Kontrowersyjna "Biblia Ślązoka"

"Biblia Ślązoka" bije na Śląsku rekordy popularności. Święta Księga budzi jednak kontrowersje. Rada Języka Polskiego uważa wręcz, że to... profanacja. Episkopat zastanawia się, co począć z fantem


"Zaproszono też na tę imprę Jezusa i jego uczniów. Jak zabrakło im wina, matka Jezusa zagadała do niego: poszło całe wino" - tak zaczyna się opis wesela w Kanie Galilejskiej w "Biblii Ślązoka" - Biblii przetłumaczonej na gwarę śląską. Maryję określa się tam mianem "najszykowniejszo frelka" (w dosłownym tłumaczeniu: "najładniejsza dziewczyna"), a Pan Bóg to "Ponboczek". W Biblii po śląsku czytamy, jak Duch Św

ięt. zwiastował Maryję: "Ponboczek kozoł ci pedzieć, że poczniesz i urodzisz synka [...], o kerym bydom godać, że je Ponboczkowym Synkiym". "O Ponboczkowym Synku" (Jezusie) - z kolei - dowiadujemy się, że "uros na fajnego karlusa".

Ślązacy mogą czytać Biblię napisaną gwarą nie od wczoraj - już pięć lat temu przetłumaczył ją Marek Szołtysek, autor wielu książek o Śląsku ("Żywot Ślązoka poczciwego", "Elementarz Ślązoka", "Kuchnia śląska) i laureat nagrody im. Wojciecha Korfantego za "oryginalny i niekonwencjonalny sposób kształtowania wiedzy o swojej małej ojczyźnie". W tej chwili jego "Biblia Ślązoka" stoi na półkach w blisko 100 tys. śląskich domów. Choć można ją kupić w większości przykościelnych sklepików, to już niedługo księża być może... zakażą jej sprzedaży.

Dlaczego? Otóż według polskich językoznawców śląski przekład Biblii budzi wątpliwości. "Tego typu zabiegi translatorskie nie służą udostępnianiu Pisma Świętego, ale narażają jego treść na językową trywializację, na bezrefleksyjne mieszanie sacrum z profanum" - czytamy w opracowaniu ekspertów Rady Języka Polskiego przy Polskiej Akademii Nauk. Językoznawcy właśnie poprosili bp. Stanisława Wielgusa, przewodniczącego Rady Naukowej Episkopatu, o interwencję.

Co w tej sytuacji zrobi Kościół? - Nie rozumiem, dlaczego zakazywać sprzedaży "Biblii Ślązoka". Przecież powstała w dobrym celu i tylko wzbogaca przekaz Słowa Bożego - uważa ks. Stanisław, wikariusz z kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Goławcu (woj. śląskie). Jednak normy kościelne są nieubłagalne. - Zgodnie z zaleceniami Soboru Watykańskiego II przekładem Biblii uznawanym przez Kościół katolicki jest tekst przetłumaczony przez specjalnie oddelegowany w tym celu zespół kościelny. Poza tym odbywać się to musi bezpośrednio z oryginalnych języków biblijnych: hebrajskiego, aramejskiego, greckiego, bo tylko te teksty uznawane są za natchnione - taką wykładnię uzyskaliśmy od Episkopatu. Tymczasem "Biblia Ślązoka" została tłumaczona na śląski - jak przyznaje sam autor - z polskiej "Biblii Tysiąclecia". Oficjalną decyzję, czy "Biblia Ślązoka" może być sprzedawana w kościołach, Episkopat podejmie za kilka tygodni.

Warto przypomnieć, że gwara śląska nie jest jedyną, na którą przekładano Biblię. Święta Księga została już wydana po kaszubsku, a w niektórych parafiach Podhala korzysta się podczas mszy z przekładu Ewangelii na gwarę górali skalnopodhalańskich.