Ig-Noble 2005 przyznane

07.10.2005 00:00
W kisielu daje się płynąć równie szybko jak w wodzie. To jedno z dziesięciu "doniosłych" odkryć naukowych nagrodzonych w tym roku nagrodą
Jubileuszowa, 15. ceremonia wręczenia Ig-Nobli odbyła się w czwartek wieczorem w Sanders Theatre na Uniwersytecie Harvarda. Zgodnie z tradycją - przy akompaniamencie głośnego buczenia, trąbienia i tupania publiczności, pod stertą setek papierowych samolocików rzucanych na scenę przez laureatów i gości.

Ig-Noble wręczane są za badania i odkrycia, które "z początku wywołują śmiech, ale po chwili zmuszają do zastanowienia". Nie jest przypadkiem, że przyznawane są w tym samym czasie co prawdziwe Noble. Niektórzy bowiem kojarzą je z legendarnym i mało znanym Ignacym Noblem, wynalazcą wody sodowej. Złośliwi wywodzą jednak nazwę nagrody od angielskiego słowa "ignoble", co oznacza niesławny, haniebny.

Mimo to z roku na rok rośnie sława Ig-Nobli i - jak z dumą zauważa pomysłodawca i główny mistrz ceremonii Marc Abrahams, redaktor naczelny pisma satyryczno-naukowego "Roczniki Badań Nieprawdopodobnych" - naukowcy już sami starają się i konkurują o tę nagrodę. Dawniej obrażali się i rzadko przyjeżdżali do Cambridge odebrać wyróżnienie. W czwartek w Cambridge stawili się prawie wszyscy laureaci, choć niektórzy musieli przyjechać na swój koszt z dalekiej Japonii i Antypodów. Nieobecni przysłali nagrania na wideo, a każdy z nich dostał tylko skromne 60 sekund na wyjaśnienie doniosłości swojego odkrycia. Porządku pilnował zawodowy sędzia piłkarki, bezceremonialne przerywając przemówienie, które zostało przedłużone choćby o sekundę.



Przemówienie powitalne zawierało tylko jedno słowo - "witajcie". Były też spicze 24/7. Nobliści i znani naukowcy mieli podać kompletny techniczny opis jakiegoś trudnego zagadnienia, mając na to jedynie 24 sekundy, a potem w siedmiu słowach powtórzyć to samo, tak żeby każdy mógł to zrozumieć (np. "co to jest nieskończoność?"). Odpowiedź brzmiała mniej więcej tak: - Żeby zrozumieć nieskończoność, trzeba najpierw zrozumieć kilka koncepcji, koncepcję "zera", "jedności", "dwóch", "trzech". Już przy pięciu przemawiającego wyrzucono ze sceny. Inne pytania nie były prostsze: "czym jest życie?", "co to jest świadomość?" etc.



Laureaci z chemii - prof. Edward Cussler i jego student Brian Gettelfinger z Uniwersytetu Minnesoty - wyszli na scenę w samych slipkach. Dzięki ich eksperymentowi wiadomo już, że pływacy poruszają się równie szybko w kisielu jak w wodzie, choć z pozoru wydaje się to nieprawdopodobne, a nad odpowiedzią na to pytanie zastanawiał się bez powodzenia już sam Izaak Newton. Najtrudniej przyszło naukowcom przekonać władze uczelni, by pozwoliły im napełnić kisielem cały uniwersytecki 25-metrowy basen. "Wyglądało to - trudno to inaczej określić - jak wielki smark" - mówili uczeni. Brawa dla ochotników, którzy zdecydowali się tam zanurkować. Jak się okazało, kisiel stawia wprawdzie ciału większy opór, ale też ramiona mogą go mocniej zagarniać i odpychać. Pływak mknie więc w gęstszej mazi równie szybko jak w wodzie.



W dziedzinie medycyny nagrodę dostał dr Gregg Miller z Oak Grove w stanie Missouri, wynalazca protez jąder dla psów (amerykański patent nr 5868140.) - W trzech różnych rozmiarach - jak podkreślił podczas ceremonii. Dr Miller łatwo zmieścił się w 60 sekundach swojego wykładu - wystarczy bowiem rzec, że co roku kastruje się na świecie tysiące psów. A który z ich właścicieli nie chciałby, by jego pupil miał jednak wszystko na swoim miejscu? Zwłaszcza, że najtańszy model kosztuje nie więcej niż 100 dolarów. Prezydentowi Clintonowi, który kiedyś wykastrował swojego psa, dr Miller wysłał protezy do Białego Domu za darmo.



W dziedzinie historii rolnictwa w tym roku laur przypadł Jamesowi Watsonowi (Massey University z Nowej Zelandii). Jego praca wydrukowana w periodyku "Agricultural history" była zatytułowana: "Znaczenie eksplodujących spodni Mr. Richarda Buckley'a: refleksje na temat technologicznej zmiany na nowozelandzkich farmach w okresie międzywojennym".

Nie ma się z czego śmiać. Tak właśnie było - przed wojną farmerom na południowej półkuli spodnie płonęły na tyłku, a kilka par nawet eksplodowało. Historia zaczęła się od nieznośnego chwastu, który przywleczony zza granicy zaatakował rodzimą florę Nowej Zelandii. Do walki z nim powszechnie zaczęto stosować roztwór chloranu sodu. Nie zdawano sobie jednak sprawy z tego, że ten związek w połączeniu z substancją organiczną - np. materiałem dżinsów - jest pirotechniczny.



