Debiut PGNiG - 34 proc. w górę

Na dwa dni przed wyborami minister skarbu zafundował inwestorom prawdziwy fajerwerk. Giełdowy kurs państwowego Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa poszybował w dniu debiutu w górę o 34 proc.!
Zaskoczeni analitycy i doradcy inwestycyjni razem z przedstawicielami gazowego monopolisty, rządu i giełdy świętowali wczoraj pierwszy dzień notowań na warszawskim parkiecie.

4 zł - tyle płacono w pierwszych transakcjach za tzw. Prawo Do Akcji spółki, która dostarcza gaz do blisko 6,5 mln klientów (po zarejestrowaniu emisji przez sąd PDA zamienią się w zwykłe akcje). Dla inwestorów, którzy w niedawnej ofercie publicznej kupowali papiery po 2,98 zł - po najwyższej, możliwej cenie - oznaczało to przebitkę w wysokości 34 proc.

- To najlepszy debiut giełdowy w tym roku i jeden z najlepszych wśród państwowych firm w historii warszawskiej giełdy - cieszył się wiceprezes giełdy Włodzimierz Magiera. Na koniec dnia PDA kosztowały 3,81 zł. Minister skarbu Jacek Socha tłumaczył istotną różnicę między ceną emisyjną a debiutu trwającą hossą firm surowcowych.

Duzi kupują, mali liczą zyski

W piątek akcje PGNiG kupowali głównie inwestorzy zagraniczni. Dla nich branża energetyczno-surowcowa, w której działa PGNiG, jest bowiem szczególnie pewna i atrakcyjna. "Polski rynek gazu jest mniej rozwinięty niż w krajach europejskich, a konsumpcja na głowę jest jedną z najniższych. Widzimy doskonałe perspektywy przed detalicznym biznesem PGNiG" - napisali w raporcie analitycy biura maklerskiego KBC, którzy wyliczyli wartość akcji na 4,01 zł. Ponadto w niedawnej ofercie apetyt zagranicznych gości zaspokojono tylko w niewielkim stopniu - chcieli kupić aż 21 razy więcej akcji, niż im zaoferowano.

Kto zatem pozbywał się papierów? Głównie drobni inwestorzy. - Sprzedałem zaraz po rozpoczęciu notowań - cieszył się internauta posługujący się pseudonimem "Tomo" na forum Gazety.pl. W ciągu dwóch tygodni zarobił ponad 200 proc. - W ofercie publicznej kupiłem akcje na kredyt w Beskidzkim Domu Maklerskim. 90 razy przekraczał wkład własny. Zainwestowałem 6,6 tys. zł. Po opłaceniu wszystkich opłat i prowizji zostało mi 20,3 tys. zł - wyliczył.

Takich osób było więcej. Jak wynika bowiem ze statystyk biur maklerskich, prawie połowa z 63 tys. drobnych graczy, którzy kupili akcje PGNiG w ofercie publicznej, posiłkowała się kredytami chętnie udzielanymi przez maklerów i banki.

Niewiele brakowało, by w piątek padł historyczny rekord obrotów na giełdzie z 12 listopada 2004 roku (debiutował wtedy PKO BP) - 2,8 mld zł. Podczas całej piątkowej sesji obroty wyniosły około 2,5 mld zł! Z rąk do rąk przeszło niemal 214 mln akcji PGNiG - co czwarta wprowadzona na giełdę.

Pieniądze na rozwój

W zakończonej kilkanaście dni temu ofercie publicznej PGNiG sprzedał łącznie 900 mln nowych akcji. W prywatne ręce trafi 15 proc. wszystkich. Pracownikom przyznano kolejne 13 proc. akcji. Najwięcej kupiły krajowe instytucje finansowe, zwłaszcza fundusze emerytalne. Inwestorom zagranicznym zaoferowano 260 mln papierów.

PGNiG nie miał problemów ze znalezieniem kupujących w ofercie publicznej. Tych jednak próbowali zniechęcić politycy potencjalnej koalicji - Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej. Obie partie protestowały przeciwko prywatyzacji spółki kluczowej dla bezpieczeństwa energetycznego państwa. Straszono nacjonalizacją majątku firmy po wyborach, a ministra skarbu - Trybunałem Stanu. Zapowiedzieli też, że szybko zmienią prezesa PGNiG Marka Kossowskiego. - Wejście na giełdę umożliwi PGNiG korzystanie z dobrodziejstw rynku kapitałowego. Skarb państwa ma pełną kontrolę nad spółką i wszystkimi jej aktywami - mówił w piątek Socha.

Spółka pozyskała z megaemisji prawie 2,7 mld zł. Pieniądze przeznaczy na inwestycje szacowane na 8 mld zł: poszukiwanie i wydobycie gazu oraz ropy naftowej, przesył i magazynowanie gazu, a także wytwarzanie energii elektrycznej i cieplnej.

4 zł - dużo czy mało?

Jeśli chodzi o przyszłość giełdowego kursu PGNiG, zdania analityków są podzielone. - Spodziewam się realizacji zysków i spadku kursu do poziomu 3,5-3,6 zł - powiedział PAP Tomasz Nowak z Domu Maklerskiego Millennium. W podobnym tonie wypowiada się zarządzający w wiedeńskim Raiffeisen Capital Management Cyrus Golpayegani. - Nie widzę dużych możliwości dalszego wzrostu, ponieważ spółka jest godziwie wyceniona na tym pułapie - stwierdził dla Reutersa.

Według analityków niemałą rolę odegra jednak koniunktura na światowych rynkach surowców. - Kurs PGNiG podąży za notowaniami zagranicznych konkurentów. Jeśli te będą rosły, to psychologiczny poziom 4 zł za akcję PGNiG pójdzie w zapomnienie - przewiduje Adam Ruciński z TFI PZU.

Inwestorzy, podobnie jak to było w ubiegłym roku w przypadku PKO BP, wyprzedzają już wejście gazowego monopolisty w skład indeksu 20 największych giełdowych firm - WIG20. Analitycy wliczyli też w cenę akcji tegoroczny zysk debiutanta, który ma przekroczyć 1 mld zł.

•  PGNiG to ostatnia spółka wprowadzona na giełdę przez rząd Marka Belki. Lada dzień ruszy sprzedaż akcji Zakładów Azotowych "Puławy". Na parkiecie powita ją już nowy minister skarbu.



Na piątkowym debiucie PGNiG zarobiło 63,5 tys. drobnych inwestorów. Tylu kupiło bowiem akcje w niedawnej ofercie publicznej. Każdy zapisał się średnio na 63 tys. akcji wartych prawie 190 tys. zł. Zamówienia zrealizowano jedynie w 7 proc. (przeciętnemu inwestorowi przyznano papiery za blisko 13 tys. zł). Ci, którzy zdecydowali się sprzedać akcje PGNiG na początku piątkowej sesji, zarobili średnio 4,5 tys. zł brutto (część zabrały prowizje). Należy pamiętać, że 19 proc. zysków trafi do fiskusa.