niebie/ wysyłam go do ciebie/ taki krótki SMS/ czekam przyleć i mnie weź" śpiewa Peszek w piosence "SMS". Czystej wody poezja doby internetu i telefonii komórkowej.



To, co robi wrażenie jako projekt muzyczny, nie przekonuje aż tak bardzo na scenie. Historia opowiedziana na płycie w spektaklu (który po trosze przypomina też happening, po trosze multimedialne widowisko) rozpada się na wiele nie zawsze przystających do siebie scen. Peszek odgrywa różne kobiece postaci - od samotnej dziewczyny tęsknie patrzącej w okno przez bywalczynię modnych klubów, tirówkę czekającą przy drodze na klientów aż po upozowaną modelkę. Być może wielkomiejska Mania jest po części każdą z nich? A może to zbiór różnych portretów kobiet z metropolii? Ta niejasność trochę przeszkadza w odbiorze znakomitych piosenek. Gdyby Peszek ubrała opowieść w bardziej wyrazistą strukturę albo zdecydowała się zaprezentować ją w formie klasycznego recitalu, wygrałaby na wszystkich frontach. A tak "Miasto mania" to przede wszystkim niezaprzeczalny sukces Peszek wokalistki.

Maria Peszek, "Miasto mania", Kayax; "Miasto mania", premiera: 14.10, Fabryka Trzciny, ul Otwocka 13, Warszawa, wykonawcy: Maria Peszek, reżyseria: Maria Peszek, Jan Peszek, słowa: Maria Peszek, Piotr Lachmann, Olga Tokarczuk, muzyka: Wojciech Waglewski, Emade, Fisz, Envee

Skomentuj:
Maria Peszek śpiewająco
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX