Policja płaci za śmierć Przemka Czai

300 tys. zł zadośćuczynienia dostaną rodzice 13-letniego Przemka Czai, który zginął od ciosu policyjnej pałki. To finał głośnej tragedii, po której doszło do zamieszek w Słupsku
Wyrok jest prawomocny, zapadł po blisko ośmiu latach od śmierci chłopca. Bez zmian pozostała kwota, którą zasądził w styczniu Sąd Okręgowy w Gdańsku. Wówczas jednak policja nie chciała się pogodzić z przegraną i odwoływała się od od wyroku. Wczoraj Sąd Apelacyjny w Gdańsku uznał wszystkie zarzuty prawników Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku za bezpodstawne. Prócz 300 tys. zł, rodzice chłopca mają otrzymać z policyjnej kasy ponad 5 tys. zł kosztów poniesionych na sądową "dogrywkę".

- Sąd okręgowy trafnie uznał więź duchową, emocjonalną za dobro osobiste człowieka - stwierdziła sędzia Maryla Domel-Jasińska z sądu apelacyjnego. - W tym przypadku bezprawny zamach dotknął dóbr osobistych zarówno dziecka, jak i rodziców. Wysokość kwoty nie jest wygórowana.

W policyjnej apelacji podnoszono argument, że "suma 300 tys. zł jest zbyt wysoka z uwagi na niskie dochody rodziców Przemka".

- Wynikałoby z tego, że osobom mniej zamożnym lub mieszkającym na terenach o wysokim bezrobociu należy się mniejsze zadośćuczynienie - skomentowała sędzia Domel-Jasińska. - Sąd absolutnie nie może się zgodzić z takim rozumowaniem.

Przemek - syn Marzeny i Jana Czajów - zginął 10 stycznia 1998 r., gdy wracał z meczu koszykarzy Czarnych Słupsk. Przechodzących na czerwonym świetle kibiców zaatakował policyjny patrol. 13-letni Przemek otrzymał cios pałką w głowę. Zmarł wskutek wylewu.

W mieście doszło do trzydniowych zamieszek po tym, jak policja próbowała wmówić opinii publicznej, że chłopiec sam się zabił, uderzając w czasie ucieczki o słup trakcji trolejbusowej. Sprawca tragedii - policjant Dariusz Woźniak - został w 2001 roku skazany na osiem lat więzienia (odbył tylko połowę kary, bo uzyskał warunkowe zwolnienie na skutek złego stanu zdrowia).