Nagroda im. Beaty Pawlak dla Joanny Bator

Joanna Bator za książkę "Japoński wachlarz" została tegoroczną laureatką Nagrody im. Beaty Pawlak. Wręczenie nagrody odbyło się wczoraj w warszawskiej siedzibie Fundacji Batorego


Nagroda istnieje od 2003 r. Przyznaje ją jury za publikacje na temat innych kultur, religii i cywilizacji. W ten sposób wypełniona jest ostatnia wola Beaty Pawlak, dziennikarki "Gazety" i pisarki, która 12 października 2002 r. zginęła w zamachu terrorystycznym na indonezyjskiej wyspie Bali. Zbieg okoliczności sprawił, że Joanna Bator przebywała w dniu śmierci Beaty Pawlak na Bali, tyle że na drugim krańcu wyspy.

Bator to absolwentka wrocławskiego kulturoznawstwa i Szkoły Nauk Społecznych. Jest adiunktem w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN (w Zespole Psychoanalizy i Badań nad Kategorią "Gender" w Filozofii Współczesnej). We współpracy z Instytutem Spraw Publicznych opublikowała dwie prace "Wizerunek kobiety w reklamie telewizyjnej" (1998) oraz "Wizerunek kobiety w polskiej debacie publicznej" (1999). Jest autoką książek "Feminizm, postmodernizm, psychoanaliza. Filozoficzne dylematy feministek drugiej fali" (2002) oraz "Kobieta" (2002). Na książkę "Japoński wachlarz" (wydawnictwo Twój Styl) złożyły się m.in. teksty publikowane wcześniej w "Wysokich Obcasach".

Dotychczasowymi laureatami Nagrody im. Beaty Pawlak są Anna Fostakowska, Piotr Kłodkowski i Andrzej Stasiuk. W przyszłym roku fundatorem tego wyróżnienia będzie krakowskie wydawnictwo Znak.

d, PAP



Nic w Japonii nie jest takie same

Przygoda Joanny Bator z Japonią zaczyna się jeszcze przed odlotem: "Gdy wstaliśmy, by ustawić się w wyjątkowo porządnej kolejce do samolotu, poczułam przypływ niesprecyzowanego cielesnego dyskomfortu. Nagle coś zaczęło być ze mną nie tak. Dziwnie. I z pewnością inaczej niż zwykle. Po chwili dopiero zdałam sobie sprawę, że - o cudzie - należę do najwyższych kobiet w poczekalni i góruje wzrostem nad wieloma mężczyznami". Z osoby niewyróżniającej się niczym szczególnym wśród jasnowłosych kobiet własnego kraju autorka wyrosła niespodzianie na - jak pisze - "kogoś, komu japońskie dziecko o buzi jak z kreskówki przygląda się zogromniałymi ze zdumienia oczami".

Podróż do Japonii i późniejszy dwuletni pobyt był dla autorki w równej mierze przygodą z nieznanym, fascynującym krajem i samą sobą.

Musiała się otworzyć na inność. Swemu w gruncie rzeczy poważnemu i ciężkiemu wysiłkowi poznania obcej kultury autorka nadała przystępną formę reportażu. Wyszła od opisu spraw codziennych - własnego pokoju, sąsiedztwa, czasu spędzonego wśród japońskich znajomych. Tak było najprościej, ale też nic w Japonii nie jest takie same.

Bator zafascynowała topografia Tokio, miasta, w którym nie można się odnaleźć. Pisze i o japońskich hotelach miłości, o stosunku Japończyków do ciała i ich obyczajach kąpielowych, sztuce zabijania ryb, karaoke, infantylizacji erotyki. Jednocześnie zdaje cały czas relację ze swego zetknięcia z Japonią i z pytań, jakie owo spotkanie rodziło.

Autorka nie cofała się przed żadnym doświadczeniem: ugotowała się na raka w ukropie japońskiej sauny, skosztowała trującej ryby fugu, nawet pracowała jako hostessa. Japońskich biznesmenów rozbawiła do łez, wprowadzając polski egzotyczny zwyczaj całowania pań po rękach.

Otwartość, ciekawość, a też wytrwałość autorki są tym bardziej godnej podziwu, że przyjeżdżając, nie znała języka. Uczyła się go dopiero w trakcie pobytu. Jednak nawet bez japońskiego Bator potrafiła nawiązać japońskie przyjaźnie m.in. z byłą prostytutką.

Joanna Bator "Japoński wachlarz", Wydawnictwo "Twój Styl", Warszawa