Putin rozmawia z Rosjanami

Przez prawie trzy godziny Władimir Putin odpowiadał wczoraj w telewizji na pytania Rosjan. Kreml zapewnia, że prezydenccy rozmówcy nie byli specjalnie dobierani, ale emeryt z Workuty, który chciał się przedrzeć przed kamerę, stracił zęby
To był czwarty taki spektakl od czasu objęcia rządów prezydenckich przez Putina w 2000 r. Rozmowę z narodem transmitowano w dwóch państwowych kanałach TV oraz w radiu. Prezydenta Putina łączono telemostami z 12 miastami, m.in. z Rygą i Groznym.

Pytania można było zadawać już od zeszłego piątku za pośrednictwem telefonu, poczty elektronicznej i SMS-ów. Podczas trzygodzinnego programu do prezydenta próbowało się dodzwonić 250 osób na sekundę, skierowano do niego ponad 800 tys. pytań telefonicznych i 26 tys. SMS-ów. Nie wszystkie doczekały się odpowiedzi. Swoje pytania podczas telemostu z Workutą chciało też zadać dwoje starszych działaczy z organizacji obrony praw człowieka Memoriał. Nie udało się - ubrani po cywilnemu ochroniarze kobietę poturbowali, a emerytowi Jewgienijowi Chajdurowowi wybili zęby.

Politolodzy na próżno usiłują wyczytać z wystąpienia Putina jakiekolwiek konkrety. Prezydent nie powiedział niczego nowego, a dopuszczeni na antenę Rosjanie pytali głównie o ceny benzyny, mieszkań i wysokość rent. Po pytaniu Czeczenki, której przed czteroma laty porwano syna, prezydent nie zaprzeczył, że część porwań Czeczenów to nadużycia rosyjskich służb bezpieczeństwa. - W tych sprawach toczą się śledztwa - pocieszał.

Putin wykazał się niespotykaną u siebie łagodnością w stosunku do rosyjskich sąsiadów. Uczestnicy telemostu z Rygi zadawali mu pytania z dachu rosyjskiego domu kultury, bo władze łotewskiej stolicy odmówiły im zezwolenia na zgromadzenie na placu miejskim (ze względów bezpieczeństwa). - Problemy rosyjskich mniejszości w państwach nadbałtyckich chcemy rozstrzygać w sposób niekonfrontacyjny - pojednawczo zapewniał Putin. Ciepłe słowa padły też pod adresem prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki.

Podczas poprzedniej "rozmowy z narodem" Putin zobowiązał się rozwiązać problem braku żywych noworocznych choinek w Birobidżanie. Wczoraj obiecał natomiast zająć się emeryturą rosyjskiego rencisty mieszkającego na Łotwie, filią petersburskiego uniwersytetu w republice Komi oraz dyskryminacją głuchoniemych w telewizji. Większości Rosjan najwyraźniej odpowiada taka forma porozumiewania się z władzą - według najnowszego sondażu Centrum Lewady działania Putina popiera aż 70 proc. badanych.