Ig-Nobel z ekonomii powędrował do młodej badaczki z MIT Gauri Nanda, która skonstruowała sprytny budzik. Ta maszyna nie poddaje się, kiedy jest rano wprawnym ruchem ręki wyłączana przez śpiocha. Odjeżdża od łóżka (a właściwie przetacza się), by schować się w jak najdalszy kąt. Po pięciu minutach budzik dzwoni ponownie, a wtedy już śpioch musi wstać i go znaleźć. W 9 na 10 przypadków ochota na sen mija bezpowrotnie. Komitet Ig-Nobla dopatrzył się wielkich korzyści dla światowej gospodarki, które płyną z wcześniejszego wstawania i niespoźniania się do pracy.



Nagrodę pokojową wręczono Claire Rind i Peterowi Simmonsowi z Uniwersytetu Newcastle, którzy przez wiele lat sadzali szarańczę przed monitorami TV i puszczali owadom brutalne sceny z "Gwiezdnych wojen". Wczoraj na Harvardzie uczona wyjawiła, że system nerwowy szarańczy najżywiej reagował na widok Dartha Vadera, czego zresztą można się było spodziewać. I kto by pomyślał, że te fascynujące eksperymenty neurobiolodzy robili pod pozorem zbadania układu wzrokowego owadów.



W dziedzinie literatury komitet Ig-Nobla nagrodził autorów listów, w których do milionów czytelników na całym świecie rozsyłane są krótkie historie niezwykłych bohaterów - generała Sani Abacha, Mrs. Mariam Sanni Abacha, Barrister Jon A Mbeki Esq. i wielu, wielu innych. Każdy z nich potrzebuje niewielkiej ilości pieniędzy, by otrzymać dostęp do prawdziwej fortuny. Listy codziennie trafiają do skrzynek pocztowych na całym świecie. Z reguły zaczynają się tak: "Nazywam się XXXX, jestem biznesmenem z Nigerii, posiadam 50 mln dolarów, ale z pewnych powodów nie mogę ich sam podjąć ". Ta prosta i pozornie naiwna fabuła przynosi fortunę autorom listów, zadając kłam poglądowi, że z literatury nie można się utrzymać.



Przyznano też Ig-Nobla z "dynamiki płynów". Parę niemieckich naukowców - Victora Benno Meyer-Rochowa i Jozsefa Gala z Międzynarodowego Uniwersytetu - zainspirowały pingwiny Adelie, które się wypróżniają, wyrzucając strumień fekaliów na znaczną odległość. Efektem ich badań jest praca zatytułowana bardzo dosłownie: "Ciśnienie, jakie wytwarzają pingwiny podczas robienia kupki: studium ptasiej defekacji". To dość istotne zagadnienie, zważywszy na to, że ptaki - umiejętnie i daleko strzelając kałem - starają się nie zanieczyścić swojego gniazda i samych siebie. Jak duże to ciśnienie? Niemcy to zmierzyli: 60 kilopaskali, cztery razy większe, niż wytwarzane w toaletach przez ludzi. "Nie widzimy na razie żadnych celów, jakim nasza praca mogłaby służyć" - szczerze napisali jednak badacze w zakończeniu.



Wreszcie nagrodę z fizyki otrzymali uczeni z Australii, którzy na Uniwersytecie Queensland prowadzą najdłużej trwający eksperyment na świecie. Zaczęli go w 1927 roku. Niewielki fragment substancji, przypominający asfalt, umieścili w szklanej probówce, w której dnie jest mały otwór. Substancja wygląda jak ciało stałe, można ją kruszyć na kawałki młotkiem, ale w rzeczywistości ma własności cieczy. Płynie jak woda, lecz niezwykle powoli, bo jest sto miliardów razy bardziej lepka. W ciągu 79 lat z małego otworu na dnie probówki wypadło ledwie osiem kropli tej substancji. Dziewiąta właśnie się powoli, powoli formuje, co widać na żywo w internecie: http://www.physics.uq.edu.au/pitchdrop/pitchdrop.shtml



Tego roku można było odnieść wrażenie, że ceremonia Ig-Nobli, wciąż oczywiście pełna zwykłych kawałów i wygłupów, nabiera lekko poważniejszej nuty. Laureaci już się nie wstydzą, ba, są dumni z nagrody. Wśród gości było pół tuzina prawdziwych noblistów, których w Cambridge - siedzibie Uniwersytetów Harvarda i MIT - nie brakuje.

Sanders Theatre stał się nawet sceną kariery jak z bajki o pucybucie. - Profesor fizyki Roy Glauber przez ostatnie dziesięć lat uganiał się z miotłą i zamiatał nam scenę z papierowych samolocików - mówił Marc Abrahams. I co? Opłaciło się. Kilka dni temu otrzymał Nagrodą Nobla.

A potem zakończył tradycyjnym zwrotem: - Wszystkim, którzy dziś nagrody Ig-Nobla nie dostali, ale zwłaszcza tym, którzy ją otrzymali, życzę więcej szczęścia w przyszłym roku.

Które z odkryć uhonorowanych Ig-Noblem uważasz za najbardziej doniosłe?
Skomentuj:
Ig-Noble 2005 przyznane
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje